historia_kołem_się_toczy
Wiele z tego, co widzimy dzisiaj już się kiedyś wydarzyło. Zrozumieć teraźniejszość można analizując historię!
4 obserwujących
23 notki
22k odsłony
722 odsłony

Grzechy Facebooka czy głupota ludzi?

Wykop Skomentuj12

Mieliśmy jakiś czas temu wielki hałas o tym jak Facebook wpływa na wybory. Można było przeczytać, że Trump czy Duda wygrali tylko dzięki Facebook’owi. Chciałem się trochę pochylić nad tym tematem.

Na początek warto zadać sobie pytanie – w jaki sposób treści na Facebooku mogą skłaniać ludzi do głosowania na tego czy innego kandydata? Odpowiedź jest prosta: w zasadzie w taki sam sposób jak gazety, telewizja, plakaty, billboardy – przez podsuwanie przed nos odpowiedniej treści. Różnice są tylko dwie: posty na Facebooku mogą być podpisane przez nieistniejące osoby (a więc odpowiedzialność za treść niezgodną z prawdą jest mała), a pod postami jest informacja na temat liczby osób, które ten post polubiły (co może sugerować większą „wartość” posta).

Całym grzechem firmy Cambridge Analytica (i Facebooka) jest to, że zebrała dane na temat tego, co klikają i lubią ludzie i na tej podstawie potencjalnie mogła podsuwać konkretnym ludziom treści odpowiednie dla nich. Czyli dokładnie to, co dzieje się w Internecie od wielu lat. Jeśli zaczniecie szukać nowej pralki, za chwilę na każdej stronie, na którą wejdziecie zobaczycie reklamy pralek. Czy to coś złego? Ja nie widzę problemu.

Zresztą możliwości CA na Facebooku były mocno ograniczone. To nie system mailowy, nie da się tak po prostu przesłać do kogoś posta. Aby pojawić się na czyjejś tablicy post musi być najpierw polubiony lub skomentowany przez jakiegoś jego znajomego a potem przejść pozytywnie ocenę jego „ważności” (np. na podstawie liczby lajków). Jednak nawet jeśli Facebook zacząłby sztucznie podkręcać liczbę lajków i wrzucać nam obce posty bez etykietki „sponsorowane” – o co nikt go jak do tej pory nie oskarża! – to trzeba sobie jasno powiedzieć, że to nie wina FB, że ludzie:

1/ Czytają jakieś zupełnie niepotwierdzone informacje na FB i w nie bez zastrzeżeń wierzą – ba, nawet podają dalej!

2/ Wartościują wiadomości na podstawie liczby lajków i komentarzy – z których większość może być nieprawdziwa, wykonana przez specjalnie do tego celu stworzone konta.

Trudno oskarżać polityków o to, że wykorzystują głupotę ludzi, aby skłonić ich do głosowania na siebie. Tak działo się zawsze od czasów starożytnych. Zmieniają się tylko metody i możliwości. Zawsze w dziejach świata było tak, że 90% ludzi nie miało własnych poglądów a tylko powtarzało jako swoje poglądy zasłyszane od innych. Kiedyś ci „inni” to byli krewni i znajomi, później dziennikarze z gazet, później radio a wreszcie telewizja. 90% tych, którzy oglądają TVP kocha rząd, a 90% tych, którzy oglądają TVN go nienawidzi (może nazbyt optymistycznie zakładam tu, że aż 10% oglądających w jakikolwiek sposób ocenia oglądane treści).

No i teraz pojawia się dla tych ludzi nowa wyrocznia: „media społecznościowe”. Oczywiście różnica jest taka, że nie jest to strzelanie na oślep z nadzieją, że ktoś przeczyta (jak w przypadku billboardów) ale mechanizm jest zawsze ten sam: podsunąć odbiorcy strawną dla niego papkę informacyjną, żeby zapamiętał, że „Kaczor to dyktator”, „Tusk to złodziej” itp.

Walka z tym nie ma sensu, zamiast nakręcać histerię może warto starać się już w szkołach podstawowych uczyć dzieci, że jak na FB widzą teksty typu: „Szwedzi zabronili ozdób bożonarodzeniowych, żeby nie urażać muzułmanów” albo „Czarny turysta nie został wpuszczony do polskiego autobusu z powodu rasizmu” to nie powinny w to wierzyć bez zastrzeżeń i tym bardziej nie podawać dalej.

Słynne słuchowisko radiowe Orsona Wellesa „Wojna światów” wywołało w latach 30 panikę w USA. Dzisiaj już by się to pewnie nie udało, bo ludzie nie wierzą bez zastrzeżeń w to co usłyszą w radiu. Może nauczą się też tego w przypadku mediów społecznościowych?

Wykop Skomentuj12
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Technologie