Paweł Kozanecki zatrzymany w Hrubieszowie
Akcję zatrzymania prowadziły zespoły funkcjonariuszy z Wydziałów Poszukiwań i Identyfikacji komend wojewódzkich policji w Łodzi i Lublinie. Policjantów wspierali również funkcjonariusze z lokalnej komendy w Hrubieszów.
Według ustaleń śledczych, gdy policjanci weszli do domu w czwartek po południu, Paweł Kozanecki był całkowicie zaskoczony. Nie stawiał oporu podczas zatrzymania. Wieczorem zdjęcie zatrzymanego mężczyzny w kajdankach opublikował minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński.
Jak podała Wirtualna Polska, dom, w którym ukrywał się adwokat, znajdował się bardzo blisko zakładu karnego w Hrubieszowie – zaledwie kilka budynków od murów więzienia. Tym samym Kozaneckiemu nie udała się sztuka, którą opanował choćby Sebastian Majtczak po spowodowaniu śmiertelnego wypadku na A1 w 2023 roku. Mężczyzna uciekł po tragedii do Zjednoczonych Emiratów Arabskich, skąd został kilkanaście miesięcy temu sprowadzony przez polskie służby.
Żona miała pomóc w ukrywaniu się adwokata
Według nieoficjalnych informacji wp.pl to żona Kozaneckiego miała znaleźć dla niego miejsce ukrycia. Jeśli te ustalenia się potwierdzą, kobieta może usłyszeć zarzuty dotyczące pomocy osobie poszukiwanej przez organy ścigania. Jeszcze kilka dni wcześniej żona adwokata publicznie zaprzeczała, że jej mąż się ukrywa. Żaliła się na hejt w mediach, przypominając, że cierpią dzieci Kozaneckich. Twierdziła, że jej mąż został skazany za nieumyślne spowodowanie wypadku, złożył wniosek do sądu penitencjarnego i oczekiwał na decyzję. Według jej relacji nigdy nie próbował się ukrywać.
Paweł Kozanecki był poszukiwany na podstawie listu gończego wydanego przez Sąd Rejonowy w Olsztynie. Mężczyzna miał odbyć karę 18 miesięcy pozbawienia wolności za spowodowanie tragicznego wypadku drogowego z 2021 roku.
Kozanecki nie chce iść do więzienia
Do zdarzenia doszło, gdy kierowany przez niego mercedes przekroczył podwójną linię ciągłą i zjechał na przeciwległy pas ruchu. Samochód adwokata zderzył się czołowo z jadącym z naprzeciwka Audi 80. W wyniku wypadku śmierć poniosły dwie kobiety podróżujące audi.
Sprawa odbiła się szerokim echem w mediach nie tylko ze względu na okoliczności samego wypadku, ale także późniejsze wypowiedzi Kozaneckiego. Adwokat określił auto ofiar mianem "trumny na kółkach”, co wywołało ogromne oburzenie opinii publicznej i falę krytyki pod jego adresem.
Po prawomocnym wyroku sądu Paweł Kozanecki miał stawić się do zakładu karnego w celu odbycia zasądzonej kary 22 kwietnia. Tak się jednak nie stało, dlatego wydano za nim list gończy.
Według informacji przekazywanych przez rodzinę, mężczyzna złożył wcześniej wniosek o objęcie go systemem dozoru elektronicznego. Chodzi o możliwość odbywania kary poza więzieniem, przy użyciu elektronicznej opaski monitorującej. Wniosek miał trafić do sądu penitencjarnego, jednak do czasu jego rozpatrzenia Kozanecki powinien był podporządkować się decyzji dotyczącej odbycia kary pozbawienia wolności.
Fot. Łódzki adwokat Paweł Kozanecki/East News
Red.





Komentarze
Pokaż komentarze (13)