z góry i pod górę
Piszę także na: http://przysposobienie.blogspot.com
34 obserwujących
914 notek
943k odsłony
  709   1

Umieralność niemowląt w Polsce (1920 - do dziś). Dlaczego łatwo nas zaszokować liczbami?

Przyszło nam żyć w czasach, w których umieralność niemowląt udało się ograniczyć do poziomu 5,6 na 1000 urodzeń. W czasach, w których oczekuje się od lekarzy, ze dadzą radę uratować wcześniaka urodzonego przed 28 tygodniem ciąży.

Ale nie zawsze tak było...

W latach 1928-1938 umieralność niemowląt liczono na 100 urodzeń. I przez cały ten czas wskaźnik ten kształtował się na poziomie 14 na 100 (czyli jakby to liczono dziś 140 na 1000).

image

Przy czym dane z tego czasu nie są do końca "wiarygodne" bo wielu martwych urodzeń i przypadków śmierci niemowlęcia w pierwszych dniach po urodzeniu w owym czasie w ogóle nigdzie nie zgłaszano (dotyczy to zwłaszcza wschodnich rejonów II RP).

Tak te liczby dziś dla nas mogą być szokujące.

Ale dla ludzi, którzy przeżyli piekło I i II Wojny Światowej już mogło to wyglądać inaczej.

Jeszcze w latach 50ych XX w. umieralność niemowląt w Polsce kształtowała się na poziomie 110 na 1000 urodzeń.

W roku 1970 - 36,7 na 1000 urodzeń

W roku 1980 - 25,5 na 1000 urodzeń

W roku 1990 - 19,3 na 1000 urodzeń

W roku 2008 - 5,6 na 1000 urodzeń.

Tak nie da się ukryć, że udało się naprawdę bardzo ograniczyć umieralność niemowląt w naszym kraju.

To powinno dać do myślenia ludziom, którym marzy się np. powrót do czasów, w których nie było powszechnych i obowiązkowych szczepień.

Powinno dać to też do myślenia osobom, które ulegają szokującym szokującym liczbom z wycieków dotyczących śmiertelności w irlandzkich domach dla sierot i samotnych matek.

Bo liczbami dziś łatwo szokować...

Np. liczbą około 800 pochówków na terenie klasztoru w irlandzkim Tuam.

Tylko tak trochę się przemilcza, że liczba ta to zgony z lat 1925-1961 a nie jednorazowy pochówek.

Pojawiają się też głosy, że większość tych dzieci umarła z powodu chorób i niedożywienia. Że większość z nich powinna zostać uratowana...

Tak... To prawda. Dziś większość z tych dzieci nawet nie byłaby zagrożona chorobami, które wtedy zbierały tak masowe żniwo.

Lubię to! Skomentuj34 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości