Marcin Horała Marcin Horała
61
BLOG

Pocztówka z podróży

Marcin Horała Marcin Horała Kultura Obserwuj notkę 0

Minęło trochę czasu od naszej spóźnionej podróży poślubnej. Jak wiedzą wszyscy co mnie znają nieco bliżej pasjami wręcz nienawidzę pisać pocztówek z wyjazdów. To zwyczaj zupełnie dla mnie sztuczny i pusty. Odpowiednia pora na refleksję, na owe pocztówki z podróży jest teraz, gdy wszystko się nieco uleżało i domyślało. 

Pierwsza sprawa to niewątpliwie „Lód” Dukaja. Proza, wreszcie prawdziwa proza. Taka którą można czytać i czytać, smakować i delektować się. Takie moje przekleństwo że nie jestem wtórnym analfabetą i jeżeli  mnie nic nie rozprasza czytam w tempie 70-80 stron znormalizowanego maszynopisu na godzinę. Co powoduję iż większość współczesnych powieści starcza mi na dwie-no-góra-trzy godziny. A więc „Lód” mający ponad tysiąc stron dość drobnym drukiem starczył mi na podróż do Paryża i z powrotem i jeszcze trochę zostało. I przede wszystkim pomimo wolnego tempa książka się nie nudzi bo mówi o sprawach naprawdę ciekawych, nawiązuje do najlepszych tradycji s-f w których już sama konstrukcja świata wykręca mózg na lewą stronę a potem jest jeszcze ciekawiej. To przede wszystkim książka o Historii przez duże H, zbudowana na hipotezie iż historiozofia jest nauką niemal tak ścisłą jak fizyka. Dodajmy do tego opisanie dwóch światów opartych na logice wielowartościowej (Lato) i żelaznej logice dwuwartościowej (Zima) i głównego bohatera i narratora, który dochodzi do wniosku że... nie istnieje. Dla mnie bomba.  Dzisiaj szczególnie obrobię występujący również w "Lodzie" temat autokreacji. Bo przecież kreujemy się nieustannie, kim innym jesteśmy w pracy, kim innym w domu, kim innym jak się spotkamy z kolegami i tak dalej. Szczególnie podróż, to - jak pisze Dukaj - czas magiczny kiedy spotykamy się z ludźmi których nigdy wcześniej nie spotkaliśmy i nigdy później nie spotkamy i w związku z tym możemy w ich oczach stworzyć siebie od zera. Pomińmy jednak sytuację wyjątkową, jak daleko w codziennym życiu możemy siebie samego stworzyć , wymyślić, skłamać? A czy można się skłamać aż tak dobrze żeby stało się to prawdą? A więc nie zagrać nową rolę, ale zaprojektować się? A jeszcze inaczej, może wszystko jest rolą, może po zerwaniu ostatniej maski nie istnieje nic, nie ma czegoś takiego jak prawdziwy ja tylko kolejne role w które wchodzę i tak na prawdę istnieję tylko w tych granych rolach a nigdy poza nimi? Maska przyrasta do twarzy tak, że staje się jej częścią. Ale gdyby ją zerwać to zostanie tylko inna maska, która wrosła jeszcze głębiej a pod nią jeszcze następna i następna. Ja muszę przyznać że jak tak się nad sobą zastanowię to kilka moich aspektów skłamałem tak dobrze że aż stały się prawdą, w kilku sprawach się sam zaprojektowałem tyle że nieświadomie, uświadomiłem sobie to dopiero w autokarze relacji Poznań-Paryż.  Taki to właśnie jest "Lód" że nie tylko się go długo czyta ale i długo nad nim myśli. Myślę że ciąg dalszych tych i innych myśli z podróży tu nastąpi.

Z wykształcenia prawnik i politolog. Z zawodu specjalista organizacji zarządzania procesowego i zarządzania projektami. Z zamiłowania samorządowiec i publicysta. Radny miasta Gdyni, ekspert Fundacji Republikańskiej, przewodniczący Zarządu Powiatowego PiS w Gdyni. Zamierzam kandydować na urząd prezydenta miasta Gdyni.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura