W ostatni czwartek w Pierwszym Programie Polskiego Radia brałam udział w dyskusji na temat nowelizacji ustawy o zapobieganiu przemocy…
Pretekstem do rozmowy było oświadczenie Stowarzyszenia Obrony Rodziców wydane po ataku fundacji Kidprotect.pl na polityków opowiadającymi się za prawami rodziców. Obie strony spotkały się w dyskusji radiowej:
Zapraszam do wysłuchania dyskusji:
http://sizarsizar.wrzuta.pl/audio/12WZkGdXGWn/wokol_ustawy_o_przemocy_w_rodzinie
Pozwolę sobie uzupełnić temat o kilka spraw, na które zabrakło czasu lub głosu. Spróbuję też dokonać nieco subiektywnej oceny całej dyskusji.
Jak określił to Pan Jakub Śpiewak, ustawa spełnia funkcje głównie wychowawcze. Ustawa jest potrzebna po to, żebyśmy wiedzieli, że bicie jest złe. Dorzuciłabym jeszcze jeden aspekt wychowawczy tej ustawy – nobilitacja donosicielstwa. Donosicielstwo może odzyskać należne mu miejsce i stać się legalnym a nawet pożądanym zachowaniem, akceptowanym w państwie prawa! Wprawdzie przyzwolenie już było wcześniej (nie tak łatwo towarzyszom TW się odzwyczaić…), ale może jeszcze nigdy donosicielstwo nie miało okazji stać się czymś szlachetnym. Wreszcie legalnie będziemy mogli się wszyscy podsłuchiwać. Marzenie.
Pani Renata Durdak miała dla mnie same złe wiadomości i ani jednej dobrej. Mało tego, wiedziała, co mi się spodoba, a co nie. To taka przypadłość zawodowa. Większość pedagogów i psychologów zdaje się wszystko wiedzieć więcej i lepiej. Na przykład powszechnie wiadomo (i nikt nie może w to powątpiewać), że zaostrzenie kar nie jest skuteczne. To jest po prostu pewne i nie podlega żadnej dyskusji. Tego chyba uczą na studiach, bo już wiele razy to słyszałam, a jak uczą, to znaczy, że to jedynie objawiona prawda.
Resume: cała ustawa jest bardzo dobra i będzie wreszcie skuteczna (choć zawierała kilka błędów) i nie mówi tego, co Pan Jakub Śpiewak uważa (zakaz klapsów), tylko to, co Pani Renata Durdak (zakaz kar fizycznych). Wszyscy, którzy ustawie się sprzeciwiają, robią to tylko dlatego, że jej nie przeczytali. Poza tym potrzebna jest głównie po to, żeby dziecka nie zabierał policjant, tylko kobieta – pracownik socjalny. A tak na sam koniec: na to, czy ustawa będzie skuteczna - choć na początku cała była cacy i wręcz niezbędna - i czy cokolwiek zmieni, pozostaje mieć nadzieję.
W ciągu pół godziny cała pewność stopniała do poziomu nadziei.
Dla osłody dodam, że subiektywizm jest OK!
Zapraszam do wysłuchania dyskusji.
Anna Kopeć


Komentarze
Pokaż komentarze (3)