Marcin Horała Marcin Horała
57
BLOG

Wstydliwy interesik Wyborczej

Marcin Horała Marcin Horała Polityka Obserwuj notkę 14

Naprawdę nie chciałem już pisać o lustracji a szczególnie lustracji dziennikarzy. Raz, że sprawa oczywista a dwa, że internet i nie tylko aż huczy od tego tematu. Przedawkowałem i koniec. Lustracja musi być, dziennikarzy jak najbardziej - tylko za Chiny ludowe nie chce mi się po raz setny pisać dlaczego.

Niestety tak się złożyło że bierze mnie grypa, boli ząb co podobno miał być wyleczony, szykuje się kolejny spaprany weekend podczas którego będę miał nie więcej niż parę godzin wolnego czasu, a kurier z DHL-u stanowczo odmówił wszelkich negocjacji w sprawie godziny i miejsca dostarczenia ważnej dla mnie przesyłki. Ogólnie bez kija nie podchodzić bo pogryzę. W tym stanie łatwo się wkurzam kwestiami zazwyczaj dla mnie obojętnymi, więc jednak o lustracji tu będzie.

Dziennikarskie towarzystwo około-gazetowo-wyborcze składa płomienne deklaracje jak to nie złoży oświadczenia lustracyjnego. Sprowadzając kwieciste uzasadnienia do jednego mianownika - bo to uwłacza ich godności.

Ech ten nasz salon, ja naprawdę im współczuję. Jak oni się muszą strasznie męczyć w tym ciemnym, obsuranckim i katolicko fundamentalistycznym kraju, zamieszkanym przez brudną tłuszczę nijak nie uznającą jedynie słusznej hierarchii autorytetów. Niektórych salonowców to aż napadają duszności ("w Polsce zrobiło się duszno" - to bardzo popularna w tych kręgach fraza) tudzież bredzą jak Stasiński o kleszczach.

I oto po raz kolejny nasze eleganckie towarzystwo (tym razem jego dziennikarska część) musi przechodzić tortury i poniżenie zgotowane przez kaczystów. Przecież oni sobie w kawiarni już dawno ustalili, a "Gazeta Wyborcza" opisała (Gazeta Wyborcza locuta, causa finita) że są solą tej ziemi i światłością świata. A tu nie dość że ktoś śmie nie podzielać tej wiary to jeszcze każe Wielkim Autorytetom Moralnym składać jakieś oświadczenia, że nie byli kapusiami. Rozumiecie państwo co za skandal? Jakieś świstki, jakieś papiery, jakieś fakty, jakaś rzeczywistość mają być ważniejsze niż słowo Michnika i Żakowskiego?

Dobra, teraz poważnie. Podobno Kaczyńscy to chodzące kompleksy i osoby strasznie czułe na własnym punkcie. Nie wiem, nie miałem okazji osobiście poznać. Piszący o tym domorośli psychologowie też nie mieli, co im nie przeszkadza pisać. Mniejsza z tym. Ale jak wobec tego nazwać kogoś, kogo o męki tudzież ubytki na godności przysparza napisanie prostego oświadczenia. To dopiero się nazywa Wielkie Ego. Tym ludziom nie wystarcza przekonanie o własnej moralnej wspaniałości, oni jeszcze chcą - ba, głośno żądają - żebyśmy my wszyscy takie przekonanie wyznawali jako wiarę.

Taki już ze mnie bezczelny typek, że powiem: a pocałujcie mnie gdzie chcecie. Dla mnie cała, siedemnastoletnia już, antylustracyjna histeria "Wyborczej" śmierdzi na kilometr. Adam M. w ramach pewnej nielegalnie działającej komisji pobuszował sobie w archiwach MSW i zobaczył jakie tam figurują nazwiska. A następnie poświęcił znaczną część swojej niewątpliwej inteligencji i przebiegłości na zbudowanie ideologicznego uzasadnienia absurdalnej tezy, że niemoralne i podłe jest chcieć odróżnić dobro od zła. Oczywiście można zbieżność tych dwóch faktów wytłumaczyć na sto sposobów, ale najprostsze rozwiązania są zazwyczaj prawdziwe. Po prostu gdyby ujawnić SBeckie archiwa okazałoby się, że lansowane przez Wyborczą Wielkie Autorytety to w znacznej części kapusie sprzedający przyjaciół za parę złotych tudzież butelkę alkoholu. To, że antylustracyjna histeria trwa nadal jest mocną poszlaką za tym, że ks. Czajkowski, Andrzej Szczypiorski i Lesław Maleszka byli tylko wierzchołkami góry lodowej.

Swego czasu Jacek Żakowski opublikował wiadomo gdzie wielki artykuł biadolący nad tym, że "pękło w etosie". Rafał Ziemkiewicz skomentował to tak (cytat z pamięci): Coś pękło a mianowicie guma w gaciach. Gacie spadły i wszyscy mogą zobaczyć że to nie żaden etos tylko mały, partykularny interesik.

Ot co.

Z wykształcenia prawnik i politolog. Z zawodu specjalista organizacji zarządzania procesowego i zarządzania projektami. Z zamiłowania samorządowiec i publicysta. Radny miasta Gdyni, ekspert Fundacji Republikańskiej, przewodniczący Zarządu Powiatowego PiS w Gdyni. Zamierzam kandydować na urząd prezydenta miasta Gdyni.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (14)

Inne tematy w dziale Polityka