Tak się składa, że od początku kadencji złożyłem najwięcej interpelacji spośród wszystkich gdyńskich radnych. Na najbliższej sesji ten bilans prawodpodobnie się powiększy. Ktoś mógłby się zastanowić dlaczego, czy nie jest to strzelanie do muchy z armaty tudzież działanie "pod publiczkę". Otóż zastanówmy się jakie możliwości ma radny jeżeli chce uzyskać od urzędu (prezydentów, naczelników) jakąś informacje, względnie chce doprowadzić to wykonania jakiegoś działania. Wszystkie metody zdążyłem już wypróbować osobiście:
1. Metoda "na gębę" tzn. złapanie gdzieś po komisji albo w trakcie sesji i zapytanie - skuteczna tak pół na pół tzn. czasem potem się dostanie odpowiedź a czasem nie. Czemu się nie dziwię bo pamięć ludzka bywa zawodna.
2. Metoda "na maila" skuteczna jak wyżej, na niektóre maile dostałem odpowiedź, inne zostały olane. Może z czasem uda mi się metodą doświadczalną wyłonić osoby do których warto maila pisać, oraz takie, do których pisać nie ma sensu bo na pewno nie odpowiedzą.
3. Metoda "na komisję". Chcąc nadać sprawie większą rangę tudzież zainteresować sprawą innych radnych "siedzących" w podobnych tematach zgłosiłem potrzebę zaproszenia odpowiedniego naczelnika na komisję i wspólnego przedstawienia mu naszych racji. Efekt - dwa miesiące zanim zdaniem komisji była stosowna okazja do spotkania z naczelnikiem; na spotkaniu rozmawialiśmy o sprawach ogólnych a o listę spraw szczegółowych naczelnik poprosił na piśmie; następne dwa miesiące na wypłodzenie wspólnego pisma, no i mija już miesiąc oczekiwania na odpowiedź.
4. Metoda "na interpelację" - zdecydowanie najlepsza. Odpowiedź na piśmie, rzeczowa, w przeciągu dwóch tygodni. Często idące za tym zainteresowanie tematem i podjęcie konkretnych działań. W porównaniu z powyżej opisanymi metoda zdecydowanie najskuteczniejsza.
Interpelacje na sesję w środę właśnie się drukują.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)