Jakiś czas temu uczestniczyłem w dyskusji o tym czym jest IV RP z okazji 10-lecia lokalnego koła Młodych Demokratów .
Przesypatyczny skądinąd weteran SMDków Michał Trowski wygłosił w czasie tej dyskusji taką oto tezę, że o ile pod względem treści wielu działaniom rządu można by przyklasnąć, o tyle zupełna przepaść go dzieli od formy, w jakiej są dokonywane. Innymi słowami Cyryl jak Cyryl, ale te Metody...
Słowo rzucone przez Michała tak mi jakoś podświadomie krążyło po głowie i krążyło krążyło, aż dziś mi się zapaliła żarówka jak u pomysłowego Dobromira.
Bo faktycznie chcący czy nie chcący Michał uchwycił chyba bardzo ważny, a pomijany czynnik podziału polskiej sceny politycznej.
Otóż poza liniami podziału liberałowie - etatyści, prawica - lewica, postosolidarność -postkomuna i kościelni - antykościeli naszą scenę polityczną determinuje również inny czynnik. Czynnik podziału według temperamentu. W największym skrócie zadziory-układni.
Układni niewątpliwie opanowali swego czasu wiodące w Polsce media, z Wyborczą na czele. Temperament układnych stał się taką naszą rodzimą polityczną poprawnością. Ależ panie redaktorze, ależ panie profesorze, ę ą i bułkę przez bibułkę. Coż innego mogło swego czasu połączyć w jednej partii Aleksandra Halla i Barbarę Labudę jak nie poczucie wspólnoty ludzi rozumnych i eleganckich? Dlaczego swego czasu część dawnych działaczy Solidarności była w stanie się bratać z postkomunistami, byle byli mili i uprzejmi, a zionąć nienawiścią wobec kolegów z podziemia, którzy byli dość bezczelni by złodzieja nazwać złodziejem a agenta agentem? Być może właśnie kwestii temperamentu nie należałoby tu pomijać.
Proponowane tu przeze mnie kryterium wyjaśniałoby wiele spraw. Na przykład różnicę między liberałami-zadziorami z UPR a liberałami-układnymi z KLD. Albo dlaczego skąd teraz taka przepaść pomiędzy dwoma partiami centroprawicowymi PiS i PO?
Jeżeli miałbym pominąć kwestię programów, ideologii i tym podobnych to jest jedna rzecz za którą po prostu lubię Jarosława Kaczyńskiego. Za to mianowicie, że jest takim typowym politycznym zadziorą. Umie powiedzieć, że agent to agent a złodziej to złodziej i nie udaje że nie zajmuje się to straszną polityką kiedy się nią zajmuje.
I to z kolej powoduje wrogość wobec obecnego rządu wielu osób skądinąd rozsądnych i nawet mających dość prawicowe poglądy. No bo niby rozumieją że trzeba wyrwać Polskę z rąk postkomunistycznej mafii, ale chcieliby żeby zrobić to tak jakoś grzecznie, miło, spokojnie i bez konfliktów. Tylko że niestety tak się nie da. Jak się wycina raka to dokoła krew bryzga i latają flaki. Miło, spokojnie i bez konfliktów to można rządzić w Szwajcarii, my potrzebujemy fightera.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)