1 obserwujący
29 notek
15k odsłon
316 odsłon

Gej jako miara ludzkości

Wykop Skomentuj3

 

Gejostwo przerosło już zjawisko (społeczne i seksualne) homoseksualizmu, gej to figura integralna. Na początku niektórzy homoseksualiści byli gejami – czyli członkami specyficznej subkultury opartej na paradygmacie seksualnym, potem gej zrównał się z homoseksualistą, był tym lepszym, fajniejszym bo ujawnionym; na końcu gej odrywa się od homoseksualisty.

W radosnych pochodach na rzecz miłości i równości uczestniczą, o czym zaświadczają nasze oczy, książęta naszych zmysłów, siedzące na wewnętrznej emigracji, masy pod tęczowymi flagami – oglądam wesołą paradę z Istambułu (przekaz podkorowy „nawet w Turcji miłość zwyciężą!). Choć już chyba każda mieścina ma swoją własną paradę – niedługo wpisane będą, te najstarsze i najwspanialsze, do rejestru światowego dziedzictwa UNESCO. Czy są to pochody homoseksualistów? Nie sądzę, aby nawet połowa w nich, idących tam, to byli ludzie o tej orientacji.

Nie, sprawa gejowska gromadzi legiony ludzi zaangażowanych w „ich sprawę” (gays and friends), którzy sami może nie są homo, ale gdyby ich zapytać o ich preferencje, to albo zignorują to pytanie – jako „nieprzyzwoite”, lub też powiedzą coś o tym, że płeć nie ma znaczenia albo że sami są „curious”, otwarci, poszukujący, ale na pewno i to wiedzą na sto, dwieście procent nie są „straight”, nie są banalnymi „heterykami”!

 

Gej nadprzyrodzony

Najważniejszy jest jednak on gej; otwarty, reprezentujący moc miłości, sens dziejów, w każdym społeczeństwie jest on – gej – nie do końca już tożsamy z homoseksualistą, bo to dziś figura wszelkiej pozytywnej postaci , pełnej pozytywnej energii, dobrej mocy, „nadprzyrodzona”, reprezentująca wszystko co najlepsze w człowieczeństwie – bezinteresowność, miłość, beztroskę, jest to figura wyjęta z Leninowskiej pieśni – która unieważnia niebo i piekło, dzięki której sprawdzamy ich nieprawdziwość. Tak, gej jest infantylny, jego kultura to kultura duchowo eugeniczna – lecz w dobrym znaczeniu, infantylna to znaczy niewinna.

Baudrillard zasugerował, że skoro cywilizacja była budowana z perspektywy dorosłego mężczyzny, to alternatywna kultura, „postmodernizmu”, musi wznosić się na fundamencie (płynnym i energicznym) wyobrażeń małej dziewczynki. Dzisiaj już mała dziewczynka nie starczy, jako alternatywa przeciw patriarchatowi i jego mentalności hegemoni i zinstytucjonalizowanej przemocy – potrzebny jest znak mocniejszy – jest nim nastoletni gej, który ma, trawestując słowa o Wolandzie, wiecznie pragnąc mężczyzny, którego nie może mieć, wiecznie go dekonstruuje (czytaj wyzwala z samego siebie i ograniczeń).

Dlatego gej staje się figurą „nadprzyrodzoną”, samo jego pojawienie się, „objawienie”, wyjście ma być próbą dobra i zła – kto podejmie jakąkolwiek krytykę – choroba, dewiacja, ograniczenie, słabość, niepełnosprawność, niedoskonałość, niepełność – nawet najlżejszą i najbardziej merytoryczną, ten trafi do „ziemskiego piekła”.

 

Homofobia

Geja trzeba przyjąć bezkrytycznie, a jego samopoczucie staje się probierzem stanu społeczeństwa, cywilizacji, ba, człowieczeństwa. Gej to nie tylko jednak najcenniejsze co ma dane społeczeństwo – jako miara demokracji i rozwoju, to też rozwiązanie nierozwiązywalnego, zakończenie sporów, unieważnienie wszelkich sprzeczności – kultura gejowska jako kultura wyzwolenia i bezwarunkowej miłości niweluje wszelkie problemy, dlatego tak ważne jest wprowadzenie jej do wszelkich instytucji, zagadnień, mitów, zjawisk – wywindowanie elementu gejowskiego, który staje się centralnym. 

Tęczowe flagi porozwieszane w kościołach, liturgia i nauczanie zmienione przez gejowski paradygmat, czyli wyłonienie z nich elementu czystej dobroci, bezinteresowności, otwartości itp.; gej w każdym filmie, w każdej książce, homofobia to nie tyle co wrogość do geja, tylko jego nieobecność.

 

Cechy homoseksyalizmu

Wprawdzie wylękniony krytyk, kierując się dobrymi intencjami, którymi nie tylko piekło jest wybrukowane, jak się zaraz okaże także ścieżka nienawiści i homofobii, zauważy, że to lewica (oczywiście słusznie) krytykowała dawne społeczeństwo przypisujące osobom homoseksualnym pewne cechy: wrodzone, negatywne, czyniące z nich szkodników i ludzi niebezpiecznych. 

Słusznie z przekonaniem tym walczono orężem tolerancji (bez ironii!), które znaczyło, że homoseksualizm to tylko cecha seksualna, a osoby takie nie muszą z tej racji być obdarzone jakimś określonych zestawem społecznych i moralnych cech i przypadłości, że nie powinno się, gdy nie jest to potrzebne, konieczne, roztropne, wyróżniać osób homoseksualnych, na zasadzie: a to mówi homoseksualista, a to działa.

Lecz czy to lewicowe, współczesne podejście do osób homoseksualnym (jako integralnych gejównie sprowadza ich przypadkiem, na nowo tylko do swojej seksualności, czy nie stają się oni, przez to na powrót tylko „ambasadorami” orientacji seksualnej: to mówi gej! Ależ skąd! Wcześniejsza postawa "patriachalnego społeczeństwa", jego ocena to było coś paskudnego, obrażającego godność, a teraz mamy pozytywną, akceptującą siebie tożsamość, celebrację swojej inności: nazywa się to odwróconą dyskryminacją, zasadą główną dzisiejszej polityki.

Wykop Skomentuj3
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale