Marcin Horała Marcin Horała
63
BLOG

Przepis na koalicję

Marcin Horała Marcin Horała Polityka Obserwuj notkę 6

Niedawno powstała koalicja LPR-UPR-PR pod nazwą nieformalną Liga Prawicy Rzeczypospolitej i formalną Liga Polskich Rodzin skłoniła mnie do refleksji: w jakiej formie w polskim prawie najlepiej zawiązać koalicję?

Wzmiankowana koalicja przed takim problemem stanęła, bo będzie na listach funkcjonować jednak jako Liga Polskich Rodzin, więc będzie jej grozić, że elektorat UPR i PR nie znajdując znanych sobie list odpłynie - i poparcie koalicji nie będzie się różnić bardzo in plus od poparcia samego LPR. Na pewno gdyby listy się nazywały LPR-UPR-PR byłoby łatwiej, a gdyby się nazwały LPR-Korwin-Mikke-Marek Jurek najłatwiej.

Dlaczego więc partie nie zawarły koalicji tylko startują z list LPR? To proste - koalicja musi przeskoczyć wyższy próg wyborczy.

Kiedyś nalepszym sposobem na ominięcie progu było powołanie Komitetu Wyborczego Wyborców. Skądinąd nawet tak prostego myku swego czasu nie było w stanie przeprowadzić ZChN, zawierając koalicję z PK Halla i inną prawicową drobnicą. Zawiązali ją formalnie pod nazwą "Ojczyzna" przez co a) ukryli przed wyborcą znany wówczas szyld ZChN b) podwyższyli sobie próg wyborczy. W efekcie "Ojczyzna" dostała 6% z hakiem i nie weszła do Sejmu, a gdyby tylko zamiast zarejestrować się jako Koalicyjny Komitet Wyborczy zrobiła to jako Komitet Wyborczy Wyborców - w Sejmie by była. Zmiana jednej literki z KKW na KWW, a tak duże znaczenie!

Dlaczego zatem nie powstał KWW LPR-UPR-PR? Z tego samego powodu dla którego swego czasu poległa koalicja AWSP, która jako KWW weszłaby do Sejmu - dofinansowanie partii politycznych. Komitet wyborców łapie się tylko na zwrot kosztów kampanii - a partia i koalicja partii również na finansowanie partii z budżetu. A dla liderów partyjnych dotacja budżetowa oznacza możliwość życia z polityki nawet poza parlamentem, dla partii możliwość życia politycznego. Z tego nikt nie zrezygnuje dobrowolnie.

Zatem partie zawierające koalicje a nie chcące tracić dotacji mają dwie możliwości:

1) Koalicja, a więc ryzyko związane z podwyższonym progiem

2) Start z list jednej z tych partii, a więc ryzyko związane z dezorientacją i utratą elektoratu pozostałych partii.

Czy jest jakieś wyjście? Oczywiście że jest.

Trzeba utworzyć po prostu partię-wehikuł wyborczy. Nową partię o nazwie na przykład "Liga Polskich Rodzin - Unia Polityki Realnej - Prawica Rzeczypospolitej". Mamy tu kilka wartiantów:

1. Partia może przewidywać instytucję członków instytucjonalnych i pozostałe partie będą jej członkami.

2. Partia może mieć zamknięte członkostwo wyłącznie dla liderów partii koalicyjnych.

Ponieważ jednak mogłyby być kłopoty z rejestracją takiej partii w sądzie (bo nie spełniałaby ustawowego wymogu oparcia struktury wewnętrznej na zasadach demokracji), najlepszy jest wariant:

3. Formalnie partia miałaby konstrukcję przypominającą normalną partię, ale skład władz partyjnych odzwierciedlałby podział wpływów w koalicji.

Następnie po wyborach taką partię-matkę można by rozwiązać czyniąc jej spadkobieracmi prawnymi w odpowiednich udziałach partie koalicyjne, albo podtrzymać jej byt prawny i kasę z dotacji w odpowiednich proporcjach wydawać na de facto potrzeby partii koalicyjnych.

Kluczowa byłaby tu konstrukcja stautu "partii matki", która zabezpieczyłaby interesy "partii - udziałowców". Niewątpliwie gdyby we władzach "partii matki" udało się przejąć pełną kontrolę jednej z partii udziałowców byłaby super wygrana - miałaby w ręku całe dotacje i jeszcze szyld przyciągający zwolenników byłych koalicjantów.

I Roman Giertych i Janusz Korwin-Mikke są w takich wewnątrzpartyjnych wycinankach mistrzami, więc mogłoby się dziać...

Niestety przy wyborach przedterminowych (i w dodatku niemal do ostatniej chwili niepewnych) nie ma czasu na rejestrację partii matki, ale pewnie w kolejnych wyborach któraś koalicja skorzysta z tego patentu.

BTW czy taki pomysł na "partię-matkę" jako formę koalicji wyborczej dałoby się opatentować?

A całego zamieszania można by uniknąć zrównując wysokość progu dla partii i koalicji... Tyle nowelizacji ordynacji (co wybory) a jakoś nikt o tym nie pomyślał...

Z wykształcenia prawnik i politolog. Z zawodu specjalista organizacji zarządzania procesowego i zarządzania projektami. Z zamiłowania samorządowiec i publicysta. Radny miasta Gdyni, ekspert Fundacji Republikańskiej, przewodniczący Zarządu Powiatowego PiS w Gdyni. Zamierzam kandydować na urząd prezydenta miasta Gdyni.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka