Marcin Horała Marcin Horała
64
BLOG

Morderstwa na sesji rady miasta

Marcin Horała Marcin Horała Polityka Obserwuj notkę 0

Tradycyjnie przeklejam mój ostatni felieton z Gazety Świętojańskiej:

Myślę że sensacyjny tytuł przyciągnął uwagę, więc na chwilę mogę spuścić z tonu i napisać kilka zdań wstępu ogólnego. Do pisania sprawozdania z sesji zasiadam z dość dużym opóźnieniem, gdy żołądek dochodzi do siebie po świętach a głowa przygotowuje powoli do sylwestra. Z takiego większego dystansu wydarzenia z sesji wyblakły już nieco w pamięci. Dzięki temu odpadły też sprawy mniej ciekawe.

Nie piszę że mniej istotne tylko właśnie mniej ciekawe. Budżet na przykład jest bardzo istotny dla miasta, natomiast jako coroczna rutyna nie jest już tak bardzo ciekawy z punktu widzenia felietonistycznego.

Ciekawe natomiast pozostają sprawy być może nie aż tak istotne dla życia miasta, ale krwiste i widowiskowe. A mianowicie na sesji zabili mi dziecko!

Oczywiście nie mam tu na myśli mojego dziecka w sensie biologicznym, córka ma się dobrze. Mam na myśli ojcostwo intelektualne projektu uchwały. Dziecko-uchwała pochodziła z resztą z tak zwanego nowoczesnego związku gdyż matką był kolega radny Bogdan Krzyżanowski (albo na odwrót, zdaje się, że w nowoczesnych związkach te role są wymienne).

Sięgając do źródeł poczęcia również natrafiamy na krwawą historię. Mianowicie kiedyś wspólnie z kolegą radnym Ireneuszem Bekiszem spłodziłem inne dziecko – uchwałę zobowiązującą prezydenta do wykonania studium komunikacyjnego dzielnicy Śródmieście. Dziecko to zostało skrytobójczo zamordowane poprzez zdjęcie z porządku obrad. Projekt był zgłaszany przez Komisję Gospodarki Mieszkaniowej, a więc organ rady miasta – pomimo to ta sama rada nie była nawet zainteresowana stojącą za nim argumentacją. Zdjęcie z porządku obrad oznaczało odrzucenie bez dyskusji i bez szansy szerszego uzasadnienia przez wnioskodawców.

To tamten mord był przyczyną spłodzenia nowego dziecka – uchwały zmieniającej regulamin rady miasta. Według nowej wersji regulaminu zdjęcie projektu z porządku obrad nie skutkowałoby jego proceduralną śmiercią – byłby tylko odłożony w czasie, najdłużej na trzy miesiące, po czym wracałby pod obrady rady miasta. Aby projekt uchwały ostatecznie odrzucić rada musiałaby przejść całą procedurę to znaczy wysłuchać uzasadnienia wnioskodawców i odbyć dyskusję. Aby już zamknąć te krwiste metafory: chodziło o to aby zabicie uchwały było możliwe wyłącznie poprzez karę śmierci orzeczoną po uczciwym procesie z zachowaniem prawa do obrony – wykluczone zostałyby natomiast skrytobójcze mordy na uchwałach.

Koledzy z Samorządności niestety nie zdobyli się na autoparodię i nie odrzucili poprzez zdjęcie z porządku obrad projektu, który miał zapobiegać odrzucaniu projektów przez zdjęcie z porządku obrad. W normalnym, porządnym trybie uchwałę przedyskutowaliśmy. Argumenty przeciw niej, jakie było mi dane poznać, to że zmuszając radę do rozpatrywania zgłaszanych projektów uchwał doprowadzimy do ich hurtowego zgłaszania w celach propagandowych. Moja uwaga żeby nie traktować klubu radnych, grupy pięciu radnych lub komisji rady jako idiotów, co będą seryjnie zgłaszali absurdalne projekty pozostał bez echa. Argument że jak już by się zdarzyło, że tacy kretyni zasiądą stadnie w radzie miasta i zaczną seryjnie produkować bzdurne projekty uchwał – to zaszkodzą tym przede wszystkim sami sobie i ośmieszą się przed elektoratem. Miasto nic nie straci, co najwyżej radni stracą czasem godzinę więcej czasu na procedowanie na sesji rady miasta – to również nie przekonało większości. Ja rozumiem, że można nie lubić siedzenia na obradach rady miasta – ale żeby aż do tego stopnia, że posiedzenie czasem dłużej o godzinę czy pół jawi się jako niemożliwa do wytrzymania tortura której należy uniknąć za wszelką cenę… Pozwolę sobie na złośliwość – jak radni Samorządności tak nie cierpią siedzieć na sesji rady miasta i wysłuchiwać dyskusji nad projektami uchwał to może pora pomyśleć o złożeniu mandatu? W końcu mówimy o kluczowym elemencie sprawowania funkcji radnego…

Swoją drogą zastanawiająca jest niechęć Samorządności do traktowania rady miasta jak władzy w mieście (czym w związku z tym jest rada miasta? kółkiem spotkań dzielnicowych lobbystów? organem wykonawczym prezydenta do spraw formalizowania jego decyzji?) i niechęć do działania przy otwartej kurtynie. Broń Boże żeby rada zobowiązała prezydenta do jakiejś czynności, transmisje z obrad wykluczone, dyskusje jak już muszą być to najlepiej na komisjach, nie na sesji, zgłosić na sesji jakieś poprawki do uchwały to wręcz skandaliczne „pisanie na kolanie” i tak dalej. Właściwie zamiast sesji rady miasta powinni się w jakimś zacisznym miejscu spotkać szefowie klubów – ten ma 17 udziałów, ten 6, a ten 5 i przegłosować między sobą co i jak. A skoro szef wszystkich szefów ma większość udziałów to niech sam zatwierdzi wszystkie uchwały bez potrzeby przekonywania kogokolwiek do czegokolwiek. Wydaje się że wielu radnych ten stan rzeczy też by urządzał. Zadzwonić tu i ówdzie i załatwić jakąś jednostkową konkretną sprawę to i owszem – ale żeby tak na forum publicznym dyskutować i decydować o sprawach kluczowych dla miasta? Olaboga, toż to by się ocierało o politykę, a my panie jesteśmy proste apolityczne chłopaki z Chyloni/Grabówka/Obłuża/Witomina/Karwin (niepotrzebne skreślić).

I tak oto nie jest nam dane poznać szerokich intelektualnych źródeł koncepcji zarządzania miastem i błyskotliwych merytorycznych uzasadnień tychże. Jesteśmy małe biedne świnki, którym nikt przed ryjki nie chce rzucać pereł.

I tym w sumie optymistycznym (bo im mniej wiesz tym mniej wyśpiewasz na przesłuchaniu, a im mniej masz tym ci mniej zabiorą) akcentem zakończyłbym prawie…

… gdyby nie konieczność złożenia przy tej okazji wszystkim czytelnikom serdecznych życzeń wszystkiego co najlepsze w nadchodzącym roku!

Z wykształcenia prawnik i politolog. Z zawodu specjalista organizacji zarządzania procesowego i zarządzania projektami. Z zamiłowania samorządowiec i publicysta. Radny miasta Gdyni, ekspert Fundacji Republikańskiej, przewodniczący Zarządu Powiatowego PiS w Gdyni. Zamierzam kandydować na urząd prezydenta miasta Gdyni.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka