M. M. M. M.
20437
BLOG

Dramat Rodezji

M. M. M. M. Historia Obserwuj temat Obserwuj notkę 3

Historia Czarnej Afryki – terenów rozciągających się na południe od Sahary – pełna jest po II wojnie światowej dramatycznych wydarzeń, krwawych konfliktów oraz zbrodni murzyńskich rządów lewicowych. A wszystko zaczęło się z chwilą demontażu na tym kontynencie systemu kolonialnego. Osłabione w wyniku wojny europejskie metropolie zaczęły stopniowo ulegać silnej presji coraz popularniejszej wśród międzynarodowej społeczności obłąkańczej, lewicowej idei natychmiastowej dekolonizacji. Zrodzony na przełomie lat 40-tych i 50-tych afrykański czarny nacjonalizm, wspierany i zachęcany przez ONZ do energiczniejszych działań, miał niebawem doprowadzić do niemal całkowitego upadku kraje, które dotąd pod rządami białych kolonizatorów wiodły stabilny żywot i stale rozwijały się pod względem gospodarczym. Dużą rolę w inspiracji murzyńskich ruchów tzw. narodowo-wyzwoleńczych odegrały również państwa komunistyczne. W dobie rywalizacji bloku wschodniego ze światem zachodnim, zarówno inicjatywy uzyskania samodzielności o charakterze pokojowym, jak i tubylcze ugrupowania walczące zbrojnie z rządami białych, mogły liczyć na pełne poparcie świata komunistycznego. Czerwoni towarzysze liczyli na to, że wspierając miejscową walkę z „uciskiem białego człowieka”, uda im się osłabić państwa zachodnie i zainstalować przyjazne sobie reżimy socjalistyczne. Nie bez znaczenia były tu afrykańskie zasoby bogactw naturalnych, które komuniści chcieli przejąć.

W konsekwencji procesu dekolonizacyjnego popieranego przez międzynarodową lewicę i nierzadko dzięki „bratniej pomocy” państw komunistycznych, „wyzwolone” czarne społeczności znalazły się w nie lada opałach. Nowa „niepodległa” rzeczywistość przyniosła Afrykanom pasmo prawdziwych klęsk w postaci licznych wojen na tle etnicznym, międzypaństwowych konfliktów zbrojnych, zamachów stanu, upadku gospodarki i praworządności oraz zbrodniczych eksperymentów ustrojowych o podłożu lewicowym. Wobec tego istnego chaosu i rozkładu cywilizacyjnego, obalone rządy białych (nawet gdyby zgodzić się z zarzutami pod ich adresem) jawiły się niczym wiejska sielanka. Przykładem kraju, który został od podstaw zbudowany przez białych kolonizatorów i dzięki nim stał się najlepiej prosperującym państwem Afryki jest Rodezja. Kraj ten jednak na fali dekolonizacji – w wyniku wojny z afro-socjalistycznymi ruchami terrorystycznymi oraz wskutek międzynarodowych nacisków przestał istnieć. Jego ludność pogrążyła się w biedzie i nędzy pod tyranią socjalistycznych rządów powstałego Zimbabwe.

Początki Kolonii

Początki Rodezji sięgają okresu rozkwitu Imperium Brytyjskiego u schyłku XIX w. W latach 50-tych tego wieku penetrację terenów na północ od brytyjskiej Afryki Południowej podjęli angielscy podróżnicy, myśliwi i poszukiwacze złota. Dostarczone przez nich wieści na temat ziem wyżynnych, leżących pomiędzy rzekami Limpopo i Zambezi, wzbudziły szczególne zainteresowanie. Na przełomie lat 60-tych i 70-tych pierwsze brytyjskie kompanie górnicze, uzyskawszy od miejscowych władców murzyńskich przywileje handlowe rozpoczęły poszukiwania złota.

Miejscową czarnoskórą ludność tworzyły dwie grupy etniczne: najliczniejsza Szona (albo Maszona) – zamieszkująca wschodnią część wyżyny, zwaną Maszonaland oraz przybyli z południa w pierwszej połowie XIX w. potomkowie Zulusów – ludność Ndebele (lub Matabele) – zamieszkująca południowo-zachodnie tereny, tzw. Matabeleland. Dziewiętnastowieczna ludność Szona była słabo zintegrowana i reprezentowała nadal niski poziom rozwoju. Powszechne były tam ciągłe spory i konflikty wewnętrzne. Przez cały okres swego istnienia lud Szona nigdy nie zbudował żadnego zjednoczonego państwa poza pojedynczymi krótkotrwałymi ośrodkami władzy państwowej, z których najbardziej znane było Zimbabwe ( XIII – XV w.). Wśród plemion tych wciąż funkcjonowała zasada wspólnego posiadania ziemi. Jeżeli chodzi o lud Ndebele, była to typowo afrykańska społeczność, u której codziennością były wewnętrzne walki, najazdy rabunkowe i migracje. W 1837 r. plemiona Ndebele wkroczyły na południowo-zachodnie ziemie wyżyny zamieszkanej przez lud Szona. Na podbitych terenach Ndebelczycy zbudowali własną strukturę państwową.

Powstanie Rodezji związane jest z postacią wielkiego patrioty brytyjskiego, znakomitego finansisty i wizjonera epoki kolonialnej – sir Cecil'a John'a Rhodes'a (1853 – 1902). Dzięki osobistym talentom i ciężkiej pracy Rhodes stał się niezwykle bogatym właścicielem prawdziwego imperium diamentowego w Afryce Południowej. W 1890 r. został wybrany na premiera brytyjskiego Kraju Przylądkowego. Rhodes opowiadał się za budową brytyjskiego imperium afrykańskiego rozciągającego się od Kraju Przylądkowego aż po Egipt. Tereny między Limpopo a Zambezi miały stanowić punkt oparcia dla dalszej eksploracji kontynentu.

sir Cecil John Rhodes.

W 1888 r. Rhodes zawarł układ z władcą Matabelelandu – Lobengulą. Jego kompania górnicza otrzymała wyłączne prawo do wydobywania surowców naturalnych na terenie całego kraju. W zamian za to Lobengula miał dostawać miesięczne uposażenie w wysokości 100 funtów. Oprócz tego przekazano mu tysiąc karabinów, amunicję i kanonierkę rzeczną. Rok później powstała Brytyjska Kompania Afryki Południowej. Na jej czele stanął Rhodes. Z jego inicjatywy w 1890 r. w kierunku Maszonalandu wyruszyła słynna Kolumna Pionierów. W jej skład wchodziło 200 białych osadników, 200 – osobowy oddział białej policji i kilkuset Afrykanów. Wśród przyszłych osadników znajdowali się mężczyźni poniżej 30-tego roku życia, reprezentujący rozmaite zawody i specjalizacje. Każdy z nich po dotarciu do celu miał przejąć na własność po 3 tys. akrów ziemi. Po kilkumiesięcznym marszu i ominięciu ziem ludu Ndebele, Kolumna dotarła do punktu, gdzie założono pierwsze miasto – Salisbury (na cześć ówczesnego premiera brytyjskiego Roberta Salisbury). Na całym terytorium Maszonalandu proklamowano kolonię brytyjską. Natychmiast rozpoczęto budowę systemu administracyjnego i podstawowej infrastruktury.

Działania kolonizatorów nie spotkały się z żadnym oporem, ani nawet sprzeciwem ze strony rozproszonych tubylców, którzy pozostawali nadal na poziomie prymitywnych wspólnot rodowych. Przeciwnie, plemiona szoneńskie dostrzegły nawet w białych przybyszach obrońców przed nękającymi ich od lat najazdami ze strony wojowników ludu Ndebele. Z kolei władca Ndebelczyków odebrał osadników jako sojuszników przed ewentualną penetracją swych ziem przez Burów i Portugalczyków.

Ostatni władca ludu Ndebele - Lobengula.

Początkowo nic nie zakłócało pokojowych relacji pomiędzy kolonizatorami a murzyńskimi plemionami. Wkrótce jednak sytuacja uległa pogorszeniu. Dał bowiem znać o sobie temperament i zamiłowanie do wypraw łupieżczych ndebelskich wojowników. W nowej sytuacji wielu spośród nich tęskniło za tradycyjnymi polowaniami i wypadami wojennymi na tereny Maszonalandu. Wywoływało to ciągłe sytuacje konfliktowe. W 1893 r. plemiona Ndebele przypuściły atak na osady kolonistów. Wojna zakończyła się zwycięstwem białych osadników. Biali zaanektowali Matabeleland. Tereny między rzekami Limpopo a Zambezi znalazły się pod władzą brytyjską. W 1895 r. Kolonię ze stolicą w Salisbury, na cześć pomysłodawcy wyprawy Cecil'a Rhodes'a nazwano Rodezją. W 1911 r. nastąpił podział Kolonii na Rodezję Północną (obecna Zambia) i Południową (przyszła niepodległa Rodezja, a obecne Zimbabwe).

Władzę w nowej kolonii sprawowała Brytyjska Kompania Afryki Południowej wespół z oddelegowanymi urzędnikami brytyjskimi w randze komisarzy. Z biegiem lat dała się zauważyć u osadników tendencja do osłabienia pozycji Kompanii i presja na rzecz wywalczenia samorządu dla Kolonii. Ostatecznie w wyniku referendum, Rodezję Południową ogłoszono w 1923 r. samorządną kolonią brytyjską z własnym rządem.

Od imperializmu do paternalizmu

Charakter relacji białych Rodezyjczyków wobec Afrykanów, a co za tym idzie kształt powstałych stosunków społeczno – gospodarczych nowej kolonii, wynikał w dużej mierze z panującego wówczas myślenia w kategoriach imperialnych i paternalistycznych. Niewłaściwe jest zarzucanie kolonistom i urodzonym już później w Rodezji Południowej – jej białym mieszkańcom – postawy pogardy, czy nienawiści rasowej w stosunku do czarnej ludności. Należy koniecznie pojąć atmosferę i ducha poczynań pierwszych brytyjskich kolonistów. Początki Rodezji przypadły bowiem na okres, gdy Wielka Brytania za naturalne uważała swe imperialne dążenia do poddania swym wpływom krajów afrykańskich. Był to typowy przejaw ekspansji kraju, przeżywającego rozkwit gospodarki kapitalistycznej. W kolonizacji Afryki Anglicy widzieli przede wszystkim możliwość inwestycji własnego kapitału, który nie wypływał poza obszar imperium, a także szansę na dostęp do bogactw naturalnych. Ale proces ten, według ideologów imperializmu miał być korzystnym także i dla ludności tubylczej. Budowa kolonii była bowiem przejawem szczególnego posłannictwa i obowiązku białej rasy udostępnienia swojego dorobku cywilizacyjnego reszcie świata. Oprócz więc naturalnej i w pełni zrozumiałej chęci wzbogacenia się, ważną rolę w poczynaniach założycieli Rodezji pełniła także świadomość realizacji idei prawdziwej misji cywilizacyjnej. Ten ostatni element rozumowania prowadził z kolei do przestrzegania przez białych w praktyce zasady paternalizmu.

Rodzina afrykańska. Rodezja. Przełom XIX i XX w.

Napotkany po przybyciu Brytyjczyków dużo niższy poziom kulturowy rdzennej ludności w postaci zacofanej gospodarki, chaosu wojen plemiennych z zakazanym w świecie zachodnim – handlem niewolnikami oraz ponure zabobony i obyczaje, utwierdzały białych w przekonaniu, iż plemiona murzyńskie odstają od nowoczesnych zachodnich standardów cywilizacyjnych. Był to namacalny dowód wyższości cywilizacji kontynentu białego człowieka w stosunku do Czarnego Lądu. Te spostrzeżenia skłaniały Europejczyków do prostego wniosku, iż murzyńskie społeczności, niczym jeszcze niedorosłe i niedojrzałe dzieci w rodzinie, wymagają dla swego dobra odpowiedniej troski i opieki władzy rodziców, by następnie stopniowo i powoli dorosnąć do pełnej odpowiedzialności i samorządności. Jak wykażą w przyszłości „niepodległe” losy Zimbabwe, koncepcja paternalistyczna „ojcowskiego modelu rządzenia białych” niewiele się myliła.

Rządy Europejczyków i koncepcja segregacji rasowej

Wzrastająca systematycznie od chwili narodzin Rodezji liczba białych osadników, umożliwiła wprowadzenie w Rodezji Południowej systemu rządów bezpośrednich, czyli rządów sprawowanych bezpośrednio przez białych. Jednocześnie rządy te opierały się na współpracy z popieraną przez Brytyjczyków afrykańską starszyzną plemienną, która z tego tytułu otrzymywała regularne pobory. Oprócz tego, wielu miejscowych czarnych znalazło pracę w organizowanych siłach policyjnych.

W 1895 r. Rodezję podzielono na tzw. okręgi tubylcze z zarządzającymi nimi komisarzami do spraw tubylców. Powołana Komisja Ziemska uznała, iż mniejsza produktywność murzyńskich gospodarstw rolnych pozwala na przekazanie większej ilości gruntów białym osadnikom, dysponującym bardziej zaawansowanymi i nowocześniejszymi technikami uprawy roli. Prace badawcze Komitetu do Spraw Tubylców potwierdziły tezę o niskiej wydajności murzyńskiego rolnictwa, co wpłynęło na przekazanie białym kolejnych terenów. W 1911 r. biali w sile ok. 23 tysięcy osób zarządzali 19 mln. akrów ziemi, co stanowiło 20,7% ogólnych upraw. Murzyni zaś w ilości ok. 750 tysięcy posiadali 21 mln. akrów, będących 23% ogółu areału. Afrykanie, którzy nie opuścili swych ziem zostali zatrudnieni na powstałych farmach kolonistów.

Przedstawiciel ludu Ndebele. Pocz. XX w.

W latach dwudziestych podjęto w Rodezji Południowej prace nad koncepcją wprowadzenia w życie zasady umożliwiającej osobny rozwój obu ras, czyli tzw. segregacji rasowej. Omawiana wtedy idea oddzielenia rasy białej od czarnej nie miała jednak nic wspólnego z rasizmem (cokolwiek by on znaczył). Była po prostu propozycją zapewnienia odmiennym grupom etnicznym – osobnych warunków funkcjonowania w zgodzie z własną tradycją i kulturą. Segregacja rasowa nie zawierała w sobie, ani nawoływania do skrzywdzenia drugiej rasy, ani też pogardy dla rdzennej ludności. Wszyscy biali zgodnie twierdzili (także misjonarze), że idea oddzielenia rasy czarnej od białej przyczyni się do uniknięcia napięć oraz sytuacji konfliktowych, co wpłynie na stabilizację wewnętrzną kraju. W przeciwieństwie jednak do Republiki Południowej Afryki, segregacja rasowa w Rodezji nigdy nie zyskała rangi oficjalnej doktryny państwowej, ograniczając się jedynie do pojedynczych rozwiązań. A i one nie zawsze były oczywiste, co w rzeczywistości pozwalało często na wspólną egzystencję.

Grób Cecil'a Rhodes'a.

Jednym z przykładów segregacji rasowej w Rodezji Południowej były prawne rozwiązania dotyczące podziału ziemi. Regulowała je ustawa z 1930 r., opierając się na wynikach rozmów, jakie przeprowadziła w 1925 r. powołana do tego specjalna komisja z przedstawicielami ludności białej i czarnej. Efektem działań komisji było stwierdzenie o udzielonym przez obie ludności poparciu dla pomysłu segregacji w przedmiocie unormowania stosunków rolnych w kraju. Ustalono odtąd, że przedstawiciele obu ras nie mogą zakupywać ziemi, należącej do obszaru wydzielonego drugiej rasie. Ustawa o podziale ziemi ostatecznie określała areały ziemi przysługujące białym i czarnym. Europejczycy otrzymali 51% ogółu terenów. Czarnoskóra ludność zyskała 22% ogólnego areału. Pozostałą część tworzyły odpowiednio – 18,5% – ziemia przydzielona, do dyspozycji administracji Kolonii oraz 7,8% – ziemie rezerwowe dla czarnych.

Prawa czarnej ludności

Przejawem braku dyskryminacji rasowej w Rodezji były przysługujące czarnej ludności od samego początku prawa wyborcze. W 1898 r. uchwalono konstytucję, która dawała prawa wyborcze do Rady Ustawodawczej wszystkim mężczyznom, którzy ukończyli 21 lat bez względu na kolor skóry (kobiety otrzymały je w 1919 r.). Obowiązywał jedynie cenzus majątkowy i wykształcenia. Wyborcy musieli wykazać się odpowiednio wysokim dochodem lub posiadaniem własności o określonej wartości. Wymagana była też umiejętność czytania i pisania. Różnice cywilizacyjne, a co za tym idzie mniejsza zamożność i brak wykształcenia ludności czarnej powodowały, że siłą rzeczy murzyni mieli kłopoty ze skorzystaniem z przysługujących im w tym zakresie praw. Mimo to pewna ich ilość, jeszcze przed wojną zdołała wziąć udział w wyborach.

Te ograniczenia i niska frekwencja rdzennych mieszkańców nie powinny jednak zaskakiwać. W praktyce bowiem i tak przez większość okresu międzywojennego, a nawet i po nim zjawisko wyborów było całkiem niezrozumiałe dla czarnych społeczności. Czarnoskórzy mieszkańcy od niepamiętnych czasów przywykli do tego, że wszelkie istotne decyzje podejmowane były za pomocą swoistego piramidalnego schematu plemiennego. Wpierw problemy omawiano na zebraniu mieszkańców wsi, następnie w obrębie starszyzny, aby w końcu właściwą decyzję podjęli naczelnicy bądź wodzowie danego terytorium. Możliwość zamiany tego tradycyjnego zwyczaju na prawo do wpływu na sprawy publiczne poprzez głosowanie każdego członka społeczności plemiennej, była dla nich czymś absolutnie niepojętym. Murzyni i tak najczęściej wierzyli, że decyzja wodza zapadała poprzez jego kontakty z duchami plemiennymi lub duchami swych przodków.

Nowa konstytucja z 1923 r. podtrzymywała zasadę praw wyborczych do powstałego Zgromadzenia Ustawodawczego bez względu na reprezentowaną grupę etniczną. Zachowano tylko cenzus majątkowy. Ponadto, aby zapewnić ochronę prawną dla czarnych, Afrykanie mieli odtąd podlegać Komisarzowi do spraw krajowców. Ich problemami miał się zajmować Wydział do Spraw Tubylców.

Osiągnięcia białej mniejszości

Stałym problemem białych była bezlitosna demografia. Władze Kolonii już z samego początku ogłosiły akcję, zachęcającą do osiedlania się w Rodezji białych kolonistów. Liczba Europejczyków nieustannie rosła. W 1901 r. biali stanowili ok. 11 tys. mieszkańców. W 1921 r. liczba ta wynosiła już ponad 33 tys., a w 1951 r. – aż 138 tys. Wzrastający systematycznie napływ nowych osadników i ich przyrost naturalny na miejscu, nie był jednak w stanie osłabić olbrzymiej przewagi ludności czarnej. W 1901 r. czarnoskórzy mieszkańcy liczyli 500 tys. osób, w 1921 r. – 865 tys., a w 1951 r. ilość Afrykanów była już bliska dwóm milionom. Do tego dochodziła jeszcze licząca w 1951 r. ponad 10 – tys. mniejszość azjatycka (głównie Hindusi) i kolorowa (ludność mieszana).

Pomimo tych olbrzymich dysproporcji ilościowych, to właśnie mniej licznej białej społeczności Rodezja zawdzięczała swój ogromny sukces ekonomiczny, który uczynił z niej najbardziej rozwinięte pod względem gospodarczym i najnowocześniejsze obok RPA państwo afrykańskie. Uwzględniając warunki, w jakich przyszło kolonistom działać i stosunkowo krótki czas, w jakim udało się im to uczynić, osiągnięcie wzbudza podziw i nabiera cech prawdziwego fenomenu. Dzięki wytężonej pracy, nowoczesnym technologiom, a także wytrwałości i solidarności – cechom właściwym białym społecznościom pionierskim – od podstaw zbudowano wspaniałe rolnictwo, przemysł i górnictwo.

Salisbury. Lata 50-te.

W wielu przypadkach farmerom przyszło rozpoczynać swą działalność na ziemiach prawie zupełnie wyniszczonych prymitywnymi metodami uprawy roli miejscowej czarnej ludności. Spora też część terenów zupełnie nie nadawała się pod uprawę. Były to zarośnięte lub poddane erozji grunty. Do sukcesów osadników przyczyniło się stworzenie nowoczesnego systemu irygacyjnego, budowa licznych tam i wprowadzenie nowych upraw. Przed przybyciem Europejczyków czarni nie znali bananów, ryżu, kukurydzy, ani nawet podstawowego afrykańskiego pożywienia wyrabianego z manioku, zwanego kassawą. Dużą rolę odegrały badania naukowe w dziedzinie podniesienia jakości gleb i roślin uprawnych. Wkrótce znakomite wyniki osiągnięto w uprawie kukurydzy, hodowli bydła i produkcji tytoniu. Zwłaszcza w przypadku tego ostatniego produktu Rodezja stała się prawdziwym potentatem światowym. Jej tytoń uchodził za najlepszy w świecie.

Tama Kariba. Jedna z największych tam na świecie. Zbudowana w latach 50-tych.

Biali rozwinęli również górnictwo. Zaczęto wydobywać złoto, węgiel, żelazo, nikiel, miedź, ale przede wszystkim azbest i chrom. W latach 70-tych Rodezja była jednym z największych producentów chromu i wydobywców niklu na świecie.

Rozwój większego przemysłu przypadł na lata 30-te XX w., ale najbardziej przemysł rodezyjski rozwinął się podczas II wojny światowej oraz w latach powojennych. Powiększyła się wówczas ilość zakładów przemysłowych, a sama produkcja wzrosła dwukrotnie. Wywołało to wzrost inwestycji kapitałów zagranicznych (głównie brytyjskiego i RPA), przyczyniając się do dalszego rozwoju lokalnego przemysłu.

Korzyści dla czarnej ludności

Sukcesy w budowie Rodezji gwarantowały też nowe i lepsze warunki życia dla rdzennej ludności oraz szansę na jej awans społeczny. Biali dostarczyli podstawową infrastrukturę (drogi, koleje), zapewnili obronę przed najazdami obcych plemion, położyli kres walkom wewnętrznym i barbarzyńskiemu zwyczajowi handlu ludźmi. Osadnicy zapewnili czarnym znaczną poprawę ich egzystencji, oferując zatrudnienie w rozwijającym się nowoczesnym rolnictwie, przemyśle i górnictwie. Zaowocowało to pojawieniem się na terenach wiejskich coraz liczniejszej nowej warstwy społecznej w postaci czarnych, bogatszych rolników. W rozwijających się w niesłychanym tempie miastach, awans cywilizacyjny umożliwił narodziny dużej grupy czarnych pracowników zakładów przemysłowych i prywatnych przedsiębiorców – sklepikarzy, właścicieli mniejszych firm i zakładów.

Rodzina afrykańska w Rodezji. Lata 60-te.

Na szczególną uwagę zasługuje rodezyjska oświata i edukacja ukierunkowane na wykształcenie czarnej ludności. Jak na warunki afrykańskie osiągnięto tu wyjątkowy poziom. Rosła ilość wykształconych Afrykanów – nauczycieli, prawników, urzędników, lekarzy oraz czarnych rzemieślników. Pierwszy wkład w tym zakresie wnieśli misjonarze katoliccy i anglikańscy. Musieli oni nie bez wysiłku i problemów przełamywać opory Afrykanów, którzy przez długi okres czasu nie widzieli czegokolwiek interesującego w oferowanym im nauczaniu. Czarni mieszkańcy gardzili oświatą, ograniczając się do tradycyjnych nauk w zakresie przygotowania do życia we wspólnocie szczepowej (opieka nad bydłem, polowania, sprawność bitewna etc.). Z myślą o czarnoskórych mieszkańcach powstało wiele szkół elementarnych, zawodowych, misyjnych oraz ośrodków kształcących nauczycieli. Począwszy od uzyskania autonomii władze Rodezji stale zwiększały nakłady w tym zakresie. W latach 40-tych nastąpił rozwój afrykańskiego szkolnictwa na poziomie średnim. W 1976 r. czarni nauczyciele liczyli ponad 22 tys., a uczniowie – ok. 826 tys. Absolutną nowością pod tym względem był założony w 1955 r., nieprzestrzegający segregacji rasowej Uniwersytet w Salisbury. Biali Rodezyjczycy roztoczyli również opiekę nad Afrykanami przejawiającymi zamiłowania artystyczne. W szkołach uczono umiejętności rzeźbiarskich, a powstała w 1957 r. Galeria Narodowa słynęła z promocji sztuki tradycyjnej w wykonaniu czarnoskórych artystów.

Rządy białych udostępniły także murzyńskiej ludności darmową opiekę medyczną, która chroniła ich przed chorobami i epidemiami, jakie masowo występowały w okresie przedkolonialnym.

Geneza konfliktu i pierwsze niepokoje

W latach 1953 – 1963 Rodezja Południowa na krótko stała się częścią utworzonej przez Brytyjczyków tzw. Federacji Afryki Centralnej. W jej skład weszły też protektoraty Rodezji Północnej (obecna Zambia) i Niasy (aktualnie Malawi). Powstały organizm polityczny nie utrzymał się długo. Przypadł on bowiem na czas burzliwego i rujnującego cywilizacyjne dokonania białych większego procesu dekolonizacyjnego. W okresie tym zaczęły formować się rozmaite tzw. afrykańskie ruchy narodowowyzwoleńcze, których działania przybrały na sile pod koniec lat 50-tych. Ich głównym celem było obalenie w regionie rządów sprawowanych przez białych. Inicjatywy te spotkały się z poparciem ze strony ONZ, któremu przewodniczył Szwed Dag Hammarskjöld (1905 – 1961). Dla wspieranego przez światową lewicę Sekretarza Generalnego nie istotne było, czy dekolonizacja nie zagrozi życiu społeczeństw byłych kolonii oraz jakie przyniesie końcowe efekty. Ważne było jedynie to, aby jak najszybciej odsunąć białych od władzy. Hammarskjöld wyznawał przy tym obłudną zasadę alarmowania światowej opinii publicznej tylko wtedy, gdy niezależnie od powodów śmierć poniósł czarny człowiek z ręki białego. Jednocześnie całkowicie milczał w przypadku sytuacji odwrotnych, bądź wówczas, kiedy zabijali się między sobą sami czarni.

W 1959 r. w Salisbury doszło do wybuchu niepokojów wywołanych przez czarnych aktywistów Afrykańskiego Kongresu Narodowego Rodezji Południowej. Rząd ogłosił stan wyjątkowy. Biali świadomi zagrożeń, jakie dla kraju niósł destabilizujący murzyński nacjonalizm, zaproponowali czarnym porzucenie polityki segregacji rasowej oraz dopuszczenie ich do urzędów i wszystkich stanowisk w administracji państwowej. Przekazano im też dodatkowe 2 mln. akrów ziemi. Uchwalona w 1961 r. nowa konstytucja oferowała czarnoskórej ludności szereg swobód, znosiła wiele rozwiązań utrzymanych w duchu segregacji, a przede wszystkim gwarantowała 15-osobową reprezentację w 65-osobowym parlamencie i wpływ na obsadę pozostałych miejsc. Oferty te zostały jednak odrzucone przez radykalną czarną opozycję.

Salisbury. Lata 50-te.

Murzyńscy radykałowie doskonale zdawali sobie sprawę ze swej przewagi liczebnej. W 1956 r. biali liczyli ok. 178 tys. osób. Podczas, gdy czarnoskóra ludność aż 2.290 tys. Licząc na pełne zwycięstwo i całkowite przejęcie władzy, afrykańska opozycja domagała się przeprowadzenia powszechnych wyborów na zasadzie „jeden człowiek – jeden głos”. Protestujący nie zdawali sobie niestety sprawy z tego, iż do prawidłowego pokierowania państwem niezbędne są zarówno odpowiednie przygotowanie, wiedza, jak i doświadczenie. Czarni zupełnie nieświadomi tego oraz ufni w to, iż sam fakt stanowienia większości bez zasadniczego wkładu w budowę kraju, uprawnia do natychmiastowego przejęcia władzy i pozwoli na skuteczne oraz owocne rządy, powoli szykowali dla kraju katastrofę. Nasilały się dalsze demonstracje, ataki i sabotaże. Ten wczesny okres konfrontacji pomiędzy rządem a czarnymi ekstremistami, obejmujący lata 1960 – 1962 obfitował jeszcze w słabo zorganizowane i nieskoordynowane zamachy i akty terroru. Bojówkarze używali ładunków wybuchowych skradzionych z kopalń lub prymitywnych bomb zapalających wykonanych domowym sposobem. Dokonywano pojedynczych napaści i zastraszeń. Jednak w miarę upływu czasu „czarny ruch wyzwoleńczy” przybierał coraz lepsze formy organizacyjne, rósł w sile i stosował nowocześniejsze techniki sabotażu i terroru.

W 1962 r. za używanie przemocy, hasła komunistyczne i ideologię czarnego rasizmu został zdelegalizowany powstały w 1961 r. Afrykański Ludowy Związek Zimbabwe (ZAPU). Czarni ekstremiści z ZAPU podjęli decyzję o zorganizowanej walce terrorystycznej. Rozpoczęły się pierwsze lepiej przygotowywane ataki na posiadłości białych i posterunki policyjne oraz zamachy bombowe na urzędy publiczne. W 1963 r. na terenie Tanzanii powstała kolejna radykalna murzyńska organizacja, pod nazwą Afrykański Narodowy Związek Zimbabwe (ZANU). Odtąd te dwie rywalizujące ze sobą marksistowskie formacje miały nadawać główny ton walce z rządem rodezyjskim. Pierwsza z nich – ZAPU z Joshu'ą Nkomo (1917 – 1999) jako przywódcą – skupiała przedstawicieli ludności Ndebele, druga – ZANU – rekrutowała przedstawicieli ludności Szona.

Ian Smith i Front Rodezyjski

Kampania terroru i przemocy ze strony czarnych wzbudziła niepokój wśród białych mieszkańców Rodezji Południowej. Coraz większą popularnością zaczął cieszyć się powstały w 1962 r. z inicjatywy Ian'a Douglas'a Smith'a – konserwatywny Front Rodezyjski. Ian Smith (1919 – 2007) jest postacią wyjątkową i zasługującym na szczególne zainteresowanie politykiem. W 1939 r. przerwał studia i wziął udział w wojnie, jako pilot myśliwski 237 rodezyjskiego dywizjonu myśliwskiego wchodzącego w skład brytyjskiego RAF-u (Rodezyjczycy posiadali trzy własne dywizjony bojowe w okresie II wojny św.) Przeżywszy katastrofę swego samolotu w 1943 r. (prawa część twarzy w wyniku odniesionych poparzeń pozostała na trwale okaleczona), został następnie zestrzelony nad Włochami w 1944 r. Tam napotkał włoskich partyzantów, którzy pomogli mu przedrzeć się do aliantów. Wrócił do służby i walczył nad Francją do końca wojny.

II wojna św. Piloci 237 rodezyjskiego dywizjonu myśliwskiego podczas narady. W środku stoi Ian Smith.

Po II wojnie św. ukończył studia i zajął się czynnie polityką. Smith przejawiał typowe cechy białych farmerów rodezyjskich. Był człowiekiem odważnym i konsekwentnym. Jego Front Rodezyjski opowiadał się za utrzymaniem w kraju dominującej pozycji białych i energicznym rozprawieniem się z murzyńskimi terrorystami. W 1962 r. ugrupowanie odniosło zwycięstwo w wyborach parlamentarnych i stworzyło własny rząd. W 1964 r. Smith objął stanowisko premiera.

Spór brytyjsko – rodezyjski. Powstanie niepodległej Rodezji

Tymczasem proces dekolonizacyjny w Afryce przybierał na tempie. Wielka Brytania kolejno likwidowała swe kolonie. Stosowała przy tym zasadę uznawania niepodległości nowych państw wyłącznie pod warunkiem przeprowadzenia wcześniejszych powszechnych demokratycznych wyborów, czego efektem wszędzie były rządy czarnych większości. Reguła ta miała dotyczyć i Rodezji Południowej. Wzrastała presja wywierana na Anglików przez powstałą w 1963 r. Organizację Jedności Afrykańskiej. Jednym z głównych celów tej organizacji, zrzeszającej 30 państw afrykańskich było wspomaganie wszelkich inicjatyw (w tym i zbrojnych) na rzecz niepodległości pozostałych kolonii. Popierana przez blok wschodni OJA była w stałym kontakcie z ONZ.

Brytyjskie plany wywołały sprzeciw białych, skupionych wokół Ian'a Smith'a. Biali nie kryli zawodu i złości. Działania Wielkiej Brytanii określono mianem zdrady. Goryczy dopełniała świadomość silnych więzi łączących od zawsze białych Rodezyjczyków z bliską im etnicznie i kulturowo Wielką Brytanią. Zwracano uwagę na przykłady męstwa i wierności Koronie, jakie dawały w przeszłości liczne formacje wojskowe z Rodezji. Przypominano udział rodezyjskich oddziałów w wojnach brytyjsko – burskich, obydwu wojnach światowych i operacjach powojennych (Malaje, Suez). Wszystko wskazywało na to, że rząd brytyjski, chciał przypodobać się nowym afro-azjatyckim członkom Wspólnoty Brytyjskiej i ONZ. Anglia w swym tradycyjnym stylu zamierzała cynicznie pozbyć się kłopotliwych sojuszników i oddać wiernych jej kolonistów na pastwę nacjonalizmu murzyńskiego spod znaku sierpa i młota.

Ian Smith. 1964 r.

W odpowiedzi na apele i naciski Wielkiej Brytanii, biali Rodezyjczycy podkreślali nieprzygotowanie czarnej ludności do sprawowania samodzielnych rządów w Rodezji. Biali pomni dokonań swych przodków na rzecz budowy tego kraju i odczuwając pełną odpowiedzialność za losy swojej afrykańskiej ojczyzny – Rodezji, obawiali się biegu wydarzeń, jakie mogłoby przynieść rozwiązanie brytyjskie. Ich obawy potwierdzały wypadki w belgijskim Kongo (masakra ludności w Leopoldville w 1960 r.), wojskowy zamach w Togo (1963 r.), czy bunty wojskowe i niepokoje w Kenii, Ugandzie tudzież narodziny w 1964 r. neomarksistowskiej totalitarnej Tanzanii (w miarę upływu lat przybywało tego typu zdarzeń). We wszystkich tych przypadkach, idea dekolonizacyjna polegająca na szybkim przekazaniu władzy czarnym uległa pełnej kompromitacji. Czarni przywódcy i ich poplecznicy nie sprostali wyzwaniu. W rezultacie nastąpił rozlew krwi, upadek przejętej od białych demokracji i rozkład państwa. Była to prawdziwa klęska i kompromitacja lewicy uważającej, że jedynym słusznym rozwiązaniem dla Afryki postkolonialnej jest zachodni system demokracji.

Powołany w 1964 r. w Wielkiej Brytanii nowy rząd labourzystowski nie chciał pójść na żaden kompromis. Odrzucono rodezyjską propozycję zachowania przez białych w niepodległej kolonii pewnych przywilejów. Rozmowy znalazły się w impasie. W tej sytuacji rząd Smith'a odrzucił brytyjski dyktat rządów większościowych i podjął działania na rzecz ogłoszenia niepodległości w oparciu o konstytucję rodezyjską z 1961 r. Jego ideę niepodległości poparło zgromadzenie wodzów i naczelników plemion afrykańskich oraz uczestnicy przeprowadzonego w 1964 r. referendum niepodległościowego. 11 listopada 1965 r. rząd Ian'a Smith'a ogłosił jednostronną deklarację niepodległości Rodezji.

Premier I. Smith podpisuje jednostronną deklarację niepodległości Rodezji.

Sankcje wobec Rodezji

Wielka Brytania nie uznała deklaracji niepodległości Rodezji i wprowadziła wobec niej sankcje ekonomiczne i polityczne. Organizacja Narodów Zjednoczonych zazwyczaj pokorna i ustępliwa wobec nieprzestrzegających praw człowieka krajów socjalistycznych, w tym wypadku zareagowała od razu i w 1966 r. sankcje poparła. Od tej chwili cały „nowoczesny świat postępowy” uczestniczył w nagonce na Rodezję. Rząd Ian'a Smith'a okrzyknięto „krwawym reżimem rasistowskim”. Z drugiej zaś strony, ci sami „obrońcy wolności i demokracji” celowo pomijali prawdziwe oblicze i metody walki „czarnych bojowników o wolność”.

Rząd brytyjski i ONZ postanowiły wymusić na Rodezji posłuszeństwo i uderzyły w jej gospodarkę. Brytyjczycy zamrozili rezerwy walutowe Rodezji, wyeliminowali ją ze strefy funtów szterlingowych oraz wstrzymali wszelki przepływ finansowy do tego kraju. Wprowadzono embargo na większość importowanych z Rodezji produktów (chrom, azbest, miedź, żelazo, nikiel, mięso, cukier, tytoń) i zakazano do niej eksportu broni, części zamiennych do sprzętu wojskowego oraz ropy naftowej (okręty brytyjskie zablokowały port w Mozambiku, z którego prowadził do Rodezji rurociąg naftowy). Początkowo wydawało się, iż sankcje przyniosą spodziewany efekt. Nie doceniono jednak zaradności i wytrzymałości Rodezyjczyków. Gospodarka niepodległej kolonii po chwilowym zastoju umiejętnie dostosowała się do nowych warunków. Brakujące towary zaczęto sprowadzać z innych państw, albo wytwarzać je na miejscu. Rezultatem tego był błyskawiczny rozwój rodzimego przemysłu i powstanie nowych sektorów w gospodarce. Rozwinięto na większą skalę dochodową turystykę (Rodezja słynęła ze wspaniałych wodospadów Wiktorii, hoteli i profesjonalnych safari.). Wzrosło znaczenie przemysłu spożywczego (uruchomiono produkcję serów i win) oraz tekstylnego i galanteryjnego. Farmerzy, którzy negatywnie odczuli sankcje otrzymywali od rządu stosowne wsparcie finansowe.

 

Flaga Rodezji (1968 - 1979).

Wiele utrudnień wynikających z międzynarodowych sankcji Rodezja pokonała dzięki życzliwej postawie Portugalii (Portugalia władała sąsiednim Mozambikiem) i Republiki Południowej Afryki. Oba kraje odmówiły udziału w sankcjach i zaoferowały Rodezji pośrednictwo w handlu zagranicznym. Portugalski Mozambik dostarczał do Rodezji ropę ze swych rafinerii i portu w stolicy, a biali mieszkańcy RPA organizowali dobrowolne akcje na rzecz przekazywania jej darmowego paliwa. W 1966 r. Afrykanerzy dostarczyli Rodezji w ciągu jednego miesiąca ok. 750 tys. litrów paliwa. Nieskuteczność zastosowanych sankcji i nieuległość białych z Rodezji skłoniła ONZ do wprowadzenia wobec Rodezji całkowitego embarga na wszelkie towary za wyjątkiem lekarstw i towarów związanych z oświatą.

Rodezja suwerenną republiką

Fiasko podjętych z Wielką Brytanią rozmów przekonało ostatecznie rząd Rodezji do całkowitego zerwania zależności od Anglii i ogłoszenia kraju suwerenną republiką. Tendencjom izolacjonistycznym sprzyjała dobra sytuacja gospodarcza kraju, który mimo sankcji i bojkotu nadal świetnie się rozwijał. W latach 1965 – 1968 do Rodezji napłynęło tysiące białych imigrantów z byłych kolonii afrykańskich, gdzie władzę przejęli czarni (z samej Zambii przybyło 15 tys. osób). Tym samym liczba białych w kraju sięgnęła ok. 270 tys. osób. W 1970 r. Ian Smith oficjalnie ogłosił Rodezję niepodległą republiką.

Jeden dolar rodezyjski. 1967 r.

Biali zaproponowali czarnym współudział w rządach i zapewnili, iż nowa konstytucja gwarantuje im w 66-osobowym parlamencie 16 miejsc oraz stopniowy wzrost ilości czarnych deputowanych aż do pięćdziesięciu. Warunkiem było odpowiednie wykształcenie i stan posiadania. Dokonano też nowego podziału ziemi. Ustawa przyznała obu grupom etnicznym po połowie terenów uprawnych (po 45 mln. akrów). Propozycje rządu zostały jednak odrzucone przez marksistowskie ugrupowania murzyńskie, które kontynuowały działalność zbrojną.

Wojna z czarną rewolucją (lata 1965 – 1975)

Rewolucjoniści ogłosili „wojnę wyzwoleńczą” – tzw. drugą chimurengę. Było to nawiązanie do rebelii czarnej ludności z lat 1896 – 1897 (tzw. pierwszej chimurengi). W języku szona termin ten oznaczał „walkę” lub „wyzwolenie”. Walka niepodległego rządu rodezyjskiego z czarną rewolucją przebiegała w kilku etapach. Co ciekawe, nie były to wcale, jak się powszechnie głosi zmagania wyłącznie pomiędzy białymi a czarnymi, ponieważ w jednostkach policyjnych Rodezji 60% stanowili Afrykanie, a i w siłach zbrojnych tego kraju służyło wielu afrykańskich żołnierzy. Cechą charakterystyczną dla czarnego ruchu rewolucyjnego w Rodezji było to, że ruch ten był niemal od początku inspirowany, wspomagany i organizowany przez ośrodki zagraniczne. Jako pierwsi wsparcia nacjonalistom afrykańskim udzielili Komitet Wyzwoleńczy Organizacji Jedności Afrykańskiej i niepodległa Zambia. To właśnie Zambia udostępniła terrorystom na swym terytorium obozy szkoleniowe i bazy wypadowe po ich początkowych porażkach w Rodezji. Szybko dał się również zauważyć swoisty podział u głównych organizacji walczących z rządem rodezyjskim. Przebiegał on według tego, który ze „sponsorów komunistycznych” stał za daną grupą. I tak: ZAPU otrzymywał pomoc od ZSRR, a ZANU od komunistycznych Chin. Państwa te wyposażały swych „podopiecznych” w środki pieniężne, broń, amunicję, materiały wybuchowe i oferowały u siebie odpowiednie przeszkolenie w zakresie taktyki i metod walki partyzanckiej. Terroryści przechodzili też szkolenia w innych „zaprzyjaźnionych krajach” lub państwach oficjalnie eksportujących rewolucję (Algieria, Ghana, Tanzania, Libia, Egipt, Etiopia, Bułgaria, Korea Północna, Kuba).

Oddział policji rodezyjskiej.

W początkowym okresie walk, w latach 1965 – 1971 siły rodezyjskie skutecznie zdławiły aktywność marksistów z ZANU i ZAPU, przeprowadzając przeciw nim szereg sprawnych operacji militarnych. Większość przybyłych terrorystów zlokalizowano i unicestwiono. Pierwsza, większa potyczka z rebeliantami miała miejsce 28 kwietnia 1966 r., kiedy to ponad 40 bojowników ZANU pokonało rzekę Zambezi i wkroczyło na teren Rodezji. Siedmiu z nich usiłowało wysadzić linie energetyczne w pobliżu miasta Sinoia. Wszyscy zginęli. Pozostali wtargnęli na farmę, zabijając jej właścicieli – białe małżeństwo. W trakcie pościgu, część napastników zastrzelono, część schwytano, reszcie udało się zbiec. W następnym roku, niedaleko wodospadów Wiktorii granicę rodezyjską przekroczył ok. 90-osobowy oddział terrorystów z ZAPU i ich sojuszników ze zdelegalizowanego marksistowskiego Afrykańskiego Kongresu Narodowego z RPA. Grupa założyła kilka obozów i punktów obserwacyjnych. W sierpniu wykryto jej obecność. Siły policyjne oraz wojskowe przypuściły atak na terrorystów. Większość z nich zginęła. Jeden zdołał uciec porwanym samochodem. Dotarł następnie do farmy, gdzie wziął za zakładników żonę właściciela gospodarstwa i jej 6-letniego synka. Porwani jednak uciekli. Przybyłe na miejsce siły policyjne zastrzeliły napastnika. Podczas całej tamtejszej operacji poległo siedmiu członków sił rodezyjskich. Na przełomie lat 1967/68 kolejne komanda przybyły z Zambii. Tym razem były one dużo liczniejsze i lepiej uzbrojone. Część z nich ukryła się w jednym z parków narodowych. Tam zostały wykryte przez strażników. W marcu przeprowadzono akcję przeciw marksistom. Zginęło 58 terrorystów i jeden żołnierz. Reszta oddziałów rewolucyjnych została zlikwidowana w innych rejonach kraju. W 1970 r. miały miejsce dalsze starcia. Terroryści zaatakowali między innymi lotnisko koło wodospadów Wiktorii, lotniskową stację nadawczą przy tamie Kariba oraz posterunki policyjne. W 1971 r. bojownicy z ZAPU wykoleili pociąg. Jednakże podczas prawie każdej z akcji, rebelianci narażeni byli na błyskawiczne riposty. Ponosili wówczas spore straty i zmuszeni byli salwować się ucieczką.

żołnierze rodezyjscy.

Sukcesy formacji rządowych w omawianym okresie osiągnięto o tyle łatwo, że terroryści nie mieli większego oparcia w czarnej ludności. Lokalne murzyńskie społeczności wykazywały się na ogół lojalnością w stosunku do rządu i niechętnie reagowały na przygraniczne rajdy kilkudziesięcioosobowych grup bojowników. Odnotowywano nawet przypadki, kiedy miejscowi chwytali terrorystów. W 1970 r. w górach Matopos tubylcy pojmali jednego rebelianta. Słabość rewolucjonistów wynikała również stąd iż, wśród obydwu frakcji panowały nieporozumienia, które często prowadziły pomiędzy nimi do starć. Pewien wkład w wywoływaniu konfliktów w łonie „ruchu wyzwoleńczego” miały służby specjalne Rodezji, które poprzez swych agentów i dezinformację inspirowały i podsycały napięcia. Sami terroryści byli też jeszcze niewystarczająco zorganizowani i przeszkoleni, aby stanowić realne zagrożenie dla kraju.

Czarnoskóry policjant wraz z mieszkańcami na straży wioski.

Od chwili wybuchu pierwszych walk, taktyka i sposoby działań czarnych rebeliantów opierały się na typowo marksistowsko-leninowskiej metodzie zastraszania i terroru. Terror stosowano wobec aparatu państwowego Rodezji oraz ludności cywilnej bez względu na przynależność rasową. W zamierzeniu rewolucjonistów afrykańskich, taktyka terroru miała swą przemocą i strachem zmusić do uległości białą społeczność, a rząd do kapitulacji i przyjęcia ich warunków. Z uwagi na nikłe poparcie dla czarnej rewolty w ośrodkach miejskich, większość ataków terrorystycznych, potyczek i starć z siłami bezpieczeństwa miała miejsce na terenach wiejskich. Najczęściej atakowano odizolowane farmy białych, ich rodziny oraz posterunki i obiekty administracji terenowej. W latach 70-tych komuniści szczególną uwagę poświęcili miejscowym czarnym społecznościom. Pojęli oni wówczas, że same oddziały partyzanckie nie przyniosą im zwycięstwa. Aby więc wymusić posłuszeństwo i poparcie dla swoich celów, terroryści atakowali i terroryzowali także czarnoskórą ludność z okręgów wiejskich. Dochodziło do gwałtów, rabunków żywności i coraz częstszych przypadków rekrutowania siłą ich mieszkańców do oddziałów partyzanckich.

Broń zdobyta na oddziale komunistycznym.

Drugi etap wojny przypadł na lata 1972 – 1975. W okresie tym nastąpiło wzmocnienie czarnych ugrupowań zbrojnych, czego rezultatem była intensyfikacja działań i ich większa skuteczność. Działały już wówczas trzy ugrupowania. W 1971 r. w Zambii powstała kolejna rewolucyjna organizacja zbrojna pod nazwą Frontu Wyzwolenia Zimbabwe (FROLIZI). W 1972 r. partyzanci dysponowali już blisko 3 tysiącami osób. Przywódcy afrykańskich organizacji zbrojnych i działającej legalnie opozycyjnej – Zjednoczonej Afrykańskiej Rady Narodowej (UANC) biskupa metodystów Abla Muzorewy, czuli się tak pewnie, że odrzucili nawet propozycję rządu Smith'a utworzenia w przeciągu kilku lat rządu większościowego w kraju. Czarni żądali powołania rządu większości od zaraz.

Siły rządu rodezyjskiego

W chwili wybuchu wojny Rodezja nie była w pełni przygotowana do właściwych oraz skutecznych działań militarnych. Jako typowe państewko pokolonialne dysponowała niewielką armią i skromnymi siłami powietrznymi. Samo społeczeństwo również nie spodziewało się takiej eskalacji konfliktu. Okazało się jednak, że rodezyjskie siły bezpieczeństwa w zadziwiająco krótkim czasie potrafiły sprostać wyzwaniu. Z upływem lat armia Rodezji stała się najlepszą formacją zbrojną na świecie w dziedzinie operacji przywracania porządku i zwalczania zagrożenia terrorystycznego.

Należytą kondycję rodezyjskich sił rządowych utrudniało embargo na produkty wojskowe. Zainicjowano na miejscu produkcję broni lekkiej, lecz pozostawała jeszcze kwestia wyposażenia oddziałów w broń ciężką, pojazdy i lotnictwo, bez których nie było jakichkolwiek szans na pokonanie terrorystów. Coraz częściej dochodziło do sytuacji, w których czarni rewolucjoniści dysponowali lepszą i nowocześniejszą bronią, aniżeli formacje rodezyjskie. Wymuszało to na władzach Rodezji nie zawsze legalne, zagraniczne zakupy sprzętu wojskowego. Pomoc w postaci dwutysięcznego kontyngentu policyjnego, oddelegowanego na lata 1967 – 1974 i helikopterów przekazała Republika Południowej Afryki. Stamtąd pochodziła też większa część uzbrojenia rodezyjskiego. W rodezyjskim wojsku służyła również pewna ilość białych ochotników z zachodnich państw. Wśród nich byli Amerykanie, Brytyjczycy, Afrykanerzy, Australijczycy, Nowozelandczycy, Portugalczycy, Niemcy i Skandynawowie. Generalnie jednak rząd byłej kolonii musiał liczyć na własne siły.

Lata 70-te. Biali rezerwiści szykują broń i ekwipunek.

Do wojny z terrorystami skierowano siły policyjne, regularną armię i jednostki specjalne. W walkach korzystano z brytyjskich doświadczeń tłumienia partyzantki komunistycznej na Malajach i rebelii Mau Mau w Kenii. Regularne oddziały wojskowe spisały się znakomicie w trudnych warunkach bojowych. Charakter potyczek i długie lata walk sprawiły, że żołnierze rodezyjscy nabrali dużego doświadczenia i wprawy w zwalczaniu wypadów terrorystycznych.

1973 r. W poszukiwaniu rebeliantów.

Główny trzon armii rodezyjskiej stanowiło 8 batalionów Rodezyjskiego Pułku (Rhodesia Regiment). Każdy z nich liczył od 700 do 800 ludzi (wszyscy biali). Pod koniec wojny Pułk zasiliły dodatkowo odwody składające się z żołnierzy czarnoskórych i pochodzenia azjatyckiego. Spore odległości, w jakich przyszło działać armii skłaniały czasem do tworzenia oryginalnych zespołów operacyjnych. W 1977 r. w ramach Pułku powołano do życia oddziały wyposażone w motocykle. Grupy te liczyły od 7 do 8 ludzi. Jednostki dysponowały bronią maszynową i moździerzami.

Formacją, która wyróżniła się w walce z rebeliantami był Pierwszy Batalion Rodezyjskiej Lekkiej Piechoty (1st. Batallion Rhodesian Light Infantry). Jednostka powstała w 1961 r. W jej szeregach służyli wyłącznie biali. To właśnie tam walczyło najwięcej ochotników zagranicznych (ok. 1/3 stanu jednostki). Z czasem specyfika oraz skala ryzyka operacji uczyniły z Batalionu jednostkę o charakterze specjalnym. Jego cztery kompanie stały się prawdziwymi oddziałami powietrznodesantowymi. Żołnierze byli w stanie dokonać błyskawicznych desantów przy pomocy helikopterów lub samolotów. Posiadali umiejętności pokonywania rzek i przemieszczania się marszem na wielokilometrowych dystansach. O wartości bojowej Batalionu świadczyć może liczba zabitych przeciwników w samym roku 1979. Było to ponad 2000 rebeliantów. Ogółem, statystyki bojowe przypisują Batalionowi od 12 do 15 tys. zabitych komunistów w całej wojnie. Łączne straty jednostki wyniosły 135 ludzi.

Pierwszy Batalion Rodezyjskiej Lekkiej Piechoty w akcji.

W likwidacji grup rebelianckich brał czynny udział pułk czarnoskórych strzelców – Rhodesian African Rifles (RAR). Pierwszy batalion RAR powstał w 1940 r. Czarnoskórzy żołnierze swój chrzest bojowy przeszli jeszcze w 1945 r. w Birmie. Tam odznaczyli się w walkach z Japończykami. W działaniach przeciwko komunistom uczestniczyły 3 bataliony RAR. Liczyły one od 600 do 700 ludzi. Szacuje się, że w latach 1966 – 1975 czarni żołnierze zdołali zlikwidować blisko 400 marksistów. Dzięki znajomości terenu, języków i zwyczajów plemiennych żołnierze ci skutecznie zwalczali komanda terrorystyczne.

żołnierze z Rhodesian African Rifles ostrzeliwują pozycje nieprzyjaciela.

Poniżej: godło RAR.

CDN.

M. M.
O mnie M. M.

Nowości od blogera

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura