Tak sie zastanawiam do czego sa oni spoleczenstwu potrzebni, i po co ich hodujemy. Przeciez zamiast marnowac energie na politologo, mozna by te energie przeznaczyc na hodowle burakow czy nawet trzciny cukrowej. Bylby z tego cukier albo nawet spirytus. A tak, to nikomu nie potrzebne lajno sie doktoryzuje, i panstwo w swej dobroci, czyli my, mysimy za ich suszsziii placic.
Nie rozumiem ludzkosci. Nie lepiej zaplacic za wyszkolenie jaiegos stolarza, jak Jezus, niz za armie poloitologow? Przeciez oni nawet na zupe sie nie nadaja. No moze niektorzy by sie nadali, ale nie wolno.
Ludzie, takim politologiem, to ani opony nie zmienisz, ani gwozdzia nie wbijesz, wiec po co komu oni?


Komentarze
Pokaż komentarze (1)