Blog
Historie odkłamane i nie tylko
M. M.
0 obserwujących 18 notek 137011 odsłon
M. M., 25 marca 2010 r.

Widmo półksiężyca krąży po Europie

Sześć lat temu muzułmańscy terroryści dokonali w Madrycie zamachów bombowych, w wyniku których zginęły 192 niewinne osoby. Blisko dwa tysiące zostało rannych. Hiszpania uczciła pamięć ofiar tego barbarzyńskiego czynu. Na dworcu kolejowym Atocha, gdzie eksplodowały bomby złożono kwiaty, zapalono znicze. W parlamencie gościły rodziny i bliscy zabitych. Rządzący i przedstawiciele związków zawodowych manifestowali żal i smutek. Padały słowa o „obronie prawdy, godności i sprawiedliwości”. Czy aby jednak to nie za mało.

Rocznica bestialskiego aktu terrorystycznego skłania bowiem do kilku niemiłych refleksji. Przede wszystkim pogłębia się konflikt pomiędzy islamem a światem zachodu. Europa, która dotąd wielokrotnie doświadczyła najazdów muzułmanów, ponownie stała się obiektem inwazji islamskiej. Zmieniły się jedynie metody najeźdźców. Nie jest to już zbrojny atak potęgi militarnej. Współcześnie, ofensywa muzułmanów odbywa się zasadniczo w sposób pokojowy. Ma ona miejsce na polu demografii – poprzez dużo większy przyrost naturalny wyznawców islamu oraz imigracje ludności muzułmańskiej. Aczkolwiek zjawisko terroryzmu islamskiego z powodzeniem można uznać za metodę bojową.

Zagrożenie islamem jest poważne. Jeżeli nie uda się wypracować skutecznej strategii obronnej, grozi nam za 100 – 150 lat upadek Europy. Zamiast Starego Kontynentu jaki znaliśmy do tej pory, będziemy mieli europejskie kalifaty .

Do rangi symbolu napadniętego Kontynentu urastają szturmy, jakie podjęli imigranci (przeważnie muzułmanie) na hiszpańskie miasta-enklawy w Afryce Północnej – Ceutę i Melillę. Setki mieszkańców, głównie z Afryki Północnej – w 2005 r. oraz w następnych latach przypuściło ataki na otaczające miasta mury, chcąc wedrzeć się do enklaw. Napastnicy uzbrojeni byli w pałki, butelki i kamienie. Za pomocą drabin próbowali sforsować kilkumetrową przeszkodę. Doszło do krwawych starć. Wśród atakujących padły ofiary śmiertelne, rany odnieśli funkcjonariusze Gwardii Cywilnej.

Mili sąsiedzi czy agresorzy

Krwawy bilans zamachu madryckiego ukazuje realną groźbę, jaką niesie ze sobą islamizacja Europy. Dowodzą tego o rok późniejsze samobójcze zamachy bombowe w Londynie (52 ofiary śmiertelne, ponad 700 rannych), kolejne próby ataków terrorystycznych oraz gwałtowne zamieszki imigrantów w krajach zachodnich. Najgłośniejsze z nich miały miejsce w Anglii (w miastach Bradford, Leeds i Oldham w 2001 r.), w Antwerpii w 2002 r. oraz we Francji w 2005 r. Te ostatnie przyniosły straty rzędu kilkuset milionów euro, zmuszając w końcu rząd do wprowadzenia stanu wyjątkowego. Spłonęło 9 tysięcy samochodów, zniszczeniu uległy dziesiątki sklepów, szkół i restauracji. Spalono dwa kościoły. Rannych zostało 126 policjantów i strażaków. Protestujący użyli nawet broni palnej. Dwie osoby poniosły śmierć. 34-letni dozorca pochodzenia algierskiego zmarł od zatrucia dymem, kiedy próbował ugasić ogień (są i nieliczni porządni imigranci). 61-letni Francuz Jean-Jacques Le Chenadec został śmiertelnie pobity przez uczestnika rozruchów.

Rozruchy imigrantów we Francji.

Praktycznie nie ma już miesiąca, byśmy nie słyszeli o ulicznych starciach wywołanych przez ludność muzułmańską pochodzącą z Afryki, Maghrebu, Bliskiego Wschodu czy południowej Azji. Mnożą się incydenty i napady na Europejczyków. W 2001 r. w Oldham brutalnie pobito 76-letniego weterana II wojny światowej Walter'a Chamberlain'a. W październiku 2007 r. w Amsterdamie młodzi Arabowie przez kilka dni toczyli walki z policją. W lutym 2008 r. w miastach duńskich doszło do starć bojówkarzy islamskich z siłami porządkowymi. Tego samego roku na południu Hiszpanii wybuchły uliczne niepokoje z udziałem imigrantów z północnej Afryki (3 policjantów odniosło obrażenia). W styczniu br. afrykańscy imigranci urządzili dwudniowe rozruchy w miasteczku Rosarno w Kalabrii na południu Włoch (ponad 60 rannych, w tym 18 policjantów). Tym razem jednak w sukurs policji przyszli miejscowi Włosi broniący swego życia i mienia. W lutym krewcy Egipcjanie starli się z policją na ulicach Mediolanu. Niszczyli witryny sklepowe, przewracali samochody. We Włoszech zamieszkuje 1,3 mln. muzułmanów.

Zamieszki w Bradford. Za chwilę ten biały mężczyzna zostanie ugodzony nożem.

Przyzwyczailiśmy się już do migawek telewizyjnych ukazujących ciemnoskórych osobników ciskających koktajle Mołotowa, demolujących sklepy i podpalających samochody. Imigranci bądź ich potomkowie walczą przy użyciu kamieni, noży, kijów bejsbolowych i metalowych rurek. Nic już nas raczy nie dziwić. Dochodzi nawet do bijatyk pomiędzy samymi kolorowymi. W 2005 r. w Birmingham miały miejsce starcia pomiędzy czarnoskórymi mieszkańcami miasta a Azjatami. Ostatnio stacja telewizyjna Euronews pokazała demonstrację obrażonych Kurdów (w większości sunnitów) w Brukseli. Podgrzani atmosferą protestu aktywiści urządzili w biały dzień bijatykę i demolkę knajpy tureckiej. Warto było widzieć przerażenie dwóch Belgijek uchodzących z restauracji i nadzwyczaj grzeczną policję, która pojawiła się po czasie.

Opublikowano: 25.03.2010 23:13.
Autor: M. M.
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

godfryd

free counters image

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Ostatnie komentarze

  • @Autor J. Piłsudski - zważywszy na obecny potencjał Rosji i nasze interesy gospodarcze z nią...
  • @MUSZYNIANIN Rachować zawsze warto umieć, wszak matematyka to Królowa Nauk.. Przeto radzę...
  • @Autor Pan zupełnie nie pojął tego utworu. Tam nie ma nic z wesołości. Przeciwnie. Ale...

Tematy w dziale