Marcin Horała Marcin Horała
128
BLOG

O niemowlęcych kupach i zmienianiu pieluch

Marcin Horała Marcin Horała Kultura Obserwuj notkę 2

W pracy jak i poza nią w znacznej mierze zajmuję się pisaniem. Tłumaczę, piszę instrukcje, piszę stałe felietony do Gazety Świętojańskiej, piszę do biuletynu Powiernictwa Polskiego, piszę również w kilku innych miejscach na różne tematy, piszę wreszcie czasami do szuflady chodując sobie kilka projektów które może kiedyś ujrzą światło dzienne.

W sumie więc brakuje czasem chęci a przede wszystkim tematów na ten blog. Szczególnie z dziedziny polityki, zwłaszcza że mamy polityczny sezon ogórkowy. Tym razem będzie więc wpis prywatny.

Podobnież młodzi rodzice tracą znajomych, gdyż potrafią tylko gadać o niemowlęcych kupach. Ja raczej jak dotąd ze znajomymi gadam - nie zgadniecie - głównie o polityce. Tym razem jednak zaatakuje temat kup.

Bo w miarę jak moja córka rośnie temat staje się coraz bardziej aktualny. Największym kamieniem milowym jest wprowadzenie pokarmów stałych, od którego to momentu rzadkie, niemal bezwonne niemowlęce kupki stają się zdecydowanie większe, o różnorakiej konsystencji no po prostu jak zwykłe ludzie gówna - z wszelkimi towarzyszącymi gównu atrybutami.

Mamy więc moment kiedy nasza pociecha się właśnie skasztaniła, kładziemy ją na w miarę równej płaszczyżnie, rozbieramy od pasa w dół, odpinamy pieluchę i... no właśnie co teraz? Z grubsza rzecz biorąc występują dwie szkoły:

1. Szkoła pasywistyczna nakazuje niezwłocznie złożyć znajdujacą się pod latoroślą pieluchę na pół zawartością do środka, dzięki czemu zawartość zostaje szybko zneutralizowana i nie grozi wtórnymi zabrudzeniami, po czym zająć się oczyszczaniem pośladków, pleców, nóg, brzucha i co tam jeszcze pociecha była uprzejma sobie zafajdać.

2. Takiem podejściu sprzeciwia się szkoła aktywistyczna wskazując słusznie, że zabezpieczenie przed zabrudzeniami wtórnymi nie rozwiązuje podstawowego problemu zabrudzeń pierwotnych które nadal znajdują się na przewijanym obiekcie. Tymczasem złożona według szkoły pasywistycznej pielucha styka się z obiektem swoją czystą zewnętrzną powierzchnią, która tym samym staje się powierzchnią brudną -  i kiedy już pupa będzie czysta to łatwo się może dotknąć do tej powierzchni i zabrudzić ponownie. Wreszczie zachowując do końca pieluchę brudną tylko od wewnątrz można ją na koniec zawinąć w zgrabny pakiecik z kupą ukrytą głęboko w środku a czystymi powierzchniami wszędzie dookoła, co bardzo ułatwia dalsze operacje porządkowe.

Tak że szkoła aktywistyczna nakazuje po odpięciu pozostawić pieluchę otwartą, godząc się z trochę dłuższym kontaktem skóry z kupą - a następnie stopniowe czyszczenie połączone ze stopniowym składaniem-podwijaniem pieluchy, tak aby powierzchnia zewnętrzna stykała się tylko z już czystymi częściami ciała latorośli.

Ja osobiście pozostawałem wierny szkole aktywistycznej, niestety ostatnio moja koncepcja doznaje poważnych problemów. Otóż o ile doskonale się sprawdzała z przychówkiem trzymiesięcznym pracującym w trybie "naleśnik", o tyle szwankuje w spotkaniu z przychówkiem dziesięciomiesięcznym pracującym w trybie "mały odkrywca". Wymaga bowiem pozostawienia na parę sekund otwartej pieluchy ze świerzą kupą (chwila potrzebna na wyjęcie wigotnej chusteczki do tyłka z pudełka) co całkowicie wystarczy obiektowi np. do: umoczenia obu stóp w kupie, zanurzenie w kupie ręki po czym próby umieszczenia tejże w buzi (złapałem w ostatniej chwili), przyjęcia postawy siedzącej (na obsranym tyłku) na dywanie obok, próby samobójstwa poprzez skok z przewijaka, przewrócenia się na brzuch na rozłożoną pieluchę (przez co otrzymujemy licząc od dołu przekładaniec warstw: pielucha, kupa, ubranie, córka właściwa, kupa).

Skuteczne zastosowanie koncepcji aktywistycznej wymagałoby więc, przytrzymania jedną ręką lewej nogi, przytrzymania drugą ręką prawej nogi, przytrzymania trzecią ręką córki właściwej, odpięcia czwartą ręką pieluchy i sięgnięcia piątą ręką po chusteczki. Nie jest niespodzianką że mam do tego o trzy ręce za mało.

Tymczasowo skłaniam się więc już raczej w kierunku szkoły pasywistycznej, z jej wszystkimi mankamentami i pracuję nad nową koncepcją.

Z wykształcenia prawnik i politolog. Z zawodu specjalista organizacji zarządzania procesowego i zarządzania projektami. Z zamiłowania samorządowiec i publicysta. Radny miasta Gdyni, ekspert Fundacji Republikańskiej, przewodniczący Zarządu Powiatowego PiS w Gdyni. Zamierzam kandydować na urząd prezydenta miasta Gdyni.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Kultura