W weekend odbył się Iowa Ames Straw Poll. Coś co wygląda jak nasze prawybory we Wrześni czy Wieruszowie (dotyczące tylko kandydatów na kandydata partii Republikańskiej). Głosować mógł każdy mieszkaniec stanu Iowa, ale musiał wykupić bilet za 35 dolarów.
WYGRANI
Zwyciężył Mitt Romney (31,5%) i to dla niego dobra wiadomość, aczkolwiek jak na ilość zainwestowanych środków i przy absencji Gulianiego, McCain'a i Freda Thompsona skala zwycięstwa nie jest oszałamiająca.
Drugi wynik uzyskał były gubernator Arkansas Mike Huckabee (18,1%) i to jest największy zwycięzca. Nie wynajmował żadnych autobusów do dowozu zwolenników, wydał mało pieniędzy - a uzyskał drugi wynik. Jeżeli tylko przełoży ten sukces i związany z nim rozgłos medialny na lepsze wyniki w zbieraniu funduszy to ma szansę dołączyć do first tier.
Tom Tancredo (13,7%), kongresmen z Kansas, jak na tak biednego i mało znanego kandydata osiągnął niezły wynik. To jest kandydat single issue, stawiający na problem imigracji. Tyle, że jest to bardzo ważny problem dla republikańskich wyborców, więc może na nim jechać jeszcze wiele miesięcy.
ZREMISOWALI
Senator Sam Brownback (15,3%) z jednej strony uzyskał niezły trzeci wynik, ale z drugiej strony wydał znacznie więcej pieniędzy niż Huckabee a mimo to z nim przegrał. Tym samym nie udało się mu uzyskać pozycji lidera wszystkiego co na prawo od Romney'a. A kto nie idzie do przodu ten się cofa. Przewiduję że powinien teraz tracić poparcie religijnej prawicy na rzecz Huckabee'ego, zwłaszcza że jest katolikiem a religijna prawica w USA jest tradycyjnie protestancka (Huckabee zanim został gubernatorem był pastorem bodajże baptystów).
Kongresman Ron Paul z Teksasu (9,1%) - pokazał że liberatariańskie skrzydło partii Republikańskiej jest głośne i aktywne, zwłaszcza w internecie, ale jednocześnie nie udało mu się udowodnić że może to się przełożyć na znaczące poparcie w realu.
Rudy Guliani (1,3%) - wprawdzie poprzez decyzję o nie pojawieniu się w Aimes uniknął prawdopodobnej upokarzającej porażki z Huckabee i Brownbackiem, ale z drugiej strony nieobecni zawsze nie mają racji. Podbudował tezę że lekceważy prawybory w Iowa, a tamtejsi wyborcy bardzo tego nie lubią. Pozostaje więc otwarte pytanie, czy niemal pewna przegrana w Iowa nie zostanie przeniesiona prawem serii na New Hampshire i South Carolina. I czy potem na Florydzie, gdzie jest mocny, będzie w stanie zatrzymać kandydata płynącego na fali zwycięstw w trzech kolejnych stanach.
John Cox (0,1%) dla tego kandydata samo pojawienie się na liście kandydatów jest już stosunkowym sukcesem.
PRZEGRALI
Tommy Thompson (7,3%). Były gubernator sąsiedniego Wisconsin stawiał w całości na wygraną w Iowa. Odwiedził wszystkie hrabstwa i całe swoje środki poświęcił tylko na ten stan, licząc że wygrana w Iowa poniesie go do sukcesów w dalszych stanach. W tej sytuacji szóste miejsce w Aimes było klęską, którą sam uznał wkrótce potem oficjalnie rezygnując z kandydowania.
Fred Thompson (1,4%) Były senator i aktor pomimo tego że oficjalnie nadal nie kandyduje powinien jednak osiągnąć lepszy wynik. Ma być w końcu kandydatem konserwatywnego skrzydła w partii, a to dominuje w Aimes. W tej sytuacji wynik kilkanaście razy gorszy od Huckabee, który przecież też dużo nie inwestował jest jego porażką. Chyba po prostu przeciągnął strunę z tym swoim kandydowaniem-nie kandydowaniem i zmęczeni tym wyborcy poszukali sobie innych kandydatów.
Duncan Hunter (1,2%) Jak na kandydata, który pojawił się Ames i prowadził tam kampanię wynik tragiczny. Zwłaszcza w porównaniu z innymi mało znanymi i biednymi kandydatami, jak chociażby Huckabee czy Tancredo. Powinien natychmiast zrezygnować z kandydowania bo tylko marnuje innym czas.
John McCain (1%) Dead man walking. Trup polityczny. O ile z pieniędzmi i popularnością Gulianiego można próbować ominąć małe stany z pierwszymi prawyborami i próbować się odkuć na Florydzie a potem w Tsunami Tuesday 5 lutego keidy głosować będzie ponad 20 stanów - to będąc praktycznie bankrutem McCain musi stawiać na sukces w małych stanach, który mógłby go ponieść dalej. Tymczasem w Iowa nie chce na niego głosować pies z kulawą nogą (rezygnując z uczestnictwa w Aimes pogrzebał swoje ostatnie szanse). W New Hampshire Romney jest bardzo mocny, to niemal jego macierzysty teren. Potem już im dalej tym gorzej. To oczywiście ryzykowne, ale ja już go skreślam z grona kandydatów z poważnymi szansami.
Podsumowując uważam że Fred Thompson przespał swój moment, i z nadmuchanego przez media balona właśnie uchodzi powietrze.
Na dziś wygląda na to, że Romney zmierza do pewnego zwycięstwa w Iowa i New Hapshire i pozostaje pytanie czy potem siłą rozpędu weźmie South Carolina i Florydę (i wówczas 5 lutego będzie formalnością) czy też Guliani będzie miał dość sił by przetrzymać początkowe porażki, wygrać np. na Florydzie i wówczas 5 lutego toczyć się będzie wyrównana walka.
Szanse na wygranie republikańskiej nominacji wg mnie:
Romney 45%
Guliani 30%
F. Thompson 12%
Huckabee 8%
McCain 3%
Pozostali 2%


Komentarze
Pokaż komentarze (2)