Huympty Dumpty Huympty Dumpty
172
BLOG

Trump i Netanjahu otworzyli bramy piekła

Huympty Dumpty Huympty Dumpty Polityka Obserwuj notkę 7
Donald Trump i neokonserwatyści szaleją dziś z radości z powodu zamordowania ajatollaha Chameneiego… To kolejny przykład ignorancji Zachodu co do konsekwencji męczeństwa ajatollaha. Zacznijmy od tego, że to ajatollah wydał 36 lat temu fatwę, w której uznał, że zbudowanie lub użycie bomby atomowej przez Iran byłoby grzechem. Czy Zachód uważa więc, że zabicie człowieka, który był główną przeszkodą uniemożliwiającą Iranowi uzyskanie broni jądrowej, to dobry pomysł?

image

Na zdjęciu pomarańczowy błazen, ludobójca, zbrodniarz wojenny, sługa syjonistów.

Społeczności szyickie w całym regionie wyszły na ulice, by protestować i opłakiwać śmierć ajatollaha. W sąsiednim Bagdadzie liczna grupa szyitów próbuje przedrzeć się przez Zieloną Strefę. Irackie siły bezpieczeństwa próbują ich powstrzymać. To zabójstwo dokonane przez Stany Zjednoczone i Izrael miało na celu osłabienie Republiki Islamskiej i przygotowanie gruntu pod zmianę reżimu. Myślę, że przyniesie odwrotny skutek, tj. wzmocni poparcie dla rządu i umocni pozycję radykałów, którzy nie są skłonni do kompromisu z Zachodem.

Minęły zaledwie 24 godziny od rozpoczęcia przez Izrael i Stany Zjednoczone ataków dekapitacyjnych, a Iran – w ciągu 90 minut od pierwszego ataku – rozpoczął kontrataki wymierzone we wszystkie amerykańskie instalacje i bazy wojskowe w regionie. W czerwcu ubiegłego roku, po atakach dekapitacyjnych, Iran potrzebował prawie 12 godzin, aby zebrać się w sobie i wystrzelić rakiety w kierunku Izraela. Dziś Iran odpowiedział, atakując zarówno Izrael, jak i kluczowe cele w Arabii Saudyjskiej, Katarze, Bahrajnie, Kuwejcie, Iraku, Jordanii i Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Irański generał pojawił się w irańskiej telewizji i zapowiedział, że zaatakuje Izrael i siły amerykańskie w regionie nowym rodzajem broni.

Trump i neokonserwatyści nadal uważają, że poparcie dla Republiki Islamskiej jest powierzchowne i kruche. Sądząc jednak po reakcji Irańczyków na zabójstwo ajatollaha, uważam, że Iran jest teraz w pełni zaangażowany w wojnę na wyniszczenie. Przewaga, jaką obecnie cieszą się Stany Zjednoczone, prawdopodobnie zniknie, jeśli ta wojna potrwa kilka tygodni. Zamknięcie Cieśniny Ormuz dla ruchu morskiego spowoduje poważne szkody ekonomiczne dla światowej gospodarki, jeśli Korpusowi Strażników Rewolucji Islamskiej uda się utrzymać jej zamknięcie.

Istnieje duże prawdopodobieństwo, że irańskie ataki na amerykańskie instalacje wojskowe i Izrael nasilą się w nadchodzących dniach. Amerykańska baza lotnicza w Irbilu jest atakowana; stacja CIA w Dubaju została trafiona pociskiem, podobnie jak kuwejcka baza lotnicza, w której stacjonują amerykańskie samoloty.

Kości zostały rzucone, a Stany Zjednoczone dołączyły do ​​Izraela w niesprowokowanym ataku na niegroźny Iran, aby zniszczyć jego potencjał militarny i doprowadzić do zmiany reżimu. To poważny błąd, który może łatwo skończyć się tragicznie, ponieważ jest to bezsensowna wojna z wyboru, która może łatwo eskalować na sąsiednie państwa i przekształcić się w wojnę nuklearną, jeśli lekkomyślny Izrael zdecyduje się „bronić” przed irańską reakcją. Okręty marynarki wojennej USA mogą również znaleźć się w niebezpieczeństwie ostrzału irańskich pocisków.

Gdy doszło do ataku, prezydent Donald Trump ogłosił najnowszy element niszczenia narodu ze swojego domu na Florydzie, z dala od Białego Domu, który również demoluje w ramach wystawnej i charakterystycznie niesmacznej „rekonstrukcji” sali balowej. Za pośrednictwem swojej platformy społecznej Truth Social Platform , oświadczył wczesnym rankiem w sobotę, że „Zniszczymy ich rakiety i zrównamy ich przemysł rakietowy z ziemią. Zostanie on całkowicie — ponownie — unicestwiony. Zniszczymy ich flotę”. Zniszczenie rakiet jako najwyższy priorytet jest wyraźnie zgodne z rozkazami Izraela, który postrzega broń jako główne zagrożenie dla siebie. Trump wezwał również Irańczyków do powstania i obalenia ich rządu.

Trump przyznał również, że Amerykanie zginą w starciu z Iranem, dodając, że „życie odważnych amerykańskich bohaterów może zostać stracone” w tym, co „Departament Wojny” nazwał „Operacją Epicka Furia… Możemy mieć ofiary”. Przyznał, że w wyniku ataków Iranu mogą zginąć Amerykanie, mówiąc, że „to często się zdarza na wojnie”. Niewątpliwie istnieje pewna ironia w tym, że u steru państwa stoi ignorant i pozornie obłąkany prezydent, który uchylał się od służby wojskowej, ogłaszając wojnę w czapce baseballowej, pogrążając się w groźbach i generując konflikty, podając się za człowieka pokoju. Umożliwianie wojen na Ukrainie i w Strefie Gazy, a ostatnio także grożenie Wenezueli, a teraz Kubie, nie jest drogą do uczynienia świata lepszym miejscem. Niestety, cała rodzina Trumpa również unika służby wojskowej, ponieważ po raz kolejny jest on gotów zapłacić najwyższą cenę za swoje działania wojenne, wykorzystując synów i córki innych amerykańskich rodzin jako mięso armatnie.

Niestety, zarówno dla Stanów Zjednoczonych, jak i dla nękanego sankcjami, długo cierpiącego narodu irańskiego, uzasadnienie aktu wojny, przedstawione przez prezydenta Donalda Trumpa, jest całkowicie niedorzeczne, wliczając w to domniemane zbudowanie przez Iran broni jądrowej i posiadanie przez niego pocisków balistycznych zdolnych do ataku na Stany Zjednoczone. Oba te twierdzenia są dementowane przez amerykański wywiad i inne źródła. Są to kłamstwa pochodzące z Izraela i ewidentnie improwizowane, by usprawiedliwić rzeź, podobne w formie do niesławnego kłamliwego twierdzenia sekretarz stanu Condoleezzy Rice z lat 2002-2003, że Irak buduje „broń masowego rażenia”, co może doprowadzić do „grzyba atomowego” nad Ameryką. Wojna w Iraku pochłonęła 500 000 ofiar śmiertelnych wśród Irakijczyków i 4431 Amerykanów-najeźdźców, ale kto to policzy, skoro celem jest coś tak chwalebnego, jak zmiana reżimu w Persji?

Amerykanie, mają teraz prezydenta, który wierzy, że może działać bezkarnie w dowolnym miejscu na świecie, publicznie deklarując, że wierzy, iż „…może robić, co chce”. Dotyczy to również wywoływania wojny wbrew Konstytucji Stanów Zjednoczonych, choć Kongres obecnie podejmuje nieśmiałe próby egzekwowania tzw. Ustawy o uprawnieniach wojennych. Ponieważ Izrael stoi za obecnymi walkami, nie ma szans, aby oficjalny Waszyngton, podobnie jak media, nie poparł konflikt. Biorąc pod uwagę carte blanche na działania militarne w dowolnym miejscu i czasie, Kuba jest prawdopodobnie następna na liście, ponieważ administracja wydaje się zdeterminowana, aby zniszczyć jej gospodarkę poprzez sankcje, zanim przejmie nad nią kontrolę, podobnie jak plan wobec Wenezueli, który został niedawno zrealizowany i zastosowany przeciwko Iranowi.

Poza tym, niszczenie Iranu jest czynione wyłącznie w interesie tego, co premier Izraela Benjamin Netanjahu uważa za swój interes narodowy. To, że wojna w ogóle ma miejsce, wynika z absolutnej kontroli Izraela nad amerykańską klasą polityczną, co Netanjahu i jego poprzednicy na tym stanowisku nie wahali się przyznać. Stany Zjednoczone to nieszczęsny gigant, skorumpowany od wewnątrz pieniędzmi żydowskich miliarderów, który całkowicie poświęcił się ekspansji Izraela, bez względu na to, ilu ludzi będzie musiało zginąć w tym procesie. Czy Izraelczycy przejmują się losem narodu amerykańskiego? Nie. Stany Zjednoczone to niezbędny zasób, z którego zostaną wyciśnięci z pieniędzy i poparcia politycznego, zanim zostaną wyrzucone jak zużyta pielucha.

Biorąc pod uwagę, że Izrael uczynił ze Stanów Zjednoczonych zbrodniarza wojennego i sprawcę zbrodni przeciwko ludzkości, jest absolutnie zdumiewające, jak „oficjalne” śledztwo w sprawie Jeffreya Epsteina, na przykład, potrafi całkowicie ominąć i zignorować oczywistą historię, a mianowicie, że Epstein, jego miliarder Les Wexler i jego Mega Group byli częścią rozległej i dalekosiężnej operacji wywiadowczej Izraela, mającej na celu infiltrację (i używam tego słowa celowo) i manipulowanie elitarnymi środowiskami politycznymi i medialnymi w Stanach Zjednoczonych. W zeszłym tygodniu byliśmy świadkami przesłuchania Clintonów przez Kongres. Hillary zaprzeczyła, jakoby kiedykolwiek spotkała Jeffreya i „nie miała pojęcia” o jego nielegalnych lub niemoralnych działaniach. Trzeba przyznać, że Hillary tym razem może mówić prawdę, ponieważ Bill, który w piątek złożył zeznania w Kongresie, miał wiele do ukrycia przed własną żoną i innymi, biorąc pod uwagę jego własną, udowodnioną definicję nielegalnych i niemoralnych działań. Były prezydent Clinton oświadczył, że „nie zrobił nic złego” i „nie miał pojęcia o przestępstwach”, których dopuścił się Jeffrey Epstein, rozpoczynając w piątek przesłuchanie przed Komisją Nadzoru i Reform Rządowych Izby Reprezentantów. Jednak Bill był równie mało pomocny podczas prywatnego spotkania z kongresmenami, sugerując być może, że jego częste podróże Lolita Express wynikały wyłącznie z potrzeby podwiezienia go ze stanu Nowy Jork na Florydę. A co z rekordem szesnastu wizyt Epsteina w Białym Domu, gdy byłeś prezydentem, Bill?

Żadne z Clintonów, oczywiście, nie zbliża się nawet do intensywności i częstotliwości mnóstwa cytatów dotyczących relacji Donalda Trumpa z Epsteinem, ale trzeba wątpić, czy Kongres będzie miał odwagę ścigać mentalnie zdezorientowanego urzędującego prezydenta, którego własna „moralność” wykracza poza zwykłą pedofilię i umożliwia ludobójstwo. I niezależnie od tego, czy będzie to Clinton, czy Trump, można być pewnym, że nikt w Kongresie, poza Thomasem Massie, nie będzie miał odwagi, by ścigać prawdziwego winowajcę, zbrodniarza wojennego Benjamina Netanjahu i jego bandę wesołych rzezimieszków przewodzących „najlepszemu przyjacielowi i najbliższemu sojusznikowi” Ameryki, żydowskiemu państwu Izrael. To relacja, która obejmuje właśnie rozpoczynającą się wojnę Ameryki z niegroźnym Iranem, ale kto policzy worki na zwłoki, które wrócą do domu, gdy Iran odpowie atakiem? Nie będzie to poczciwy, stary uchylający się od służby Donald Trump, który będzie kłamał na ten temat, jak to zwykle robi!

To, że Izraelowi uchodzi na sucho uzyskanie miliardów dolarów, broni i nieograniczonej ochrony politycznej od Waszyngtonu, a jednocześnie szpiegowanie USA, wydawałoby się wystarczającym darem, ale jednostronne relacje są o wiele gorsze, wliczając w to opcję zmuszenia Stanów Zjednoczonych do wojny za każdym razem, gdy Izrael chce dokonać ludobójstwa innego sąsiada. Politycy tworzący żydowsko-izraelski rząd to najgorsze szumowiny, jakie można sobie wyobrazić, choć przypuszczam, że do tej liczby należałoby zaliczyć inne śmieci, takich jak kongresmen Randy Fine z Florydy, Ted Cruz z Teksasu i senator Lindsey Graham z Karoliny Południowej.

Większość Izraelczyków wierzy, że są „wybrani” i tym samym mają prawo do znęcania się i zabijania ludzi według własnej woli, w tym dziesiątek tysięcy dzieci, aby „nie wyrosły na terrorystów”. A teraz Stany Zjednoczone Ameryki podzielają ten pogląd. Istnieje jednak rozwiązanie. To się nazywa wyrzucenie Izraela i jego fanklubu ze Stanów Zjednoczonych i sprawienie, by Waszyngton zaczął traktować narody tworzące resztę świata z szacunkiem, bez uciekania się do gróźb czy działań militarnych. Podejrzewam, że większość Amerykanów chciałaby dziś, żeby amerykańscy żołnierze opuścili Iran i poparłaby opcję kraju żyjącego w pokoju ze wszystkimi!

Pozytywnym aspektem bandyckiego napadu na Iran jest to, że nie starczy już czasu ani broni dla Ukrainy, którą Prezydent Putin będzie mógł spokojnie dobić. Telawiw zamieniony w gruzowisko to też niezły bonus.


Sygnalista ABW

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Polityka