Dzisiaj pierwsze prawybory w USA - w New Hampshire. Zaraz zaraz - powie ktoś - przecież pierwsze prawybory były w Iowa. I tak i nie. W Iowa były powiem caucases a w New Hampshire primaries. W języku polskim i to i to tłumaczone jest jako prawybory ale róznica jest duża.
Caucases to takie partyjne zebrania, odbywające się o określonej godzinie. Co więcej u demokratów w Iowa głosowanie jest jawne, kilkustopniowe, a w trakcie głosowania wyborcy mogą się nawzajem namawiać. Podobnież obiecują sobie nawzajem odsnieżenie obejścia, zaproszenie na kolację albo coś w tym stylu - w końcu są sąsiadami. Kto się spóźni na zebranie, ma nocną zmianę albo coś to ma pecha, nie będzie głosował.
Tymczasem primaries znacznie bardziej przypominają normalne wybory organizowane przez władze stanowe, nie przez partie. Lokale wyborcze otwarte są przez cały dzień, no i mogą głosować wyborcy niezależni a nie tylko członkowie partii (w Iowa ostatnio de facto również, ale muszą się najpierw zapisać do partii, więc siłą rzeczy robią to znacznie rzadziej).
W 2000 roku to właśnie dzięki głosom idependents John McCain pobił George'a W. Bush'a aż o 18%.
Kolejna ciekawostka - tradycyjnie o godzinie 12:00 w nocy kiedy rozpoczyna się dzień głosowania zbierają się i głosują mieszkańcy wioski Dixville Notch. Dzięki czemu wioska jest potem przez cały dzień w głownych amerykańskich mediach - bo są to jedyne dostępne wyniki do czasu zamknięcia lokali wyborczych. Mieszkańcy Dixville Notch już w tym roku głosowali a oto wyniki:
Republikanie: McCain - 4 głosy, Romney - 2, Giuliani - 1.
Demokraci: Obama - 7, Edwards - 2, Richardson - 1, (tak, tak Clinton - 0.)
Nie jest to jednak mieścina zbyt reprezentatywna np. wśród Demokratów wygrał w 2004 Wesley Clark, a w 2000 Bill Bradley.
Czas na nowe notowania szans na nominację po stronie Republikanów (w nawiasie zmiana w stosunku do poprzedniego mojego notowania):
1. John McCain 40% (30%)
Zwycięstwo Huckabee w Iowa najbardziej pomogło McCainowi. Podcięło bowiem skrzydła kampanii jego głównego rywala w New Hampshire - Romney'a. Zanosi się na zwycięstwo McCaina w NH, prowadzi w sondażach. Następne jest Michigan gdzie również zwyciężył w 2000 (i gdzie Romney będzie chyba miał last stand, ale osłabiony kolejną porażką w NH nie będzie już tak groźny). Problemem może być South Carolina, południowy konserwatywny stan gdzie mocny będzie Huckabee, ale jemu głosy odbierał będzie Thompson, a w SC duża jest populacja wojskowych i weteranów co powinno działać na korzyść McCaina. Jeżeli uda mu się uzyskać wynik 3-0 w tych stanach Giuliani na Florydzie nie będzie stanowił większego problemu.
2. Mike Huckabee 25% (15%)
Zwycięstwo w Iowa niewątpliwie mu pomogło, ale nadal jest daleki od pozycji faworyta. Musi teraz przeżyć dwie pewne porażki w stanach gdzie jest mało religijnych konserwatystów (New Hampshire i Michigan) i dotrwać w dobrym stanie do South Carolina. Uważam, że jeżeli zwycięży w obu McCain zyska na tyle momentum, że Huckabee'emu będzie trudno go pokonać w SC, zwłaszcza jeżeli do tego czasu pozostanie w grze (na co się zanosi) i będzie rozbijał głosy południowców Fred Thompson. No a jeśli w SC wygra, ale niezbyt zdecydowanie Giuliani na Florydzie będzie trudny do pokonania. Pomimo zainteresowania mediów nadal zbiera mało pieniędzy a co za tym idzie ma słabą organizację- co może kusić bogatych przeciwników (Giuliani, Romney) aby nawet przy porażkach pozostać w grze do Tsunami Tuesday (5 lutego) kiedy głosują jednocześnie 23 stany i bardzo trudno będzie konkurować bez ogromnej kasy.
3. Mitt Romney 20% (40%)
Przegrana w Iowa wprowadziła go na równie pochyłą. Teraz raczej zanosi się na jego przegraną w New Hampshire, co z kolej tym bardziej utrudni zwycięstwo w Michigan (pomimo iż jego ojciec był tam przez wiele lat gubernatorem), a nie wygrywając żadnego z pierwszych trzech stanów będzie mógł liczyć już tylko na łut szczęścia - to znaczy wzajemne wyniszczenie pozostałych kandydatów do tego stopnia, że będzie mógł wygrać kilka stanów w Tsunami Tuesday korzystając z praktycznie nieograniczonych środków, którymi dysponuje. Tak, że żeby ponownie wejść na krzywą wznoszącą musi wygrać NH (a jest we wszystkich sondażach kilka procent za McCainem) a aby w ogóle utrzymać się w grze musi przegrać jedynie minimalnie. W tej sytuacji jego najlepszym sojusznikiem jest Obama, który może przyciągnąć popierających McCaina wyborców niezależnych do udziału w prawyborach po stronie Demokratów.
4. Rudy Giuliani 10% (10%)
Z jednej strony odpadł mu jeden niekorzystny scenariusz - seria zwycięstw Romney'a. Z drugiej wzrosło prawdopodobieństwo innego niekorzystnego scenariusz - serii zwycięstw McCaina. Tak że w sumie jego szanse nie wzrosły. Moim skromnym zdaniem decyzja o odpuszczeniu wszystkich głosujacych szybko stanów i budowanie firewall dopiero na Florydzie było błędem. Jedyną jego szansą jest zupełny podział zwycięstw w poprzedziającyh Florydę stanach, tak żeby żaden z kontkrandydatów nie stał się wyraźnym faworytem. Mało prawdopodobne.
5. Fred Thompson 4% (4%)
Trzeci wynik i 13% w Iowa uratowało jego kampanię od śmierci, ale nadal potrzebuje dużego zbiegu okoliczności - pata między Romney'em i McCainem przy jednoczesnym znacznym osłabieniu Huckabee. Raczej mało prawdopodobne, chocażby dlatego że jeżeli będzie równowaga McCaina i Romney'a to nie będzie komu osłabiać Huckabee. Właściwie jego strategia jest identyczna jak tego ostatniego - wkalkulowane porażki w New Hampshire i Iowa i last stand w South Carolina. Tyle że będąc trzecim a nie zwycięzcą w Iowa będzie miał zdecydowanie trudniej. W ogóle to jego najbardziej uszkodziło powodzenie Huckabee'ego - odwołują się do tego samego segmentu elektoratu (konserwatywni południowcy).
6. Ron Paul 1% (1%)
Robi swoje, zbiera kasę i ok. 10% poparcia ale na nic ponadto nie ma szans. Jeżeli gdziekolwiek mógłby odegrać większą rolę to właśnie w NH, miejsce na podium byłoby dużym sukcesem.
7. Duncan Hunter 0% (0%)
Być może jeszcze dziś zrezygnuje z kandydowania.
Po stronie Demokratów trwa Barackomania i nawet słynna maszyna polityczna Clintonów będzie miała ogromny problem żeby go zatrzymać. Który z Republikanów miałby z nim największe szanse? Chyba McCain, bo również mógłby zawalczyć o elektorat centrum no i bije na głowę doświadczeniem w sprawach międzynarodowych. Jedynym problemem mógby być wiek i związany z tym wygląd. McCain przy Obamie wygląda jak przeszłość przy przyszłości.
Planuję kontynuować w miarę częste relacje z kampanii w USA co najmiej do Tsunami Tuesday 5 lutego, kiedy już chyba przesądzą się nominacje po obu stronach - stay tuned.


Komentarze
Pokaż komentarze