Nie piszę o dymisji Dorna, choć to temat dziś niezwykle popularny. I w ogóle krótko bo inne zajęcia czekają.
W "Gazecie Wyborczej" z dn. 3.02-4.02 ukazał się artykuł Pawła Smoleńskiego pt. "I jak tu żyć z Niemcami" mówiący o Powiernictwie Polskim i jego szefowej Dorocie Arciszewskiej-Mielewczyk (senator PiS).
Mam zamiar napisać do prasy drukowanej artykuł rozbierający mechanizmy manipulacji Smoleńskiego na czynniki pierwsze. Ale esencja sposobu pisania tego artykułu i wielu, wielu podobnych w GW zawarta jest już w jego pierwszym zdaniu.
Dziennikarz odbył z panią senator długą rozmowę. Głównie o Powiernictwie, polskiej polityce zagranicznej, stosunkach z Niemcami itp. Następnie o kilku sprawach z zakresu szeroko rozumianej polityki. W tym o energetyce jądrowej, której rozwój zapowiada rząd PiS. Przy okazji tego doszło do żartobliwej wymiany zdań o hipotetycznym posiadaniu przez Polskę bomby atomowej, w trakcie którego pani senator śmiejąc się powiedziała m.in. "Co stoi na przeszkodzie, byśmy mieli bombę jądrową?". Dodając zaraz potem, że oczywiście jest to z powodów ekonomicznych i politycznych niemożliwe.
A oto jak na podstawie tej rozmowy Paweł Smoleński ułożył pierwsze zdanie swojego tekstu: "Na niemieckie cwaniactwo trzeba odpowiadać zdecydowanie. Co stoi na przeszkodzie, byśmy mieli bombę jądrową? - pyta senator Arciszewska, twórczyni Powiernictwa Polskiego".
Dziennikarz zacytował dosłownie wypowiedzi senator. To, że akurat zestawiając je ze sobą w ten sposób, to oczywiście "przypadek". A czytelnik, który tekst przeleci wzrokiem między łykami porannej kawy już ma wbite do podświadomości, że Powiernictwo Polskie i PiS chce Niemcom grozić bombą atomową...


Komentarze
Pokaż komentarze (2)