Czyli mój ostatni felieton z Gazety Świętojańskiej:
Ostatnia sesja upłynęła przede wszystkim pod znakiem sporu o strefę płatnego parkowania oraz ujawnionych nadnaturalnych mocy co poniektórych radnych.
Aby nie pozostawiać dłużej czytelników w stanie niepewności donoszę, iż mój współfelietonista doznał w trakcie sesji wizji – i niezwłocznie podzielił się nimi z trybuny. Pierwsza z wizji dotyczyła realizacji krytycznych uwag radnego Stolarczyka wobec budowy nowego hipermarketu i była raczej nieprzyjemna (występował w niej prokurator). Druga z wizji miała z kolei charakter pozytywny, występowały w niej tabuny nieistniejących inwestorów chcących budować w Śródmieściu Gdyni niewidzialne parkingi. Każdego innego podejrzewać by można o niecne źródła wzmiankowanego wizjonerstwa, ponieważ jednak akurat Zygmunt jest znanym abstynentem, pozostaje uznać, iż byliśmy świadkami zjawisk nadprzyrodzonych.
Dyskusja nad parkometrami sprzyjała z resztą ujawnianiu się wśród radnych ukrytych mocy, zdolności i innych właściwości. Od jakiegoś czasu na jednym z kanałów komediowych puszczany jest amerykański sitcom pod tytułem „Jim wie lepiej”. Tymczasem podczas dyskusji na radzie miasta kręcony był pilot nowego serialu „Marcin wie lepiej” i bynajmniej nie chodziło tu o mnie. Otóż kolega Marcin Wołek wystąpił z tezą, iż system komunikacji miejskiej w Gdyni jest tak znakomity, że aż należy go „wspomóc”. Wspomaganie owo polegać ma konkretnie właśnie na kasowaniu kierowców za parkowanie. Dobrze gada, dać mu wódki. Oto bowiem, my – waaadza – zafundowaliśmy społeczeństwu tanie bilety, nowoczesne autobusy i w ogóle cud, miód i winogrona, a społeczeństwo bezczelnie, złośliwie i na złość nadal jeździ swoimi samochodami zamiast komunikacją publiczną. Toż to skandal! Nie będzie nam burżuj jeden z drugim rozbijał się swoim Daewoo Tico czy innym Seicento, co to to nie! A jak już musi to niech płaci. Tak to radny Wołek wie lepiej od gdynian czym powinni jeździć.
Kolega Bartoszewicz najwyraźniej również zapragnął popisać się jakimiś nadnaturalnymi umiejętnościami. Niestety nic szczególnego mu nie wyszło – pochwalił się tylko że ma znajomych. Znajomi owi charakteryzują się dwiema głównymi cechami, mianowicie po pierwsze mieszkają w Śródmieściu, a po drugie cieszą się, że będą mogli płacić za parkowanie swoich samochodów. Nie chcąc, aby kolega poczuł się w swoich wyznaniach osamotniony, pośpieszyłem na trybunę z zapewnieniem, że ja też mam znajomych (aczkolwiek najwyraźniej są to znajomi gorszego sortu, mianowicie nie podzielają radości znajomych Bartka i woleliby jednak parkować za darmo). Nikt więcej wątku nie podjął, z czego można wnioskować, iż reszta radnych znajomych nie posiada.
Gdy już wybrzmiały retoryczne salwy i zbliżała się pora głosowania głos jako ostatni zabrał Pan prezydent Stępa. Na początku swego wystąpienia obiecał nie nawiązywać do żadnego z radnych po nazwisku. I mało brakowało, by słowa dotrzymał. Swoimi spiżowymi słowami bezlitośnie i z nieubłaganą logiką (aczkolwiek nie pozbawioną lekkości, finezji i polotu) gromił i dawał odpór bredniom opozycji – aż tu nagle skucha (ale nie Skucha), padło moje nieszczególnie szlachetne nazwisko, wprawiając salę w nastrój krotochwilny nie licujący bynajmniej z powagą wygłaszanych sądów. W końcu jednak Pan prezydent zakończył rzucać perły swej elokwencji przed opozycyjne wieprze i krokiem godnym acz żwawym wracał na swoje miejsce – gdy z kolei zimną krwią popisał się radny Bogdan Krzyżanowski bezczelnie zgłaszając się do głosu już po prezydenckim podsumowaniu. Przez co prezydent musiał następnie jeszcze raz podsumowywać podsumowywaną dyskusję, aby następnie po replice radnego Krzyżanowskiego podsumowywać podsumowanie podsumowania.
Tak oto przy okazji dyskusji o strefie płatnego parkowania objawiło się grono samorządowych superbohaterów w składzie: Zygmunt „Wernyhora” Zmuda Trzebiatowski, Marcin Co Wie Lepiej Wołek, Bogdan „Zimna Krew” Krzyżanowski i Marek „Dyskusjopodsumowywacz” Stępa. W następnych odcinkach grupa będzie zwalczać chuliganów, wychowywać młodzież i przeprowadzać przez jezdnie staruszki z pomocą tabunów znajomych radnego Bartoszewicza (o ile tym ostatnim uda się oderwać od perwersyjnej przyjemności wrzucania swoich pieniędzy do parkometrów).
Dobra tyle na wesoło o samej dyskusji – a teraz na smutno o meritum. Faktem jest, że miejsc parkingowych w Śródmieściu brakuje (a wobec przewidywanej niedługo likwidacji parkingu przy Batorym będzie brakować jeszcze bardziej). Faktem jest, że system płatnego parkowania jest jednym z elementów systemowego rozwiązania tego problemu. Dlatego, jak to zauważyłem w moim wystąpieniu, do samej idei mnie przekonywać nie trzeba. Pozostałem natomiast nie przekonany do pomysłu, aby opłaty za parkowanie wprowadzać w tej chwili, w postaci opisanej w uchwale i nie jako element systemowego rozwiązania problemu miejsc parkingowych, ale zamiast takiego rozwiązania.
Bo oto od wielu lat uchwalając miejscowe plany zagospodarowania dla Śródmieścia, tudzież aprobując inwestycje w centrum, miasto powinno dążyć do wytwarzania przy każdej takiej okazji nadwyżki miejsc parkingowych. Tak się nie działo, nawet niedawno uchwalany plan dla skweru Tajnego Hufca Harcerzy wymaga miejsc parkingowych w ilości z biedą wystarczającą na obsłużenie mieszkańców nowych budynków i nic ponadto.
Z teczki z napisem „Wybory 1998” (tak, tak gromadzę sobie trochę teczuszek o różnej tematyce, ot tak na wszelki wypadek) wyciągnąłem sobie program gdyńskiego AWS - z której to formacji w prostej linii wywodzi się obecnie rządząca ekipa. Przeczytałem w tymże programie, iż zapowiadano budowę zintegrowanych węzłów komunikacyjnych z parkingami strategicznymi pozwalającymi na zmianę samochodu na inny środek lokomocji. Niedługo minie dziesięć lat od ukazania się tych słów drukiem, a wzmiankowanych węzłów tudzież parkingów nie ma. I co gorsza nie będzie. Miasto ustami swoich włodarzy zdecydowanie odcięło się od pomysłu budowy parkingów strategicznych jako elementu miejskiej infrastruktury – zasłaniając się mitycznymi nieistniejącymi inwestorami prywatnymi, którzy dzięki wprowadzeniu opłat za parkowanie zbudują wiele parkingów nie wiadomo gdzie. Myślę, że nawet mój obdarzony talentem wizjonerskim współfelietonista będzie na razie miał problem z zaparkowaniem na tych niewidzialnych parkingach – a co dopiero zwykli Gdynianie pozbawieni nadprzyrodzonych mocy Zygmunta. Niestety myśl o tym, iż miejsce parkingowe jest takim samym elementem infrastruktury drogowej jak jezdnia, chodnik czy studzienka burzowa, pozostaje w kręgach rządzących Gdynią herezją.
Brak jest również jakichkolwiek nawiązań – choćby w formie analiz – to innych sposobów rozwiązywania problemu braku miejsc parkingowych, jak chociażby tablic elektronicznych informujących o ilości i rozmieszczeniu aktualnie wolnych miejsc.
Nie wspominając już o takich smaczkach jak wprowadzenie tą uchwałą dodatkowego podatku od mieszkańców Śródmieścia za to że żyją (i mają samochód).
Tak więc gdybyśmy debatowali nad uchwałą o wdrożeniu programu rozwiązania problemu miejsc parkingowych w Śródmieściu zawierającą choćby część z opisanych przeze mnie wyżej elementów – nie rozdzierałbym szat nad uwzględnieniem strefy płatnego parkowania jako jednego z nich.
Zamiast jednak atakować problem ambitnie nasza kochana władza postanowiła pójść po najmniejszej linii oporu instytucjonalnego i po prostu uderzyć po kieszeni gdynian. Przy tym jeszcze przedstawiciele S przybrali pozy męczenników wprowadzających słuszne, acz bolesne rozwiązania wbrew ślepemu motłochowi i podżegającym ów motłoch populistycznym opozycjonistom. Ta okoliczność przywoływana była na uzasadnienie tezy, iż wprowadzenie opłat wcale nie jest łatwym rozwiązaniem. Otóż niestety jest. Stale powtarzam, że o ile w kwestiach programowych jestem w stanie się o to i owo z naszą władzą spierać, o tyle w kwestii technologii urabiania opinii publicznej mogę tylko podziwiać i się uczyć. Nie z takimi problemami wizerunkowymi Pan prezydent sobie radził i poradzi sobie i tym razem – znacznie szybciej niż z budową parkingów.
Poza parkingami na sesji oczywiście debatowaliśmy nad wieloma innymi sprawami, ale w obawie o strawność felietonu w tym miejscu zakończę i oczywiście lecę klikać na Gdynię w Monopoly.


Komentarze
Pokaż komentarze