Marcin Horała Marcin Horała
55
BLOG

Głupich nie sieją...

Marcin Horała Marcin Horała Kultura Obserwuj notkę 2

Chciałem napisać kolejną mądrą i długą notkę na tematy ogólnopolityczne, ale...

... ale strasznie się wpieniłem i chcę się moim wpienieniem podzielić z czytelnikami.

Ta notka więc będzie na tematy czysto prywatne.

Otóż niedawno w mojej pracy zawodowej nagromadziły się przewidziane wcześniej trudności. Rozwiązywanie trudności powodowało że wyrobiłem kilkadziesiąt nadgodzin za które firma uczciwie zapłaciła. Postanowiłem część ekstra kasy przeznaczyć na swoją przyjemność, a realizując ten zamiar nabyłem sobie drogą kupna okrągłą liczbę dziesięciu książek. Mam w głowie długą listę ksiażek, które z tego czy innego powodu chciałbym przeczytać i postanowiłem skorzystać z okazji żeby nieco ją skrócić.

Jednym z autorów, którego nie czytałem jeszcze nic a bardzo chciałbym, był ojciec polskiej fantastyki Janusz Zajdel. Zacząłem od "Limes inferior".

I tu - UWAGA SPOILER.

Tak właśnie powinna być zatytułowana notka na końcu książki.

W notce czytamy:

"W absuradlnym, sztucznie wykreowanym świecie Agrolandu nic nie jest tym, czym się z pozoru wydaje. Drobny kombinator, dzięki sprytowi i inteligencji, dochodzi do szczytów władzy i odkrywa, że jego kraj jest kolonią sterowaną przez Obcych, którzy narzucili mu ustrój wzorowany na modelu stanów atomowych. Kasta tzw. nadzerowców próbuje zminimalizować skutki interwencji najeźdców".

Kiedy piszę te słowa jestem na 220 stronie z 280 i tytułowy bohater jeszcze nie dotarł na szczyty władzy, nie odkrył że jego kraj jest kolonią sterowaną przez Obcych i nie wie o istnieniu kasty nadzerowców.

Autor za to z dużą finezją buduje obraz świata co do którego nabieramy coraz większych podejrzeń że jest sztuczny i coś się za nim kryje... tylko co z tego skoro jakiś idiota z wydawnictwa (wydawnictwa superNowa) postanowił cały koncept zepsuć wyjawiając w trzech zdaniach na końcu okładki (które każdy przeczyta zanim sie zabierze za książkę) największą tajemnicę i istotę książki.

Temu bezimiennemu debilowi z wydawnictwa superNowa mogę podsunąć nowy pomysł - niech na okładce kryminału Agaty Christie napisze: "W kryminale Agaty Christie detektyw Hercules Poirot rozwiązuje zagadkę zabójstwa lorda Cośtam cośtam. Dzięki przenikliwości i inteligencji na końcu udaje mu się wykryć, że zabójstwa dokonał ten i ten w taki to a taki sposób."

BTW zdecydowanie warto Zajdla przeczytać i tak. To kawał dobrej literatury i to takiej która nadaje się do czytania, a nie tylko do mądrych dywagacji krytyków.

Pełno w tej książce lat osiemdziesiątych, ale zarazem unwersalnych obserwacji totalitaryzmu opartego bardziej na przyjemności niż na przymusie. Nadal niestety jak najbardziej aktualnych. Bo o ile "Roku 1984" nie musimy się już raczej obawiać to "Nowego wspaniałego świata" jak najbardziej.

No i strasznie fajnie jest zobaczyć jak to kiedyś ludzie sobie wyobrażali przyszłość. Kojarzycie filmy s-f z lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych w których ludzkość w przyszłości lata w kosmosie, technologia pozwala na teleportację czy czytanie w myślach - ale z drugiej strony komputery nadal wyświetlają tylko kropki i kreski a dane pomiędzy nimi przenoszone są na dyskietkach? Takiego klimatu w książce pełno żeby chociaż wspomnieć o przedstawianych jako super-hiper-technologia tzw. Kluczach, w niektórych aspektach mających mniej możliwości  od najzwyklejszej karty kredytowej. Uwielbiam takie smaczki.

Z wykształcenia prawnik i politolog. Z zawodu specjalista organizacji zarządzania procesowego i zarządzania projektami. Z zamiłowania samorządowiec i publicysta. Radny miasta Gdyni, ekspert Fundacji Republikańskiej, przewodniczący Zarządu Powiatowego PiS w Gdyni. Zamierzam kandydować na urząd prezydenta miasta Gdyni.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Kultura