Wybór kandydatki na wiceprezydenta dokonany przez Johna McCaina z perspektywy czasu nie wydaje się już tak genialny jak w pierwszym tygodniu po nominacji. Niemniej nadal widać, że był to wybór dobry. Nie będę tu wchodził w szczegóły dlaczego, bo sprawa została już dokładnie i wielostronnie opisana. Chciałbym tylko zwrócić uwagę na jedną ciekawą okoliczność – a mianowicie jak w tytule.
Cała historia polityczna Sary Palin to historia udanej walki przeciw partyjnemu establishmentowi, sporu z good old boys z kierownictwa na różnych szczeblach. Walki, która zaprowadziła ją na pozycję wicelidera – a z czasem pewnie i lidera tejże partii.
Ostatnio siedzę trochę w tematyce polskiej sceny partyjnej i mogę z ręką na sercu zaręczyć – w Polsce Sarah Palin wyleciałaby ze swojej partii z hukiem prawdopodobnie na długo zanim zdążyła zostać burmistrzem Wasilla. Współczesne polskie partie funkcjonują na zasadzie lennej, w której na poziomie najmniejszego nawet koła rządzi lokalny kacyk, podwieszony pod większego kacyka, który jest podwieszony pod jeszcze większego i tak dalej. Droga do awansu prowadzi poprzez spełnianie roli wiernej „szabli” tudzież „teczkowego” latami. Dzieje się tak niestety od poziomu najmniejszego koła dzielnicowego czy gminnego.
Taka hierarchiczna, lenna struktura partii nie jest czymś co można by bezmyślnie krytykować. Przede wszystkim dzięki niej partia jest wysoce sterowna i co za tym idzie w większym stopniu zdolna do realizowania określonego programu państwowego – nawet gdyby był on sprzeczny z interesami lokalnych lobbies.
W określonych warunkach zewnętrznych i do określonych zadań partia utworzona na wzór zdyscyplinowanej i hierarchicznej armii sprawdza się dobrze. Niemniej uważam, że częściej i na dłuższą metę sprawdzają się partie w których istnieje mechanizm konkurencji ludzi i idei. W których nie robi się kariery poprzez znanie Misia i napicie się wódki ze Zdzisiem – a przynajmniej nie wyłącznie w taki sposób.
Myślę że pierwsza partia w Polsce która zdoła wprowadzić choćby elementy wolnej konkurencji i promocji działaczy opartej na zobiektywizowanej ocenie może zyskać na kilka lat wyraźną przewagę nad konkurencją.
IMHO drugim tego rodzaju ruchem – zapewniającym strategiczną przewagę – byłaby prowadzona na serio i długofalowo rejestracja sympatyków i włączenie ich w życie partii. To jednak temat na oddzielną opowieść.
Komentarze
Pokaż komentarze (2)