... oczywiście nie wiadomo kto bo jest za wcześnie żeby prognozować.
Ale na dziś bym obstawiał Gulianiego. Musi w tym celu dokonać dwóch rzeczy: 1. Wygrać republikańskie prawybory i 2. wygrać wybory powszechne.
Ad. 1 Tu wszyscy mają wątpliwości ponieważ poglądy Gulianiego sytuują go daleko od tradycyjnej republikańskiej agendy, konserwatywnej w sprawach społecznych. Konserwatyści nie mają jednak dobrego, mocnego kandydata. Najmocniejsi konkurenci: McCain i Romney również nie są ulubieńcami hardcore'owych republikanów. Gdyby więc wybór był między Gulianim a mocnym, mogącym wygrać, konserwatystą to Guliani by przegrał. W konkurencji z dwoma innymi centrystami, mającymi przy tym mniejsze szanse na zwycięstwo w wyborach powszechnych, wygra z łatwością.
Dodatkowo najgroźniejszy rywal - Mc Cain dał sobie przylepić etykietkę największego zwolennika wojny w Iraku, co przy rosnącej niepopularności tej wojny będzie go ciągnęło w dół. A nie sądzę żeby przed 2008 dał się odczuć jakiś wyraźny przełom w sytuacji w Iraku.
No i ostatnia ważna kwestia. Republikanie przegrali ostatnie wybory parlamentarne. Widać, że z powodu Iraku mają pod górkę i trudno im będzie wygrać. A przegrana republikańskiego kandydata może oznaczać zwycięstwo znienawidzonej przez nich Hillary Clinton. Dlatego myślę, że szanse na sukces w wyborach powszechnych będą jedną z najważniejszych kwestii. Wielu twardych konserwatystów może rozumować: OK, Guliani nam nie odpowiada, bo jest zbyt centrowy, ale przy obecnych nastrojach tylko on może wygrać a zawsze lepszy w Białym Domu centrowy Republikanin niż lewacki Demokrata.
Ad. 2 Jeżeli nie nastąpi jakaś katastrofa to w wyborach powszechnych Guliani ma zwycięstwo w kieszeni. Wygranie republikańskich prawyborów wydaje się być dla niego większym problemem. Kasuje Hillary zdecydowanie we wszystkich wskaźnikach popularności. Wyborcy republikańscy i tak na niego zagłosują - przeciw Demokratom - a jego centryzm, liberalizm w sprawach społecznych pozwoli mu na przyciągnie wyborców niezależnych. Sam będąc centrystą zepchnie kandydata Demokratów na pozycje lewackie. Już teraz Clinton musiała skręcić na lewo i podkopać swój z trudem budowany wizerunek centrystki - żeby zapobiec obejściu z lewa przez Obamę i Edwardsa. Ci, gdyby im sie poszczęściło, też z Gulianim nie mają szans. Edwards przez swoją lewacką agendę, Obama przez totalny brak doświadczenia w kwestiach bezpieczeństwa narodowego (a Guliani po 9/11 to symbol walki z terrorem). No i w walce z Gulianim Obama traci swój największy atut - bycie z poza establishmentu. Guliani też jest z poza, nawet nigdy nie był gubernatorem ani senatorem.
Oczywiście to tylko takie wróżenie z fusów. Kampania w tym roku wystartowała tak wcześnie, że jeszcze tak na prawdę wszystko może się zdarzyć.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)