Marcin Horała Marcin Horała
46
BLOG

Krótko i na temat

Marcin Horała Marcin Horała Polityka Obserwuj notkę 1

Tradycyjnie przeklejam mój ostatni felieton z "Gazety Świętojańskiej":

Na wstępie bardzo przepraszam, ale ten felieton będzie nieco upośledzony. Czynniki zewnętrzne i wewnętrzne ograniczają mi możliwość rozpisania się i budowania jakichś skomplikowanych konstrukcji. Będzie krótko i na temat.

Na ostatniej sesji ciekawsze sprawy były dwie: podatki i Agencja Rozwoju Gdyni.

Co do podatków, to od dawna przy okazji na przykład uchwalania budżetów narzekałem na filozofię gdyńskich włodarzy. Filozofia ta opiera się na dwóch założeniach: 1. Podatki i opłaty lokalne należy co roku podnosić i 2. W miarę możliwości podatki i opłaty powinny być utrzymywane na maksymalnych dopuszczalnych ustawowo poziomach.

Czasami filozofia ta zalicza porażki w walce ze zdrowym rozsądkiem. Kilka lat temu, aby uniknąć masowego wyrejestrowywania się firm przewozowych, trzeba było obniżyć stawki podatku od środków transportu. W zeszłym roku udało się zlikwidować absurdalną opłatę od posiadania psów.

Ale te dwie jaskółki wiosny nie czynią i proponowane uchwały podatkowe na przyszły rok pozostawały w pełnej zgodzie z opisaną wyżej filozofią. Tymczasem mamy do czynienia z rokiem szczególnym, rokiem największego kryzysu od wielu lat. Wzrosły lub wzrosną opłaty na przykład za prąd czy gaz, odbijając się na domowych budżetach. Firmy ograniczają produkcję i redukują zatrudnienie. Więc w tym roku wyjątkowo należało – moim skromnym zdaniem oczywiście – złamać tą filozofię podatkową choćby symbolicznie. Choćby na jeden rok – nie, nie obniżać podatków – ale może chociaż ich nie podwyższać. Nie dokładać w tym trudnym czasie gdynianom kolejnego kamyczka do dźwiganych ciężarów.

Niestety w zajmowaniu opisanego wyżej stanowiska radni PiS pozostali osamotnieni. Postawa kolegów z Samorządności tu nie dziwi, gdyż są partią zorganizowaną wokół patriotyzmu instytucjonalnego Urzędu Miasta Gdyni – więc trudno się dziwić, że dbają o to, by ta matka ich kochana żywiła się z jak największej miski. Natomiast zdziwiła mnie postawa kolegów z Platformy Obywatelskiej – partii bądź co bądź uznającej się za liberalną gospodarczo. O ile nam, przebrzydłym, etatystycznym PiSowcom sprzeciw wobec podwyżek podatków akurat w tym roku dyktował zdrowy rozsądek – o tyle kolegom POwcom powinien wynikać wprost z ich liberalnej doktryny. Najwyraźniej jednak na liberalnej doktrynie się słabo znam, bo radni PO jak jeden mąż podwyżkę podatków poparli.

Żeby zakończyć ten wątek, dopiszę już tylko krótko twierdzenie najoczywistsze z oczywistych: bogate miasto to nie takie, co ma duży budżet tylko takie, co ma bogatych obywateli. Może niektórym koleżankom i kolegom kiedyś przebije się to do świadomości.

Po podniesieniu podatków rządzące ugrupowanie przystąpiło do umacniania gdyńskiego socjalizmu poprzez tworzenie państwowych - to znaczy przepraszam, gminnych – przedsiębiorstw. Na szczęście, na razie jeszcze nie budujemy Nowej Huty (choć kto wie, kto wie) tylko Agencję Rozwoju Gdyni. Spółka z o.o.

Agencję mą zobaczyłem ogromną, prowadzącą interesy w coś tak z dwudziestu na oko działach klasyfikacji działalności gospodarczej. Wyliczenie tych działów zajęło tak z jedną czwartą dwustronicowego uzasadnienia. W dyskusjach przedstawiciele kolegium rysowali różne nęcące możliwości, a to spółka będzie budować centrum kultury, a to odzyskiwać VAT, a to pozyskiwać środki europejskie. Jak gdzie i dlaczego na razie nie wiadomo, biznes planu niet i tak dalej. Najpierw mamy powołać spółkę, a potem już ona sama przeprowadzi analizy, tudzież dopiero jak będzie istnieć, analizy da się przeprowadzić. Rozpoznanie bojem.

Nie wiem, może się nie znam nie tylko na doktrynie liberalnej, ale również na zakładaniu firm, ale wydaje mi się że mamy w tym wypadku do czynienia ze stawianiem wozu przed koniem. Najpierw wykonuje się analizy w tym biznes plan i dopiero potem – gdy okaże się że biznes się opłaci – przystępujemy do zakładania firmy.

Doświadczenie uczy, że tego rodzaju samorządowe agencje zdrowia szczęścia i wszelkiej pomyślności biznesem są nieszczególnym, są za to znakomite na innych polach. W dawaniu zatrudnienia krewnym i znajomym odpowiednich króliczków, w dawaniu grantów, zamówień i innych form wsparcia lokalnym drobnym przedsiębiorcom (nie zgadniecie będących czyimi krewnymi i znajomymi). Tudzież w nieskończonym wyciąganiu ręki po kolejne dofinansowania i dokapitalizowania.

Mógłbym z biedą dać kredyt zaufania, że w wypadku naszej Agencji tak nie będzie – gdyby ten kredyt był zabezpieczony na hipotece dokładnego biznes planu, schematu organizacyjnego i wszystkich innych elementów składających się na analizę sensowności każdego nowego przedsięwzięcia gospodarczego. Jak wspomniałem takowych nie stwierdzono. Tym razem również koledzy z PO zdecydowanie podzielili nasz punkt widzenia i uchwała przeszła głosami Samorządności.

Tak więc będziemy mieli Agencję Rozwoju Gdyni. Będzie się zajmowała wszystkim, ale nie wiadomo czym konkretnie – za to wiadomo na pewno że będzie to fajne. Chyba.

Z wykształcenia prawnik i politolog. Z zawodu specjalista organizacji zarządzania procesowego i zarządzania projektami. Z zamiłowania samorządowiec i publicysta. Radny miasta Gdyni, ekspert Fundacji Republikańskiej, przewodniczący Zarządu Powiatowego PiS w Gdyni. Zamierzam kandydować na urząd prezydenta miasta Gdyni.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka