3 obserwujących
532 notki
209k odsłon
133 odsłony

Black Label Society: The Grimmest Hits (2018) - Recenzja

Wykop Skomentuj1

Niech was drodzy czytelnicy nie zwiedzie tytuł. To w żadnym wypadku retrospektywna składanka, choć przebojowości temu w pełni premierowego materiałowi odmówić nie można. 

Dobra wieść dla tych, którzy nie byli w stanie zdzierżyć płyty Order of the Black (2010) a zakochali się przypadkiem, w tym co objawiło się na kolejnym krążku. To całkiem zgrabny zbiór kawałków w duchu lat 70. – czuć bagnisty odór stęchlizny, w tych licznych odwołaniach do pionierów ciężkiej muzyki. W przypadku Zakka nie powinno to zresztą dziwić. Tak jak odważniej eksponowane „folkowe” zapędy.

Lider Black Label Society od jakiegoś czasu żongluje perkusistami – Chada Szeliga zastąpił Jeff Fabb – Ów pałker chrzest bojowy pod dowództwem Zakka przeszedł podczas nagrywania Book of Soul II (2016).

Trwożny pomruk basowej, gitarowy zgrzyt, jęk syntetycznych smyków i budzi się kolejna odsłona żniwiarza. Szczególnie rozmiłowanego w trunku opatrzonej czarną etykietą.

Zawartość The Grimmest Hits (2018) rozwinięcie wizji z wydanej cztery lata wcześniej Catacombs of the Black Vatican (2014): szkielet jak to u kostuchy pozostał ten sam to też oprócz ciężkich kawałków mamy tradycyjnie ballady łagodzące obyczaje. To co rzuca się w uszy to intrygująca brzmieniowa hybryda, surowizna celowo i miękko postarzająca duszna atmosfera zostały idealnie złączone z soczystością wypieszczonej realizacji gitar i partii wokalnych.

Morning sun

Shines its light

Blinding the truth

Destroying what's right

Pierwsze trzy kawałki - palce lizać, dobrze wypieczone na starym południowym słońcu. Mozolnie z dozą monumentalności zanurzamy się w dostojnych riffach „Trampled Down Below”. Milo eksponowana gitara basowa Johna DeServio i pierwsza ekstatyczna solówka mistrza. Wraz z „Seasons of Falter” i „The Betrayal” rozdają karty na tym albumie.

The ashes that fall one more time

Mourn the past and all that once shined

To co jest nową jakością w twórczości Zakka to, że w końcu nie wszystkie lżejsze momenty z góry muszą oznaczać cukierkowe balladki od których zęby swędzą. Bluesujący „All That Once Shined” jest tego najlepszym przykładem. Zwłaszcza że od połowy atmosfera zagęszcza się, mieszana w solidnym rytmie. Szkoda tylko, że tego samego niestety nie można powiedzieć o łkającym rozmemłanym „The Only Words”. Choć przyznać trzeba, że solo niczego sobie popełnił Zakk w tym kawałku. Mimo wszystko jest słyszalny postęp!

Siłą stylu Black Label Society to seria zgrabnych zagrywek, popisowych solóweczek, dwie garście prostych ale jakże dobrze żrących riffów. Zakk ostatnimi czasy w przemyślany i nienachalny sposób eksponuje jeszcze bardziej klasyczne podejście do wiosłowania.

Szczęśliwie w środku płyty wraca bardziej cięższe granie, choć Zakk leniwie płynnie swą gitarową grą w króciutkim „Room of Nightmares”. Żywiołowe sola wyraźnie kontrastują z tłem. Dla wzmocnienia efektu Zakk wyjątkowo ekspresyjnie wyżywa się na swoim instrumencie. W następnym numerze pt. „A Love Unreal” niepokojąco delikatnie akustyczne intro droczy się ze mną. Ostatecznie jest to utwór przejmująco smutny ale z uczciwą dawką gitarowego testosteronu.- można? Można!

Your wounds of loss, I shall heal and mend

Where nothing matters and nothing ends

Szczęśliwie po lekko usypiających balladkach spodziewać się można energetycznych, pisanych z myślą o koncertach, potężnych strzałach. Takich jak umiejscowionych symetrycznie na drugim biegunie płyty: „Illusions of Peace”, czy nieco stonowanego ale jakże mocarnego „Bury Your Sorrow”. Wyśmienicie rozbujane riffy, kolejne w pokaźnej kolekcji gitarowych majstersztyków. Niby „nic” się nie dzieje ale jednak trudno nie dać się porwać sile nośności tych kawałków.

Album wieńczy (zbyt) spokojny „Nothing Left to Say”. Zakk lubi wyciszyć swoich słuchaczy na koniec. Przyjemny aczkolwiek przy takim natłoku chyba niepotrzebny. Zwłaszcza gdy sąsiaduje z tak świetnymi kawałkami.

Summa summarum kolejna bardzo mocna pozycja w dyskografii BLS, która mimo upływu czasu broni się dzielnie. Nic dodać, nic ująć - pozostaje tylko mieć nadzieję, że kolejna utrzyma ten poziom.


Ignacy J. Krzemiński

Zobacz galerię zdjęć:

Zakk i jego wesoła paczka...
Zakk i jego wesoła paczka...
Wykop Skomentuj1
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura