Premier chce żeby prezydent na szczyt Unii nie leciał, a prezydent chce polecieć. I jeden i drugi trwa przy swoim. Tymczasem wszędzie dookoła czytam i słyszę: "prezydent uparł się żeby lecieć". Dlaczego nikt nie pisze "Premieruparł się żeby prezydent nie leciał"? Przecież wyraźnie uparli się obydwaj, ale że samo słowo "uprzeć się" ma podświadomie negatywne konotacje przyklejane jest z uporem maniaka prezydentowi.
Ot kolejny mały kamyczek do ogródka obeiktywizmu naszych mediów. Tylko prezydent może się uprzeć, premier co najwyżej zdecydowanie broni swojego stanowiska tudzież pozostaje wierny swoim zasadom. Subtelna różnica, nie?


Komentarze
Pokaż komentarze