Jeżeli jeszcze czegoś w całym ostatnim zamieszaniu wokół książki o Wałęsie mi brakowało to listu autorytetów moralnych. Jak wiadomo żaden podejrzany o współpracę z SB nie może obyć się bez listu w jego obronie.
Mieliśmy już recenzję z nie wydanej książki. Już wiemy że jest to paszkwil, stek kłamstw i esbeckich bzdur. Bez konieczności czytania - co za oszczędność.
Ale list, gdzie list, listu wyraźnie brakowało, lustracja bez listu autorytetów to jak pacierz bez amen.
Na szczęście na nasze autorytety zawsze można liczyć. I na Gazetę Wyborczą.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)