Horatius Horatius
467
BLOG

Dyskurs historyczny na sali sądowej

Horatius Horatius Nauka Obserwuj temat Obserwuj notkę 2

…i na łamach gazet. Sądy i media już dawno temu stały się arbitrem w kwestiach wyborów. Czy teraz będą orzekać także w sprawach naukowych? Kluczowe jest raczej pytanie, czy naprawdę chodzi tu o racje badawcze.

 
Jeśli ten proces stanie się precedensem, to sądy będą bez wątpienia rozdzielać stojących w ringu historyków.[1] Tego jeszcze nie było! Profesor Mirosław Piotrowski z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego (i europoseł PiS) wytoczył proces drowi Sławomirowi Poleszakowi z lubelskiego Instytutu Pamięci Narodowej. Za co? Za recenzję. Mimo iż Poleszak jej nie opublikował, Piotrowski twierdzi, że tekst był rozpowszechniany, co godzi w jego dobre imię. Dawniej podobne spory, nie mniej skomplikowane, załatwiano na łamach fachowych pism, często nie przebierając w słowach. Nawet jeśli ta kwestia ociera się raczej o sprawy osobiste, to czy należy się obrażać i ciągać po sądach? Na pewno zaszkodzi to Piotrowskiemu jako badaczowi. Bo komu będzie się teraz chciało nawiązać z nim jakąkolwiek polemikę? Już wygląda to tak, jakby chciał cenzurować swojego kolegę po fachu za nieprzychylną ocenę, co spotkało się z reakcją środowisk naukowych.[2] Przeciwnicy argumentacji Piotrowskiego (spisek w celu pozbawienia go stanowiska) też nie wykazali klasy… Zagłuszając go tupaniem podczas posiedzenia rady wydziału. Zdaniem innych, tupania miało w ogóle nie być…[3] Sprawę komplikuje na dodatek fakt, że Piotrowskiemu dostało się od lubelskiej filii „Wyborczej”. (Czemu mnie to nie dziwi? Ach, no tak… W końcu to PiS-owiec…) Jak wskazuje sam zainteresowany, gazeta nie była do końca ścisła.[4] Za to w obronę wziął europosła „Nasz Dziennik” robiąc z niego niezłomnego męczennika i podtrzymując tezę o spisku.[5] A do tego wszechobecny na KUL-u aspekt walk fakcyjnych, który wisi ponuro nad chyba wszystkim co się tam dzieje.[6] Ufff… Nie wiem, jak wy, ale ja już nie nadążam.
 
Ależ na tym KUL-u to jest ciekawie. U nas za miedzą wieje nudą.... Nikt się z nikim nie żre, nikogo nie „wytupuje”. Posiedzenia rady wydziału to w porównaniu z bratnią uczelnią sielanka. Poleszaka znam jako badacza raczej z dobrej strony, a jako popularyzatora historii z jeszcze lepszej. (Czyżby jego IPN-owska praca na rzecz przywracania pamięci o żołnierzach wyklętych tak szybko została przez prawicowych komentatorów zapomniana? Dlaczego? Z powodu sympatii dla polityka PiS?) Jeśli chodzi o opracowania autorstwa Piotrowskiego, to zapoznałem się jedynie z książką „Służba idei czy serwilizm?” i po lekturze byłem pełen pozytywnych refleksji na temat jego warsztatu. Do jego działalności politycznej też nic nie mam. Z drugiej strony nie widzę nic zdrożnego w konsultowaniu własnego tekstu z innymi badaczami, nawet jeśli to recenzja.[7] Jeśli to ma sprawić, że artykuł recenzyjny będzie dokładniejszy, to widzę w tym tylko same plusy. Obawiam się tylko badaczy, którzy twierdzą, że wszystko wiedzą najlepiej. Nie dziwi mnie ponad setka podpisów pod protestem w sprawie postępowania Piotrowskiego. Chyba każdemu badaczowi otwiera się nóż w kieszeni, gdy dyskusję naukową przenosi się na sądową salę. A już zupełnie nie wprawia mnie w zdumienie zaangażowanie w całą sprawę prof. Wnuka, który nie dość, że problematyką polskiego podziemia niepodległościowego się zajmował, to współpracował z drem Poleszakiem. Więc jak mógłby go nie bronić? Ale cytowanie, jak nie patrzeć, wywarzonej opinii Wnuka i robienie z niego jednocześnie endekożercy?[8] Błagam…
 
Od pewnego czasu z polską nauką jest coraz gorzej. Abstrahując od faktu, że coraz częściej staje się na naszym podwórku instrumentem ideologii (np. gender studies) i polityki, stopniowo zaczyna równać do standardów zachodnich, gdzie liczą się bardziej emocje i prywatne poglądy niż rzetelne ustalenia badawcze. W tym wypadku emocje otaczają całą sprawę z wszystkich możliwych stron. Najgorsze jest jednak to, że już nawet naukowcy nie szanują siebie nawzajem. Nauka polega na sporze, a spierać się trzeba także potrafić. Jeśli ta umiejętność zanika, to pozostają tylko sale sądowe. Ten spór już dawno stał się sprawą polityczną, nie naukową. Niech więc rozstrzyga trybunał. Tak, czy inaczej, najbardziej ucierpi na tym sama nauka.
 
__________
 
 
 
 
Horatius
O mnie Horatius

Najlepiej przekonać się jakie mam poglądy czytając moje teksty.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Technologie