Michaił Gorbaczow postanowił najwyraźniej dodać kpinę do obrazy i ujął się za „bezpodstawnie prześladowanym” w Polsce generałem Jaruzelskim. Gorbaczow najwyraźniej żyje już (co niestety zdarza się czasem ludziom w podeszłym wieku) w jakimś świecie równoległym, w którym Jaruzelskiego torturowano w kazamatach ministra Kozłowskiego (tudzież w wersji współczesnej – Schetyny), albo co najmniej pozbawiono emerytury i obecnie bieduje zapomniany w jakiejś brudnej klitce.
To, że w świecie realnym Jaruzelskiego nie spotkały żadne „prześladowania”, czyli przekładając z komunistycznego na nasze najmniejszy nawet akt sprawiedliwości, jest jednym wielkim J’accuse pod adresem systemu prawnego III RP i znakomitą ilustracją tego czym III RP jest (była?).
Już samo kierowanie gangiem o nazwie „władze PRL” który przemocą przejął i sprawował władzę w Polsce w interesie obcego mocarstwa (i w sposób katastrofalnie szkodliwy dla naszej Ojczyzny na wszelkich możliwych polach niszcząc gospodarkę, demoralizując społeczeństwo i tak dalej) – już samo to kwalifikowałoby się do szybkiego osądzenia za zdradę stanu.
Przyjmijmy jednak za punkt widzenia skrzywioną logikę litery prawnej III RP, w której PRL jest jednocześnie państwem totalitarnym narzuconym obcą przemocą jak i pełnoprawnym kontynuatorem prawnym państwa polskiego a Rzeczpospolita Polska jest PRL-u spadkobiercą. Nawet według takiej logiki Jaruzelski odpowiada za zamach stanu i wywołane przez ten zamach ofiary, ponieważ wprowadzenie stanu wojennego było w sposób oczywisty nielegalne w świetle obowiązującego w 1981 roku prawodawstwa PRL-u.
Nielegalne było na przykład działanie SB-ckich szwadronów śmierci odpowiedzialnych w latach osiemdziesiątych za kilkadziesiąt a może i kilkaset morderstw politycznych. jak Nielegalne (a nagminne) było stosowanie tortur podczas przesłuchań i wiele innych zbrodni – których sprawstwo kierownicze Jaruzelskiego jest oczywiste. A jeżeli nawet stuprocentowo legalistycznie nie udałoby się tego – na zdrowy rozum oczywistego – sprawstwa kierowniczego udowodnić to niedochowanie staranności w kontroli poczynań podwładnych tak. I choć za to maleńkie przestępstwo urzędnicze symbolicznie można było Jaruzelskiego skazać.
Ale dobrze, niechby sobie dziadek żył w spokoju nie obciążony nawet mikrym wyroczkiem w zawiasach. A co z całkiem sporym majątkiem i dochodami wypłacanymi przez państwo? Przecież są one przywilejami związanymi ze sprawowaniem kierowniczego stanowiska w komunistycznym państwie. Bezkarność, zapomnienie przez niepodległą Polskę o komunistycznych zbrodniach to jedno – ale III RP poszła dalej, honorując nagrody i przywileje przyznawane przez PRL za owe zbrodnie.
Bo tak naprawdę w III RP nawet od litery prawa ważniejsza była (jest?) i nadal obowiązuje niepisana umowa okrągłostołowa. Polskie sądy z Trybunałem Konstytucyjnym włącznie zdają się bezkarność postkomunistów traktować jak niepisaną a naczelną zasadę porządku prawnego wyznaczającą kierunek interpretacji wszelkich możliwych i niemożliwych kruczków prawa pozytywnego.
Jaruzelski jest oczywiście tylko czubkiem góry lodowej ale i bardzo bolesnym symbolem. Gdyby ktoś powątpiewał co do korzeni i fundamentów III RP ma ten symbol przed oczami. Może i dobrze że swoją - bezczelną do granic możliwości - wypowiedzią Gorbaczow nam o tym symbolu przypomniał i zwrócił na niego uwagę. To jak dołożenie wisienki na szczycie g****a.


Komentarze
Pokaż komentarze