Marcin Horała Marcin Horała
59
BLOG

Co u mnie słychać?

Marcin Horała Marcin Horała Polityka Obserwuj notkę 2

Dawno nie było nowej notki na blogu ale jakoś o polityce nie chce mi się pisać. Mam ostatnio takie dziwne wrażenie potężnego deja vu i łomotania głową w mur. Tak wiele musiało się zmienić żeby wszystko pozostało tak samo. Spójrzmy chociażby na wczorajsze poparcie Kwaśniewskiego dla rurociągu Ribbentrop-Mołotow.

To, że czasem zdarzają się okresy gdy krajem rządzą zdrajcy, łotry i sk...syny to jest normalne i zdarzała się w historii wielu państw. Niestety polskim przekleństwem jest to.  że potem taki jeden z drugim ewidentny zdrajca stanu nie trafia na szubienicę (co najwyżej jego portret), nie golą mu głowy lub chociaż nie idzie to paki - ba mało tego paraduje na salonach i zbiera laury, nieraz autorytetu lub wręcz autorytetu moralnego. Coś jakby alfons na emeryturze dorabiał pisaniem traktatów moralizatorskich.

Chyba efekt zmęczenia materiału, zawsze się wtedy radykalizuję i robie się ze mnie wielki entuzjasta rumuńskiego modelu transformacji ustrojowej he, he.

W lokalnej polityce tymczasem wręcz przeciwnie - cuda, cuda ogłaszają tyle że za miedzą. Trafiło w wydawałoby się niezatapialnego mechatego prezydenta, kto by się spodziewał. Chciałoby się napisać, że najkrwawsze są zawsze kłótnie gangsterów przy podziale łupu. Szkoda tylko że przy okazji chlapnęło w mediach na dość fajne stowarzyszenie Młodzi Konserwatyści, którego i ja mam przyjemność być szeregowym członkiem. Choć akurat na Pomorzu niestety poszło w kierunku platformerskiej młodzieżówki nad czym ubolewam.

U nas w Gdyni z kolej po staremu. System funkcjonuje znakomicie zachowując na tyle płynną i buforową konstrukcję że nawet jak wybuchnie jakaś aferka (wycinka drzew, korupcja piłkarska) to spływa po zderzakach, no może czasem jakiś zderzak się urwie (jak kolega Milewski) ale to rzadkość.

Właściwie to pomijając kwestie polityczne i merytoryczne nasz gdynioukład jest całkiem sympatyczny. Niestety ma w moich oczach również wadę estetyczną - jest zbyt nijaki i bezkształtny. Taki wielki, błękitny, uśmiechnięty i kochający ludzi blob. A mnie, który młode lata spędził na radykalnej antysystemowej kontestacji taki polityczny kisiel po prostu odrzuca. Choć oczywiście jest skuteczny. Jednoczesne odprawianie mszy w rocznicę śmierci papieża i nagradzanie "prozy gejowskiej", jednoczesne brylowanie na biznesowych salonach i iście na czele pochodu stoczniowców "w obronie miejsc pracy", jednoczesne doradzanie ptactwu wodnemu i przyjaźń z najlepszymi płatnikami - to oczywiście mistrzostwo świata i w ogóle chapeau bas, ale jednak ja tego nie trawię. Na szczęście jak się z blobem próbuje konkurować największym błędem byłoby zostawanie identycznym blobem tylko gorszym. Tak że szczęśliwie nie muszę wszystkich kochać np. gejów i najlepszych płatników. Kamień z serca.

Z drugiej strony rośnie w siłę i żyje dostatniej opozycja typu oszołomskiego, która doskonale spełnia dwie podstawowe funkcje: dostarcza zabawy i zaspokaja potrzeby psychiczne (psychiatryczne?) animatorów a jednocześnie stanowi znakomitą legitymizację dla rządzącego układu - no bo jak tak ma wyglądać alternatywa dla niego to 90% normalsów wybierze jednak układ.

Do pełni panoramy brakuje jeszcze Wielkiego Polityka, który ma już szyld dający mandat, wyciętych konkurentów do szyldu i niszę wśród wzmiankowanego oszłomstwa. Niszę w sam raz na parę tysięcy głosów, żadnych rewelacji no ale jak się wyżej parapetu nie umie podskoczyć to starczy - byle konkurencja była skoszona równo z glebą a raczej znalazła się dwa metry pod nią. A że przy okazji ze sprawy której się tak radykalnie sprzyja zostaje spalona i posypana solą ziemia to już trudno, to są nieuchronne koszty zarobienia na chleb i masełko.

W tym klimacie uprawianie normalnej polityki lokalnej w wersji opozycyjnej, ale takiej nie nastawionej na utrzymanie diety w niszy tylko chcącej mieć choć cień szansy na długofalowy sukces staje na pograniczu niemożliwości. Pozostaje apolityczna praca pozytywistyczna radnego, te dziury w drogach progi zwalniające, i przydziały na mieszkania, którą uprawiam od pewnego czasu i nawet polubiłem. Chciałoby się jednak zagrać o więcej. Niestety do jakiejkolwiek większej gry partnerów brak.

Zostaje też opcja ucieczki do przodu i tu kilka ciekawych projektów ogólnopolskich, wydawniczych tudzież naukowych jest w fazie prenatalnej, za wcześnie jednak by o tym mówić.

Prywatnie za to rewelacja. Jak ktoś czytający te słowa zastanawia się czy warto mieć dziecko to niech przyjmie raz na zawsze - warto. Aż jednego mało i chciałoby się więcej, który to plan zbliża się do realizacji. Oczywiście latorośl ma też swoje minusy jak na przykład konieczność ciągłego zapobiegania próbom samobójczym (ostatni przebój to skok na główkę z parapetu) tudzież znoszenia lamentów świętokrzyskich po tym jak rodzice pastwią się i znęcają nad dzieckiem np. nie pozwalając mu się bawić przedłużaczem podłączonym do prądu. To jednak detale, gorzka nutka nadająca tylko całemu daniu bardziej wykwintny smak. Każdy dzień to nowe wspaniałości. Wleczesz się na przykład z pracy w stanie wyprucia psychofizycznego a tu od progu biegnie ci na przeciw takie małe śmiejące się żyjątko i woła "tata". Za to nie zapłacisz kartą mastercard.

W tym roku wyjątkowo czeka mnie wyjątkowo długi sezon urlopowy - wyjątkowy właściwie już przez sam fakt że zaistnieje. Do urlopów jakoś odkąd pracuję zawodowo nie miałem szczęścia - a to żona nie dostała, a to poszedł na kampanię a to był listopadzie bo w lecie wdrożenie. Tymczasem pojutrze zaczynam miesiąc, tak MIESIĄC urlopowy (no wprawdzie przedzielony w środku tygodniem w pracy ale i tak jest rewelacyjnie). W programie na początek Kotlina Kłodzka, potem Paryż a potem Gdynia Chylonia i robienie tych wszystkich rzeczy na które zwykle nie ma czasu. Mam nadzieję że coś tam w międzyczasie tu skrobnę i wrzucę, ale kto wie.

 

Z wykształcenia prawnik i politolog. Z zawodu specjalista organizacji zarządzania procesowego i zarządzania projektami. Z zamiłowania samorządowiec i publicysta. Radny miasta Gdyni, ekspert Fundacji Republikańskiej, przewodniczący Zarządu Powiatowego PiS w Gdyni. Zamierzam kandydować na urząd prezydenta miasta Gdyni.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka