Marcin Horała Marcin Horała
48
BLOG

Sesja słodko-gorzka

Marcin Horała Marcin Horała Polityka Obserwuj notkę 2

Wróciłem już z urlopu, więc czytelnikom należy się coś do poczytania. Ponieważ jednak weny brak, wrzucam tu felieton napisany po ostatniej sesji do Gazety Świętojańskiej - tym bardziej, że nowy layout portalu gazety powoduje iż trudno cokolwiek na niej znaleźć. Oto on:

Kreślę niniejsze słowa do czytelników Gazety Świętojańskiej w pośpiechu. Wszak właśnie telewizja daje na żywo relację ze stanu wojennego wprowadzanego przez PiS. Na razie zostali aresztowani ludzie tak kryształowej uczciwości i nieposzlakowanej opinii jak Janusz Kaczmarek, Konrad Kornatowski i Jaromir Netzel. Mają być też zatrzymani Jarosław Marzec i Ryszard Krauze – a to już zakrawa na totalitaryzm. Gorszy niż za Saddama Husajna w Iraku i za Stalina w Związku Radzieckim.

Już wkrótce rozpoczną się masowe aresztowania i rozstrzeliwania. Tusk będzie miał pokazowy proces, na którym torturowany przyzna się do pra-pra dziadka w Zakonie Krzyżackim, a Kwaśniewskiego to rozstrzelają nawet bez sądu. Po osiedlach będą krążyły „suki” CBA i wyłapywały do obozów koncentracyjnych zwolenników PO, SLD, LPR i Samoobrony, a nawet wszystkich z PiSu co mają wyższe wykształcenie i nie chodzą w moherowym berecie.

Więc muszę się spieszyć niosąc czytelnikom ostatnie wolne słowo. Lecz co to? Już tu są! Już słyszę PiSowskich siepaczy na klatce! Już pukają do drzwi... A nie, to tylko sąsiad jak zwykle po pijanemu pomylił piętra.

Ale, ale TVN 24 coś mi nie odbiera! O matko, ktoś mi schował moją „Politykę” i „Gazetę Wyborczą”! Szybko, szybko, jest jeszcze internet. Zgroza: www.gazeta.pl nie wchodzi, www.tvn24.pl też nie. Co ja pocznę, skąd ja teraz będę wiedział czy Kaczyńscy to debile, frustraci czy może jednak faszyści? Skąd ja będę wiedział jakie są niezależne i nonkonformistyczne poglądy do zapamiętania i powtarzania? Bzzz, bzzz, mam coraz większe zakłócenia rzeczywistości, bzzz bzzz, skup się: Kaczyńscy bebe, Kwaśniewski cacy, Kaczyńscy bebe, Kwaśniewski cacy, bzzz, bzzz Kaczyńscy beeeeee.... SYSTEM FAILURE, MICHTRIX DISCONNECTED.

W tym momencie obudziłem się zlany zimnym potem. Na szczęście to był tylko zły sen. Nie noszę dumnego miana wykształciucha, nadal jestem prymitywnym prawicowym oszołomem. Za grosz nie rozumiem powagi sytuacji, a nawet się cieszę że sprawiedliwość spotka takich niektórych co do niedawna mogli robić przekręty i śmiać się wszystkim w twarz. Oczywiście bez podłych insynuacji z nazwiskami. Kto ma oczy niechaj patrzy, a kto ma głowę niech się domyśli.

Ze spokojnym duchem przechodzę więc do relacji z ostatniej sesji. Długo mi ona nie zajmie, gdyż sesja zasadniczo była jeszcze w nastroju wakacyjnym. Nie będę czytelników zanudzał opisem wszystkich punktów porządku obrad (mam nadzieję że zrobią to współfelietoniści hi, hi). Ciekawiej zrobiło się w dwóch momentach.

Pierwszy to taki drobny akcent humorystyczny. Ot parę miesięcy temu większość radnych podnosząc liczne argumenty mieszała z błotem wprowadzenie ulgowych biletów dla doktorantów. A że nie wiadomo jakie koszty, a że nie ma co komplikować, a że przeszkodzi we wspólnym bilecie dla Trójmiasta. Ja tam byłem za ulgami ale pod wpływem owych spiżowych argumentów gryzło mnie sumienie i już już miałem i przyznać im w cichości serca rację - gdy na ostatniej sesji ulgi gładko uchwalili ci sami, którzy byli im przeciwni w lutym. Bez mrugnięcia okiem. W tył zwrot, naprzód marsz, wykonać!

Naprawdę gorąco zrobiło się jednak przy uchwalaniu wysokości finansowania rad dzielnic. Przed sesją do komisji wpłynął projekt, zgodnie z którym finansowanie miałoby zostać zwiększone o 30gr na jednego mieszkańca (z 6,20 na 6,50). W temacie zwiększania znaczenia rad dzielnic mielibyśmy więc pozamiatane.

Tego rodzaju propozycja wywołała niemały zamęt – to fakt. Na przykład „moja” Komisja Gospodarki Mieszkaniowej zaopiniowała go jednogłośnie negatywnie, słusznie podnosząc palącą konieczność zwiększenia środków w dyspozycji rad dzielnic. Również jednogłośnie uchwaliliśmy poprawkę zwiększającą stawkę do 8 zł na głowę. Na Komisji Samorządności Lokalnej taka sama poprawka omsknęła się jednym głosem. Co poniektórzy radni „panny S” mieli miny cokolwiek skwaszone. Wiadomo – wielu obecnych radnych było wcześniej radnym rad dzielnic, więc wiedzą jak to wszystko wygląda w praktyce. I jakby w radach przyjęto kolejny rok bez praktycznych zmian, zwłaszcza po tej całej gadaninie że zmiany będą.

Sytuacja gęstniała i mogła prowadzić do nieobliczalnych skutków. O zgrozo - z przyjęciem poprawki KGM włącznie. Trzeba było temu jakoś zaradzić i oto rzutem na taśmę, metodą „na dzika”, w ostatniej chwili, zgłoszona została poprawka zwiększająca do 375 tys. pulę na konkursy w których rady mogą startować. Z punktu widzenia obrońców status quo i wilk syty – bo przecież jednak dano radom wyraźnie więcej pieniędzy zamykając tym samym usta zwolennikom rad, i owca cała – bo o tym jak te dodatkowe pieniądze rady będą wydatkować zadecydują już nie one tylko rada miasta. I słusznie, jeszcze radni w dzielnicach gotowi pomyśleć że coś od nich w tym mieście zależy!

W dodatku moim niecnym knowaniom szpilkę w plecy wbili nieocenieni koledzy z Platformy Obywatelskiej eskalując żądania do 10 zł na głowę mieszkańca. Oczywiście jak najbardziej słusznie, to i tak zdecydowanie za mało. Ale i niesłusznie, bo skoro problemem było przekonanie radnych Samorządności do 8 złotych, to przekonanie do 10 było już niemożliwością. I tak wszystko potoczyło się jak zwykle to znaczy opozycja głosowała za poprawkami, które gładko odpadały głosami Samorządności. A naprawdę jeszcze we wtorek wyglądało, że szansa na przepchnięcie tych 8 złotych jest mała, ale realna – stąd tytułowa gorycz.

Jest jednak i słodycz, bo bez tej realnej szansy przeforsowania poprawki (czy z punktu widzenia innych – groźby) bardzo prawdopodobne, że nie byłoby zwiększenia puli konkursowej do prawie 400 tys. To konkretny pieniądz, który do dzielnic trafi. Wprawdzie na razie nie wiemy na jakich zasadach (bo regulaminów konkursowych nikt na oczy nie widział), wprawdzie nie będzie oznaczał zwiększenia kompetencji rad, wprawdzie nawet może być narzędziem nagradzania rad „słusznych” i karania „niesłusznych” (a fe, coś się mnie dzisiaj trzymają wyssane z palca bezpodstawne insynuacje), ale dobra psu i mucha.

Z wykształcenia prawnik i politolog. Z zawodu specjalista organizacji zarządzania procesowego i zarządzania projektami. Z zamiłowania samorządowiec i publicysta. Radny miasta Gdyni, ekspert Fundacji Republikańskiej, przewodniczący Zarządu Powiatowego PiS w Gdyni. Zamierzam kandydować na urząd prezydenta miasta Gdyni.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka