hipokrytes hipokrytes
1373
BLOG

Dajta se na luz!

hipokrytes hipokrytes Rozmaitości Obserwuj notkę 57

Jutro, Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy zagra po raz dwudziesty. Nim jednak zabrzmiały pierwsze tony, rozpoczął się doroczny spektakl sączenia jadu, pomówień, podejrzeń i zarzutów pod adresem Jerzego Owsiaka, animatora tej akcji. Zawsze się dziwię, że różnice w poglądach politycznych tak silnie dają o sobie znać właśnie w tej sprawie. Tym bardziej, że podnoszone argumenty, nawet gdyby je uznać za zasadne nie przekreślają idei tego przedsięwzięcia.

Co z tego, że Owsiak ma określone poglądy polityczne, z którymi się nie kryje (inne niż moje)? Co z tego, że jest związany ze środowiskiem Gazety Wyborczej (za którym ja nie przepadam)? Co z tego, że akurat on, a nie kto inny cieszy się bezprecedensowym wsparciem mediów? Co z tego, że jest fałszywym autorytetem? Co z tego, że jest sztucznie wykreowaną ikoną działalności charytatywnej? Co z tego, że WOŚP to Owsiak, a Owsiak to WOŚP? Co z tego, że niektórzy odczuwają szantaż moralny związany z udziałem w tej akcji? Nawet gdyby Owsiak był wcielonym Lucyferem, Szatanem i Belzebubem w jednej postaci to przecież cel jest naprawdę szczytny. No dobrze, mnie też nie wszystko się tu podoba. Rozumiem, że są ludzie, którym idea tej akcji nie podoba się wcale, ale to nie jest powód do takiej nagonki na faceta, który znalazł klucz do miłosierdzia Polaków, nawet gdyby przyjąć, że tym kluczem jest wytrych. Komu impreza się nie podoba, niech po prostu nie bierze w niej udziału i w zamian czerpie satysfakcję z przekonania, że nie dał się okpić, ogłupić i zmanipulować. Ale to prześwietlanie życiorysu, wyciąganie ojca milicjanta, popadanie w egzaltację pisaniem z ironią o beatyfikacji Owsiaka jest naprawdę żałosne. Smutne, że robią to również ludzie, których szanuję za poglądy prezentowane w innych sprawach. Trzeba umieć powiedzieć „chapeau bas” nawet ideologicznemu przeciwnikowi, jeżeli na to zasługuje.
 
Tak naprawdę, jedynymi argumentami przeciw akcji Owsiaka, wartymi zastanowienia są meandry finansowe. Tutaj pojawiają się dwa odrębne toki rozumowania. Pierwszy od lat podnosi Janusz Korwin Mikke. Sprowadza się on do twierdzenia, że WOŚP jest przedsięwzięciem bezsensownym gospodarczo, ponieważ rząd planując budżet z góry zakłada niższe wydatki na służbę zdrowia, wiedząc że brakującą kwotą kwotę uzupełni Owsiak swoją zbiórką, a powstałą nadwyżkę przeznacza na coś zupełnie innego. W ten sposób można powiedzieć, że ze środków WOŚP pośrednio finansowane są wydatki na inne cele, których darczyńcy być może wcale nie chcieliby wspierać. Logice tego rozumowania nic nie można zarzucić, ale mimo wszystko do mnie nie przemawia. Możliwe, że państwo celowo mniej inwestuje w te dziedziny lecznictwa, którymi zajmuje się WOŚP, ale z pewnością nie da się przeprowadzić tak prostych rachunków. Konkluzją takiego rozumowania musiałaby być teza, że sprzęt ufundowany przez fundację i tak zostałby kupiony. Nie sądzę. Na przykład, WOŚP stworzył program powszechnych przesiewowych badań słuchu u noworodków. Od 2002 roku, w oparciu o sprzęt zakupiony ze zbiórki, przebadano ponad 3,000,000 dzieci, czyli blisko 100% urodzonych maluchów. Nikt mnie nie przekona, że podobny program funkcjonowałby dzisiaj bez inicjatywy Owsiaka.
 
Drugi tok rozumowania opiera się na wyliczeniach faktycznych kosztów WOŚP versus zebrane kwoty pieniędzy. Sprawozdania finansowe fundacji są publicznie dostępne i trudno tu mówić o nieprawidłowościach, ale zarzuty dotyczą pozostałych kosztów, nie ewidencjonowanych przez fundację, związanych z organizowaniem finałów Orkiestry. Chodzi o koszty ponoszone przez media publiczne, samorządy lokalne, służbę publiczną taką jak policja czy wojsko, dotyczące wszelkiego rodzaju imprez, występów artystów, pokazów fajerwerków, rozmaitych happeningów etc. Tych kosztów z oczywistych względów nie ma w sprawozdaniach fundacji. Widziałem w internecie różne szacunki tych kwot, ale zgodzić się chyba można, że są to potężne koszty, przy których blednie nieco efekt finansowy zbiórki. Tyle, że taka kalkulacja nie ma sensu. Finał WOŚP to wielkie show, największa w Polsce impreza masowa, pełna zabawy i rozrywki. Na tym zresztą, w znacznej mierze opiera się błyskotliwość tego pomysłu. Czy byłoby lepiej, gdyby te pieniądze (publiczne) zostały wydane na kolejne formaty w stylu „Gwiazdy tańczą na lodzie” albo jakieś inne, głupsze lub mądrzejsze lokalne imprezy rozrywkowe? To w końcu również promocja miast i inicjatyw samorządowych, a to już należałoby ująć po stronie dodatkowych przychodów. Równie dobrze, a zapewne ze znacznie lepszym skutkiem, można byłoby dowodzić bezsensowności organizacji Euro 2012. Krytyków najbardziej boli, że to wszystko dzieje się pod auspicjami Owsiaka, krzykliwego kabotyna w okularkach, żółtej koszuli, czerwonych spodniach i nie prawomyślnych poglądach.
 
Panowie, róbta se co chceta. Płaćta albo nie płaćta, ale dajta se na luz. Siema!

Hipokrytes

hipokrytes
O mnie hipokrytes

Kiedy słucham polityków trafia mnie szlag! Zamiast kląć przed telewizorem, napiszę co o tym myślę.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (57)

Inne tematy w dziale Rozmaitości