3 obserwujących
557 notek
227k odsłon
  998   1

Odszedł Roman Kostrzewski (KAT)

Zanim skraj

ujrzysz tych lat

pluń w oczy bestii

Po ciężkiej walce z chorobą 10.02.2022r. Roman Kostrzewski odszedł z tego świata.

Każdy młody słuchacz, który wdrażał się w arkana fascynującego świata muzyki metalowej, prędzej czy później musiał się zetknąć się z twórczością KATa. Dla mnie za czasów pacholęcych  pierwsza konfrontacja z sferą liryczną płyty ...Róże miłości najchętniej przyjmują się na grobach (1996) było transgresywnym przeżyciem.

Twórczość Kata poznawałem niechronologicznie i każda kolejna poznawana płyta zachwycała mnie co raz bardziej. Do dziś największym sentymentem darzę Oddech wymarłych światów (1988) i Bastard (1992) - w mej opinii największe artystyczne osiągnięcia KATa.

Pędzić wśród ognistych ciał…

Twórczość Romana Kostrzewskiego prowokowała mnie - to był przykład tekstów, z którymi lubiłem się „kłócić” - tak mi zresztą zostało po dziś dzień.

Roman na żywo drażnił mnie swoimi nieskładnymi i oklepanymi pogadankami, które zawsze były nieporadne, zbędne i stanowczo za długie. Często ktoś z publiki rzucał w stylu „graj, nie pierdol”. Nie mniej jednak stanowiło to swoisty folklor rodzimej sceny, którego będzie mi cholernie brakowało - tak jak obowiązkowego pytania o stan naszych gardeł...

Kończy się coś…

Kościej był niepowtarzalnym frontmanem, pod każdym względem: (anty)wokalnym, w osobliwym zachowaniu scenicznym, charakterystyczną poetyką tekstów , która się kocha lub nienawidzi. Był pierwszym „satanistą PRL” oraz III RP. W kategorii diabelsko-odpustowej estetyce nadal niedościgniony wzór, nawet dla wydawałoby się godnych następców pokroju Nergala i reszty pomniejszej rzeszy diabelskiego pomiotu. Nawet mimo to, że dawno przeskoczono Romka w kwestii wymyślnego bluźnierstwa to nikt tak naprawdę nie zbliżył się do klasy z jaką to czynił. Pomijając fakt, że od pewnego czasu twórczość Kościeja trącała autoparodią.

Prawda to Metal czarny jak noc...

Prekursor black metalu i thrashu, pierwszy, który popularyzował metalową ekstremę w naszym kraju, sprawiając że muzyka ta nie była jeno sezonową modą a prawdziwą sztuką, która od czterech dekad elektryzuje kolejne rzesze słuchaczy.

Za heavy metal
Wypijam ciecz
Z owoców cierpkich jak grzech

Stronię od porównań dlatego dokonam symbolicznego zestawienia. UK miało Venom, USA Slayera, Szwajcaria Hellhammera/Celtic Frost, Duńczycy Mecyful Fate, Szwedzi Bathory, Niemcy Sodom a Polska miała KATa

Do zobaczenia w piekle!

Grzej się w palarni jego piekieł... skoro od zawsze tam Cię ciągło... a ja stoję tym razem przy winylu przedstawiającym nagą pannę przekraczającą bramę żądz z literówką w tytule. Okładka historycznego zapisu koncertu gdy KAT dzielił deski z Metalliką w Katowickim Spodku… tak, tak jeszcze z Burtonem w składzie...

Ciosem było niedawne odejście Andrzeja Nowaka, śmierć Romka sprawia, że ponownie nie mogę się pogodzić, z nieuchronnym końcem pewnej epoki.

Nie ma KATa bez Romana!!!


Lubię to! Skomentuj22 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura