To już trzeci z kolej post nt. szeroko pojętego xPR, ale nic na to nie poradzę że jako najnowsza nowość na scenie politycznej jest najbardziej interesujące. Spór PiS z PO jest oczywiście dla Polski ważniejszy, ale trwa już dwa lata więc wszelkie możliwe argumenty obie strony znają na pamięć.
Otóz od powstania xPR zarówno w rozmowach osobistych jak i w necie odnotowuję wybuch entuzjazmu wśród zwolenników UPR. Z początku były jeszcze komentarze tradycyjnych UPRowskich izolacjonistów, że to zdrada ideałów, sojusz z socjalistami itd. (na UPRowskich izolacjonistów zawsze można liczyć, wystarczyłoby kopiować ich stare wpisy i tylko zmieniać daty). Teraz nawet one wyraźnie przycichły. Czytam natomiast np. na blogach w salonie24 komentarze ludzi którzy wcześniej pisali dość trzeźwo a teraz zdaję się zaliczyli totalny odlot w krainę marzeń. Przekonał mnie o tym wpis Prawego Kolibra, który napisał, że szacowaną wcześniej przez jakiegoś dyskutanta liczbę 10 posłów UPR należałoby pomnożyć przez 6. Odlot.
Co przypomniało mi o ukutej kiedyś przeze mnie na własne potrzeby (dużą inspiracją były rozmowy z UPRowskim dinozaurem Krzysztofem Paprockim) teorią cyklii koniunkturalnych UPR. Cykle te, często wzajemnie się nakładając działają trójwarstwowo:
1. Cykl ogólno-nastrojowy. UPR przegrywa wybory, odchodzą z niego członkowie, rozwiązują się struktury, ludzie się zniechęcają. Rządzący jak to w Polsce zazwyczaj rządzą źle, Korwin to celnie i dowcipnie punktuje, jeździ po Polsce po spotkaniach na które przychodzą ludzie i stwierdzają że mówi jednak całkiem mądrze mimo że dotąd mieli go za zupełnego pajaca. Ludzie przychodzą do UPR zakładają nowe struktury, działają, zaczynają wierzyć w sukces. Zbliżają się wybory, Korwin w Najwyższym Czasie zaczyna podbijać bębenek. Zaczyna go - w ramach relacji z kampanii - coraz częściej pokazywać telewizja. Na spotkania z Korwinem przychodzą tłumy. W partii pełen entuzjazm, wszyscy harują jak woły w kampanii, sondaże wprawdzie słabe, ale są sfałszowane a Korwin zapewnia że widział prawdziwe w których UPR stoi dobrze że hohoh, po czym... UPR przegrywa wybory, ludzie się zniechęcają, odchodzą i cykl zaczyna się od nowa.
2. Cykl pokoleniowy. Do UPR zapisują się zazwyczaj ludzie młodzi, często mniej więcej w podobnym wieku. Zaczynają się ze sobą spotykać na zjazdach, tworzy się taka pokoleniowa międzyregionalna struktura mniej lub bardziej sformalizowana. Zaczynają dochodzić do stanowisk partyjnych (zazwyczaj tych od pracowania - bo w UPR władze dzielą sie na te od pracowania np. prezesi oddziałów i okręgów i na tych od decydowania np. Rada Sygnatariuszy). Łudzą się że Korwin się zmieni, że można go kontrolować, odstawić na boczny tor, "otorbić" itp. Po czym gdy próbują wykonać jakiś polityczny ruch dla dobra partii a który Korwinowi się nie podoba dostają od razu kopa w de, Korwin jednym ruchem otrząsa wszystkie otorbienia i wykorzystując kruczki statutu tudzież bezprawnie kilkoma zagraniami w stylu dziel i rządź posyła w diabły całe towarzystwo "młodych zdolnych". Jak to kiedyś powiedział przy mnie JKM "zawsze będą nowi" i faktycznie po jakimś czasie się pojawiają i zaczyna się nowy cykl pokoleniowy.
3. Cykl osobisty. Jest sobie człowiek interesujący się polityką. Zostaje przekonany do programu UPR, zapisuje się, zaczyna działać. Początkowo jako szeregoowy rozlepiacz plakatów, machacz flagą, ale ponieważ w UPR zawsze pracy jest więcej niż chętnych w ten sposób łatwo się wybić. Szybko awansuje aż do momentu kiedy osiąga poziom na którym widzi co się na prawdę dzieje w partii od środka - zostaje członkiem Rady Głównej, prezesem okręgu czy coś w tym stylu. Wówczas przez krótszy lub dłuższy okres szamocze się próbując coś zmienić na lepsze po czym zniechęca się i odchodzi. Oczywiście w międzyczasie już w partyjnej hierarchii awansują następcy.
Do tej pory każdy kolejny cykl miał punkt kulminacyjny niżej od poprzedniego.
No więc wygląda na to że obserwujemy właśnie szczytowanie cyklu ogólno-nastrojowego. Cykl pokoleniowy i osobisty pp. Popieli, Bojanowskiego i tym podobnych pewnie potrwa dłużej bo jeszcze się za bardzo nie zdążyli skonfliktować z Korwinem.
Jako się rzekło sympatycy UPR właśnie mentalnie szczytują, ale jak wyglądają realia?
xPR będzie bazował na poparciu LPR, które obecnie wynosi 1-3% jak pokazują WSZYSTKIE sondaże, z wyjątkiem sondaży PGB pana Palade, który dostał posadę dyrektorską w radiu publicznym z rekomendacji LPR, więc raczej nie będzie tu zbyt obiektywny. Sondaże oczywiście tradycyjnie zaniżają LPR ale o jedną trzecią a nie trzykrotnie. Jak LPR w sondażach miało 5-6 to dostawało 8%, jak ma 2 w sondażu to przy zaniżeniu o 1/3 daje nam 2,6 no góra 3% w realu.
To, że politycy LPR mówią teraz jak UPRowcy wynika z tego, że zdają sobie sprawę ze swojego poparcia ok. 2% i chcą do tego dodać 1,5% twardego elektoratu UPR żeby załapać się na dotację. Dominacja organizacyjna UPR w ramach xPR pokazuje wszak również brak zaangażowania i wiary w sukces działaczy LPR i PR.
Na razie więc xPR idzie na wynik w granicach 3,5 - 4,5%. Przekroczenie progu choć o 0,1% byłoby dużym sukcesem. Jest realne, ale z prawdopodobieństwiem poniżej 50%. To jednak akurat UPRowi niewiele da, bo jako się rzekło bazą będzie poparcie dla LPR (tak się nazywa komitet) A UPRowcy jedynki dostali w tych okręgach gdzie LPR jest tradycyjnie słabe, i nawet w ostatnich wyborach nie brało mandatu (przy wyniku w skali kraju 8%). Tak że szanse na kilkunastu posłów UPR (co co poniektórzy na salonie24 przyjmuja już za pewnik) zaczynają się przy wynikach xPR powyżej 10%. Moim zdaniem granica pomiędzy wynikiem xPR mało prawdopodobnym a zupełnie nierealnym jest gdzieś tak w okolicach 6-7%. Najbardziej prawdopodobny wynik to, jako się rzekło, na chwilę obecną 3,5 - 4,5%.
Co PiSowców bynajmniej nie powinno cieszyć. 4,5% xPR to 4,5% zmarnowanych głosów prawicowych. 5,5% xPR to tylko o jeden procent zmarnowanych głosów prawicowych więcej ale w zamian korzyść w postaci powiększenia zdolności koalicyjnej w przyszłym Sejmie. Dlatego z punktu widzenia PiS najkorzystniejsze wyniki xPR w kolejności od najlepszego do najgorszego:
1. poniżej 1% czyli zupełna marginalizacja i hegemonia PiS.
2. 5,5-6,5% czyli nadal ugrupowanie marginalne ale poszerza pole koalicyjne w sejmie zwiększając szansę na rządy.
3. 4-4,9% wprawdzie zmarginalizowane ale wpuszcza w kanał wystarczająco dużo głosów prawicowych żeby zmaksymalizować prawdopodobieństwo większości PO-LiD.
4. powyżej 10% to oczywiście najgorszy dla PiS wariant bo wyrasta poważny konkurent do rządu dusz na prawicy.
Na razie chyba PiS gra na wariant 1, ale jeżeli zobaczy że realnie grozi wariant 3, nie wykluczone że zacznie działać na rzecz jego zmiany na 2.
Oczywiście sympatycy UPR na szczycie cyklu emocjonalnego będą argumentować że PiS widzi, że szykuje się wariant 4 i dlatego gra na 3.
No cóż. Bardzo mi przykro, ale żadnych marzeń panowie.


Komentarze
Pokaż komentarze (19)