Marcin Horała Marcin Horała
141
BLOG

Stado niezależnych umysłów - studium przypadeczku

Marcin Horała Marcin Horała Polityka Obserwuj notkę 11

Stado niezależnych umysłów (lepiej oddaje sens oryginalne angielskie herd of individual minds) to termin ukuty bodajże przez Harolda Rosenberga jak ulał pasujący do znaczącego odłamu polskiej inteligencji czy też może ściślej ludzi za takową się uważających.

Ekran telewizora, łamy gazet a i biurowe korytarze zaludnione są przez takich właśnie inteligentów - a co jeden bardziej inteligentny, przewrotny, nonkonformistyczny, niezależny i z lekką nutką dekadencji. Tylko tak się dziwnie składa że razem - od Kuby Wojewódzkiego po panią Krysię i pana Zenka spotykających się przy automacie z kawą na biurowym korytarzu - beczą na jedną nutę. Jak to w stadzie owiec. Ostatnio głównie "Kaczoor bebe, Kaczoor bebe". Fenomenalne jest to, że im ktoś bardziej na jedną nutę beczy tym bardziej się sobie i innym wydaje niezależnym i nonkonformistycznym. Rzecz znana, opisana i zanalizowana piórami znacznie lepszymi od mojego.

Ja tylko od siebie do badań nad polskim stadem niezależnych umysłów chciałbym dorzucić studium małego przypadku, takiego właściwie przypadeczku.

Otóż lubie sobie czasami poczytać blogi innych ludzi, niekoniecznie polityczne. Jednym z nich jest blog miss bartender. Tytułowa Barmanka (bynajmniej barmanką nie będąca) z niewątpliwym talentem pisarskim opisuje ciekawie i do bólu szczerze swoje życie. Taki klasyczny prywatny blog. Jak można wnioskować z lektury bloga polityką autorka interesuje się tak sobie i zbyt uważnie jej nie śledzi. Niestety tak jak na medycynie tak i na polityce we własnym mniemaniu zna się każdy Polak, więc i Barmanka ostatnio za stosowne uznała podzielić się swoją refleksją na ten temat - dając mi tym samym mój przypadeczek stada niezależnych umysłów w akcji.

W poście "przypadek biblijny" opisuje mianowicie swoje przemyślenia na temat prezydenta Kaczyńskiego, który ujął się za Tybetem i "wypomniał Chinom że należy stosować prawa człowieka". Wystąpił więc zgrzyt w mechanizmie funkcjonowania stada. No bo polskie stado niezależnych umysłów wie że "Tybet cacy" i "prawa człowieka cacy" co by znaczyło że pan prezydent miał rację, no ale to przecież niemożliwe bo "Kaczor bebe". Dziura w Michtrixie.

Normalny inteligent powiedziałby w tej sytuacji: "brawo prezydent, tak jak w ogóle go nie lubię, nie zgadzam się z nim i uważam że jest złym prezydentem - tak tym razem przyznaję że zachował się słusznie. Choć oczywiście ten jeden przypadek nie zmienia mojej oceny całokształtu."

Tymczasem owcy nic tak nie przeraża jak zgubienie stada i konieczność wyboru drogi. A tu w jedną stronę ciągnie aksjomat "prawa człowieka cacy", ale w drugą "Kaczor bebe". Konieczny jest więc jakiś intelektualny łamaniec, żeby zachować poczucie przynależności do stada i nie naruszyć żadnego z dogmatów. Jako się rzekło dogmatem naczelnym jest ostatnio "Kaczor bebe", to jest najoczywistsza oczywistość, takie "myślę więc jestem" dla członków stada - i na tym nienaruszalnym dogmacie budowany jest dalszy wywód.

Tu mała dygresja - swego czasu ktoś (czy nie Rafał Ziemkiewicz?) opisywał amerykański przypadek wystawy tzw. "sztuki gejowskiej", która - jak to współczesna sztuka - zajmowała się głównie profanowaniem symboli religijnych. Protesty katolików przeciw takiej wystawie to jasna sprawa - ciemnogród, zaścianek, faszyzm i czarna sotnia. Niestety kochający inaczej "artyści" mieli pecha profanując również Pismo Święte, w tym Stary Testament - a to jest święta księga nie tylko katolików. No i w efekcie na wystawę wpadła ekipa ortodoksyjnych Zydów, takich w kapeluszach i z pejsami, doszło do przepychanek, zdaje się że kilku gejów dostało w czapę no i poniszczono ich "dzieła sztuki". I tu pojawił się problem - jak całe zdarzenie relacjonować w mediach? Część mediów potępiła działania bojówki Żydów jako przykład faszyzmu i nietolerancji godzącej w kochających inaczej - ale druga część potępiła autorów wystawy jako przykładu faszyzmu, nietolerancji i antysemityzmu. Amerykańskie stado niezależnych umysłów poszło w tej sprawie w rozsypkę. W sumie wiadomo że najlepszy jest nie-goj gej a totalne dno to goj nie-gej - ale jak rozsądzić czy lepszy jest goj gej czy nie-goj nie-gej? 

W przypadku Barmanki sprawa jest jasna bo przykazanie numer jeden polskiego ynteligenta brzmi: "Wszystko co robi Kaczyński jest złem i od Złego pochodzi. Nie pochwalisz żadnego słowa jakie z ust Kaczyńskiego wyszło, ani żony jego, ani wołu, ani wielbłąda, ani osła ani kota ani żadnej rzeczy która jego jest, przez wszystkie dni aż do skończenia świata".

Kaczyński powiedział parę słusznych słów na temat Tybetu? Miał rację czy nie to nieważne. Najważniejsze to jak on śmiał to powiedzieć! Bo oto przecież kilka dni wcześniej wygłosił orędzie w którym - zdaniem Barmanki - "pierdolił [...] czy może raczej mówił nie na temat" (btw analiza politologiczna, że klękajcie narody) a co więcej "do tego tekstu nie na temat wziął sobie ślubne zdjęcia losowej pary" (gejów). No zbrodnia. "A jak Wy byście się czuli, jakby taki prezydent Czegoś Tam, nie wiem, Czadu, Konga, Dżibuti, Autonomii Palestyńskiej wziął Wasze ślubne zdjęcie, albo takie z wręczania dyplomów i użył go jako ilustracji do własnej kuriozalnej teorii?" - kontynuuje dramatycznie Barmanka. Hmmm, no nie wiem co bym czuł - nic? obojętność?

Zwracam uwagę również na zawarty w wypowiedzi autorki pogląd, iż sprzeciw wobec małżeństw homo to teza kuriozalna i to kuriozalna tak bardzo że wystarczy o tym wspomnieć i nie trzeba nawet argumentować. Wiadomo, od dawna stado beczy "homo cacy, homo cacy" (choć swoją drogę ciekawe co by zrobiło stado gdyby Kaczyński tak dla jaj znienacka poparł małżeństwa homo - to by dopiero były intelektualne wygibasy). Idźmy dalej do owego prezydenta Czadu wykorzystującego nasze zdjęcie ślubne do ilustracji "kuriozalnej tezy" - tu barmanka służy przykładami innych kuriozalnych tez. "Np. że mieszane małżeństwa to zło? Albo, że edukacja kobiet to barbarzyństwo, bo potem wyrastają z nich jakieś Koderki, Prawniczki, Lekarki? Albo, że wysocy i niscy, blondyni i brunetki nie powinni się wiązać, bo to brudzi rasę?" No i jesteśmy w domu - sprzeciw wobec małżeństw gejów to to samo co rasizm i prosta droga do faszyzmu a co najmniej mroków Średniowiecza.

"Szag mnie trafia. Hipokryzja" i tu mamy błysk niezależności bo obowiązującym słowem do egzorcyzmowania Kaczorów jest "podłość", użycie słowa "hipokryzja" znamionuje więc głęboki nonkonformizm i niezależność sądów.

Jeżeli myślicie że to koniec to się głęboko mylicie, oj głęboko. Prawdziwą petardę zostawiłem sobie na koniec: "Przypadek biblijny. Wiecie, ten z drzazgą i belką."

Dla wierzących inaczej przypominam, iż w bibijnej przypowieści chodziło o delikwentów którzy dostrzegają drzazgę w oku bliźniego a nie dostrzegają belki w swoim. Takim delikwentem jest najwyraźniej zdaniem autorki Zły Kaczor.

A więc łamanie praw człowieka w Chinach (a łamanie praw człowieka to delikatne określenie na przykład na praktykę przymusowych aborcji wykonywanych bez względu na miesiąc ciąży, na ludzi mordowanych za przekonania polityczne czy poglądy i tak dalej i tak dalej - w perspektywie pół wieku dziesiątki milionów trupów i setki milionów ludzi żyjących w bambusowym gułagu z prawem do jednego mundurka i miski ryżu).

To wszystko "drzazga", to wszystko mało znaczy przy "belce" w postaci wykorzystania do ilustracji orędzia zdjęcia ślubnego pary gejów bez ich zgody (zdjęcia powszechnie dostępnego dodajmy).

Osoba głosząca takie tezy musiałaby być skrajnym debilem tudzież wariatem - a sądząc z lektury innych wpisów Barmanka jest całkiem zdrową psychicznie i inteligentną kobietą. Skąd dysonans? Ano świadomie popełniłem podstawowy błąd w założeniach, mianowicie wziąłem na serio i logicznie tego rodzaju wywód. A przecież tak naprawdę nie chodzi w nim  o przedstawienie własnych poglądów czy logiczną argumentację. Chodzi o wykonanie rytualnego tańca przeciw Złemu Mzimu, o wydanie intelektualnego "beee" pozwalającego znów poczuć błogą świadomość przynależności do stada. Przekładając z ynteligenckiego na polski wywody z omawianego postu można streścić "Kaczor bebe, Kaczor bebe, umca umca tralala".

Oczywiście blogi po to właśnie są żeby dać upust temu co tam komu w duszy gra na różne tematy, choćby na niektóre tematy byłoby to tylko stadne beczenie. Wybrałem sobie na ząb Bogu ducha winną Barmankę, bo jej wpis stanowi czysty destylat, pozbawiony meandrów erudycji i elkowencji takiego Wołka czy innego Niesiołowskiego.

I od razu wyręcze komentatorów - wszystko co wyżej napisałem to po prostu podłość ;)

Z wykształcenia prawnik i politolog. Z zawodu specjalista organizacji zarządzania procesowego i zarządzania projektami. Z zamiłowania samorządowiec i publicysta. Radny miasta Gdyni, ekspert Fundacji Republikańskiej, przewodniczący Zarządu Powiatowego PiS w Gdyni. Zamierzam kandydować na urząd prezydenta miasta Gdyni.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (11)

Inne tematy w dziale Polityka