Jest w Gdyni kilka miejsc nie pokalanych wyższymi formami cywilizacji takimi jak np. utwardzone drogi czy kanalizacja. Do takich miejsc należy m. in. tzw. Pekin czyli wzgórze Dreszera.
Ostatnio o nim głośno, gdyż terenem interesują się potencjalni inwestorzy, a właściciele wszczęli procedury usunięcia dotychczasowych mieszkańców.
Temat gościł już wielokrotnie na komisji gospodarki mieszkaniowej. Prezydenci prezentowali stanowisko, zgodnie z którym miasto powinno unikać wmieszania się do sporu w roli strony i twardo obstawać przy tym, że ułożenie się z mieszkańcami jest prywatnym interesem inwestora.
Tej argumentacji wydawali się ulegać członkowie komisji, aż do bieżącego tygodnia. Przedwczoraj w Wyborczej, a dziś w Dzienniku Bałtyckim koledzy z PO wystąpili z tezą, iż miasto powinno sfinansować nowe mieszkania dla eksmitowanych pół na pół z inwestorem. Pomijam już, że przy okazji dowiedziałem się z gazety o rzekomo mającym się odbyć specjalnym posiedzeniu komisji, którego dalibóg nie zwoływałem. Mniejsza z tym.
Koledzy z PO mają w jednym rację. Jeżeli właściel i inwestor zacisną zęby i przetrzymają kilkuletnie procesy eksmisyjne, o zasiedzenie, o zwrot nakładów itp. - wówczas w końcu problem będzie miało miasto zmuszone do wybudowania odpowiedniej liczby mieszkań socjalnych. Z tego punktu widzenia lepiej zjeść pół żaby teraz niż całą za parę lat.
Z drugiej strony jeżeli zgodnie z radą prezydentów zachowamy spokój pokerzysty i miasto nie będzie występować jako strona, to inwestorowi bardziej się będzie opłacało dogadać samemu z mieszkańcami, niż parę lat ciągać po sądach. Z tej perspektywy wniosek PO podkopuje politykę miasta i dąży do de facto podarowania ok. 10 mln publicznych pieniędzy prywatnej firmie deweloperskiej (tudzież właścicielowi terenu, który będzie mógł drożej sprzedać teren, jeżeli problem z mieszkańcami będzie rozwiązany częściowo na koszt miasta).
Diabeł tkwi w szczegółach, tzn. tak na prawdę jak długo zajmie właścicielowi zwolnienie terenu i czy inwestora dałoby się skłonić do wybudowania mieszkań zastępczych na własny koszt czy nie.
Będę drążył na dzisiejszej komisji.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)