3 obserwujących
538 notek
219k odsłon
  198   4

Brzmienia Śląska: Rawa Blues Silesian Sound - Relacja

Z przyczyn bynajmniej obiektywnych (chyba, że do takich zalicza się chroniczny brak czasu) doszło do sakramenckiego opóźnienia publikacji relacji z jednego z najważniejszych muzycznych wydarzeń 2021 roku (nie, nie mam na myśli Sylwestra Marzeń). Pocieszam się jednak, że co się odwlecze to nie uciecze. Nowy rok sprzyja podsumowaniom i wspominaniu – powspominajmy więc…

Pandemiczna rzeczywistość rozpanoszyła i zagościła na dłużej niż się wszyscy spodziewaliśmy. Stała się determinantą, która odcisnęła piętno na wszelkich aspektach życia, w tym na sztukę. W całej tej niekończącej się tragedii znaleźć można bardzo jasne momenty do jakich należą unikatowe przedsięwzięcia, które nie miałyby miejsca gdyby nie specyfika czasu w który dane nam jest przeżywać. Jednym z takich jaskrawych przykładów jest ubiegłoroczna Rawa Blues Festiwal, która miała inną niż zwykle formułę, przez co wydarzenie to było wyjątkowe już z samego tego powodu.

Organizatorzy postawili na względnie bezpieczniejszą imprezę, na mniejszą skalę niż zwykle, skupiającą się na wyłącznie Śląskich przedstawicieli (około)bluesowych. Idea wyśmienita pięknie przedstawiająca, fakt, że blues nie jedno ma imię.

Zgodnie ze słowami konferansjera - w osobie Jana Chojnackiego (bardzo rzeczowa, nieprzegadana konferansjerka), w katowickim Pałacu Młodzieży, 9.10.2021 Rawa Blues Festiwal na ten jeden wyjątkowy wieczór powrócił do kołyski, do ścisłych korzeni, kolebki. Historia śląskiego bluesa zatoczyła pełne koło. Wszak nie od dziś wiadomo, że Ta śląska ziemia, ten lud wydaje na Świat to co najlepsze w polskim bluesie. Trudno w to uwierzyć, ale już drugi rok z rzędu ten jeden z najsłynniejszych i najstarszych festiwali bluesowych w Europie nie mógł odbyć się w pełnej krasie.

Przez te kilka godzin 50. muzyków i muzyczek zaprezentowało prawdziwe śląskie brzmienia upominając się o swoją pozycję w rzeczywistości oblepionej ludycznym nowotworem heimatmelodie muzyki biesiadnej/śląskiego disco.

Makaron

Jako pierwszy na scenie wystąpił Marek ‘Makaron’ Motyka - jeden człowiek, łączący delta blues z śląskimi pieśniami, gitarzysta stosujący technikę fingerpicking. Makaron promuje swą najnowszą płytę na której znajdują się utwory z tekstami szkockiego poety Roberta Burnsa w śląskich przekładach Mirosława Siniawy. Bluesowy solista zagrał niestety bardzo króciutki secik składający się z trzech utworów rasowego, korzennego bluesa. Wspaniała rozgrzewka, popis szczerego podejścia do muzyki – postawy co raz rzadziej spotykanej w tym wyrachowanym świecie.   

Grzegorz Kapołka Trio

Wspaniała gitara, wyśmienita sekcja, feeling, cudne pasaże, partie solowe, ekspozycja gitary basowej. Bardziej jazz rockowo niż bluesowo – granice bardzo płynne, niejednoznaczne, muzyka wymykająca się zaszufladkowaniu. Trio współtworzą wyjątkowi instrumentaliści – dąbrowski basista Dariusz Ziółek i Alan Kapołka. W pewnym momencie trio rozrosło się do kwartetu za sprawą gościnnego udziału Natalii Kwiatkowskiej, która użyczyła swego głosu w utworze pt. „Friendship”. Niestety również i ten występ był skandalicznie krótki, pozostawiając słuchaczy z krańcowym poczuciem niedosytu. Szkoda bo takie zespoły zasługują na znacznie więcej.

Krzak Legacy

Dla autora niniejszych słów ujrzenie wyrazu „Krzak” na plakacie promującym festiwal stanowił największy stymulant do tego aby wybrać się na ten wyjątkowy koncert. Mimo, że nie był to regularny koncert tego czołowego reprezentanta silesian sound – wielokrotnie podkreślano przed i w trakcie festiwalu, że nie należy traktować występu projektu Krzak Legacy jako Krzak. To jednak nie tylko dla mnie był to koncert Krzaka. Czyż nie jest tak, że mrowie zasłużonych zespołów, przetrzebionych przez czas, którym daleko do oryginalnych składów, rości sobie prawa do swych szyldów? Mimo, że w rzeczywistości bliżej im do miana cover bandów? W tym wypadku załoga składająca się głównie z byłych muzyków tego wybitnego kolektywu, pod dowództwem samego współzałożyciela - Leszka Windera świadczy najlepiej, że te ulotne kilkanaście minut muzyki nie było w żadnej mierze namiastką a bezcenną okazją obcowania z unikatowym występem żywej legendy.

Krzak Legacy zagrał w składzie: Leszek Winder (gitara), Andrzej Ryszka (perkusja), Krzysztof Ścierański (gitara basowa) Jan Gałach (skrzypce). Występ był hołdem zarówno dla dziedzictwa grupy Krzak jak i ś.p. basisty Jerzego Kawalca co zostało podkreślone przez intencjonalne brawa poprzedzające niestety zbyt krótki występ. W tym ultra krótkim programie znalazło się miejsce na wspomnienie i zadedykowany blues Jerzemu Kawalcowi. Wspomniano również inne kluczowe postacie tejże sceny, które odeszły na przestrzeni lat takich jak, Rysiek Skibiński i Rysiek Riedel, Jan ‘Kyks’ Skrzek, Michał Giercuszkiewicz, Wojciech Karolak, Andrzej Rusek.

Aż boli, że zagrali tak krótko, zagrali za to żywiołowo energetycznie, wspaniała namiastka, udana próba podsumowania dziedzictwa tego wyjątkowego zespołu, będącego jak już wspomniałem – kwintesencją tytułowego śląskiego brzmienia z pogranicza szeroko rozumianego bluesa, jazzu, rocka.

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura