Ostatnią sesję opiszę jak zwykle w felietonie do Gazety Świętojańskiej. Na razie jedna obserwacja na szybko.
Chodzi mi tylko o jeden aspekt uchwalanej na ostatniej sesji zmiany planu zagospodarowania okolic kościoła pw. św. Jana.
Otóż często narzekamy - i słusznie - na słabo wykształcone w Polsce społeczeństwo obywatelskie. W największym skrócie wszystko wszystkim zwisa kalafiorem. Nikomu nie chce się podejmować bezinteresownych działań w sferze publicznej.
Otóż w omawianym przypadku sprawa miała się zupełnie inaczej. Na etapie konsultacji społecznych uwagi do planu (sprzeciwiając się jego zmianie) złożyły 544 osoby. Niemalże jednym pociągnięciem zmiany te zostały odrzucone.
Gdy dowiedzieli się o tym mieszkańcy w przeciągu kilku dni zebrali po raz kolejny niemal 250 podpisów tym razem pod apelem do Rady Miasta o nieuchwalanie zmian.
Mieszkańcy pozyskiwali w biurze rady miasta kontakty do radnych, umawiali się z radnymi na spotkania, przekonywali do swoich racji.
Wszystko to były osoby w żaden sposób nie związane z jakąkolwiek partią czy organizacją polityczną. Po prostu obywatele interesujący się swoją okolicą, chcący przekonać do swoich racji wybranych przez siebie przedstawicieli. Piękny przykład społeczeństwa obywatelskiego w działaniu.
I co swoim wyborcom odpowiedzieli radni (Samorządności)? Zygu, zygu marchewka.
Społeczeństwo obywatelskie społeczeństwem obywatelskim, ale pod warunkiem że będzie tak jak MY chcemy.
Swoją drogą wiem jaki stosunek do sprawy miało przynajmniej kilku radnych panny S i aż mi ich było żal patrzeć jak głosowali. Jeden - nie zdekonspiruję go, ale uważni obserwatorzy wiedzą o kogo chodzi - nawet początkowo nie podniósł ręki za, ale gdy jego wzrok natrafił na piorunujący wzrok Pana Prezydenta ręka powoli i nieśmiało powędrowała w górę.
Powyższej sytuacji jestem pewien bo dokładnie obserwowałem dostawszy wcześniej cynk o tym, kto się potencjalnie może wyłamać z dyscypliny Żelaznego Legionu. Nie jestem pewnien bo byłem zajęty opisaną obserwacją - ale inni zwrócili mi uwagę, że kilku z pozostałych radnych S zazwyczaj podnoszących ręce wysoko (w geście który niechybnie skazałby ich na medialne potępienie gdyby byli członkami Młodzieży Wszechpolskiej) tym razem głosowało metodą "z biodra". Jeżeli tak, to znaczy że podświadomość jednak działa. I że jakkolwiek oni sami zajmują się polityką to ich sumienie jeszcze nie. Objaw w sumie pozytywny.
Aha no i wypada odnotować, że gdyby jeszcze jakimś mieszkańcom w Gdyni przyszło do głowy korzystać z dobrodziejstw demokracji i walczyć o swoje prawa poprzez aktywne wpływanie na sferę publiczą - to niech lepiej usiądą i poczekają aż im przejdzie. Władza wie lepiej.


Komentarze
Pokaż komentarze (17)