Właśnie skończyłem pisać felieton do Gazety Świętojańskiej o przebiegu ostatniej sesji rady miasta. Zamieszczę i tu, ale za jakiś czas bo nie będę kradł gazecie newsa.
Jestem więc trochę wypruty intelektualnie na tematy samorządowe i mózg domaga się odmiany. A że mam taką ambicję żeby coś wrzucać codziennie (he, he ciekawe jak długo się to uda) więc tym razem o literaturze.
Konkretnie o książce, która ostatnio zrobiła na mnie ogromne wrażenie. To "Obłęd rotmistrza von Egern" Szczepana Twardocha.
Książka składa się z czeterech opowiadań, z czego dwa ostatnie: "Maria" i "Cud domu brandenburskiego" są po prostu niezłymi opowiadaniami. Można przeczytać i przyjemnie spędzić czas. Ostatnie to nawet widać, że jest do zbioru doczepione na siłę żeby doszedł do książkowej objętości - bo jest zupelnie inne miejscem, czasem i klimatem od pozostałych.
Natomiast opowiadanie tytułowe, a zwłaszcza następująca po nim "Otchłań" są - moim skromnym zdaniem laika - rewelacyjne. Nie będę za dużo opowiadał, żeby nie zepsuć przyjemności czytania, ale tak dobrego obrazu rewolucji in statu nascendi zarazem oddającego jej istotę to jeszcze nie czytałem (a - tak, tak - czytałem np. "Na marmurowych skałach" Jungera). Poza tym pyszni bohaterowie, klimat taki jak lubię i w ogólę super. Jeżeli ktoś mnie słucha - to kupować i czytać.


Komentarze
Pokaż komentarze