Blog
Nie taki diabeł straszny...
Ignatius
Ignatius Entuzjasta Hard'n'Heavy i nie
0 obserwujących 425 notek 148648 odsłon
Ignatius, 1 marca 2017 r.

Tadek: Ostatni rozkaz (2016) - Recenzja

260 2 0 A A A

Sześć lat temu ustanowiono narodowy dzień upamiętniający Niezłomnych Żołnierzy. Przez te lata obserwujemy rosnące zainteresowanie wśród młodzieży historią naszej ojczyzny. Młodzieży, która na przekór lewakom woli nosić koszulki i identyfikować się z Rotmistrzem Pileckim i Inką a nie z Che Guewarą i sierpem i młotem. Dzięki temu może nie zatracimy narodowej tożsamości, może przyszłe pokolenia nie zapomną pięknej dewizy Wojska Polskiego: Bóg, Honor, Ojczyzna.

Z tej okazji warto sięgnąć np. po współczesną patriotyczną twórczość takich artystów jak Tadek, który w jakimś stopniu tłumaczy fenomen oddolnego odzyskiwania narodowej tożsamości wśród młodych ludzi. Idealnym przykładem  są płyty Tadka, który w zeszłym roku wydał swój trzeci album pt. Ostatni rozkaz (2016). Oczekiwany przez fanów album Tadka to kolejna dawka najnowszej historii polski.

Miałem nadzieję że taki czas oczekiwania i tytuł nienawiązujący do cyklu Niewygodna Prawda przyniesie całkowicie premierowy materiał. Niestety (albo stety) Tadek stosuje muzyczną ekologię w postaci recyklingu swoich dotychczasowych kawałków. Nawet jeżeli twórczość Tadka staje się wtórna i przewidywalna nie ma to kompletnie żadnego znaczenia - takie płyty powinny być powielane jak najczęściej zwłaszcza jeżeli trzymają odpowiedni poziom. Największą wartością stanowią teksty, słychać że raper wkłada w swoją twórczość serce, że żyje tą tematyką i nie jest to sezonowe zainteresowanie. To co tłumaczy czas oczekiwania i wrażenie lekkiego niedopracowania całokształtu to fakt, że jest to tylko ułamek patriotycznej aktywności autora, który bardzo prężnie działa pozamuzycznie. Stąd m.in. ostatnia próba ataku na wizerunek rapera przez środowisko gw. 

Niemal połowa płyty to powtórka z rozrywki z poprzedniego albumu - Niewygodna prawda II. Burza 2014 (2014) Konkretnie mowa o kontynuacji wspaniałego utworu o Łupaszce – „Major Łupaszko cz.2”, równie mocny „Honor i Ojczyzna cz.2”. Ponadto kolejne dwa stuningowano w efektowny sposób za sprawą gościnnego udziału raperów – Soboty w „Moja Dziewczynko z AK” i PIHa w „Zbrodnie UPA” – w tym wypadku dodano przejmujące dziecięce chórki upominające się o pamięć o Kresach i poległych Kresowian. Gościnny udział obu raperów doskonale uświetnia i nadaje dodatkowej martyrologii i tak emocjonalnie już przeciążonym utworom. Ostatnim odgrzewanym kotletem jest utwór „Bestie” z dodanym efektownym intro, w którym autor symuluje reportera, który uzupełnia kolejną bolesną opowieść chichotem historii – brakiem fundamentalnej sprawiedliwości po 1989 roku.

Przejdźmy do sedna, czyli interesującego mnie najbardziej premierowego materiału, po powyższym odsianiu zostaje siedem utworów i to utworów zróżnicowanych tematycznie. Obok upominania się o pamięć dla heroicznych czynów Żołnierzy Niezłomnych – prócz wspomnianego majora Zygmunta ‘Łupaszko’ Szendzielorza, na płycie znajdziemy utwór poświęcony kapitanowi Armii Krajowej, Janowi ‘Mścicielowi’ Borysewiczowi. Z okazji państwowego święta –Narodowego Dnia Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”, przybliżę pokrótce postać przywołanego bohatera.

Mściciel był dowódcą plutonu podczas kampanii wrześniowej w 41 Suwalskim Pułku Piechoty. Więziony w latach 1940-41 przez NKWD. Latem 1941 przeszedł do konspiracji, gdzie w latach 1943-45 dowodzi w różnych zgrupowaniach. Brał udział m.in. w akcji „Ostra Brama”. Mściciel dał się mocno we znaki obu okupantom dzięki doskonałemu zorganizowaniu. W jeden rok zbudował razem z siedmioosobową grupą dobrze uzbrojony batalion. Seria udanych akcji bojowych przeciwko niemieckim siłom okupacyjnym np. (rozbicie więzienia w Ejszyszkach, zdobycie Radunia). Poległ 21 stycznia 1945 pod Kowalkami w zasadce NKWD – o zbydlęceniu, chorej nienawiści ale i lęku sowietów przed skutecznością i niezłomnością naszych bohaterów świadczył fakt, że ciało Jana Borysewicza było bezczeszczone wystawianiem na widok publiczny (m.in. w Naczy, Raduniu, Ejszyszkach). Na domiar złego istnieje dotąd nie zweryfikowana wersja, że ostatecznie ciało zostało wrzucone do studni razem z granatami i pociskami moździerzowymi.

Tadek w „Masz rywalkę Polskę” subtelnie nawiązuje do bardziej osobistych wyznań, dotyczących swojej rodziny (które ani trochę nie odbiegają od myśli przewodniej ). Utwór ten został poświęcony żonie, gdzie skumulowana została małżeńska wdzięczność. Ponadto utwór traktuje o tym co do niedawna uznane byłoby za normalność – czyli przypomnienie o wartościach tradycyjnego modelu rodziny i obowiązków jakie się z nią wiążą. Tak nawiasem, dostrzegliście może dziwną tendencję jaka panuje od kilku lat – w mass mediach „normalność” sprowadzona została do miana „konserwatyzmu” lub wartości „prawicowych” – za to wszystkie lewackie wynaturzenia, które są nachalnie propagowane mają odtąd być traktowane jako oczywista oczywistość - cała neomarksistowska postępowość ma wyprzeć w barbarzyński sposób, dosłownie wyplenić z korzeniami zacofane kołtuństwo – czyli powtórzę to jeszcze raz – normalność… Dlatego podejrzewam, że nie przypadkowo Tadek postanowił przypomnieć w utworze „Święty”– Jana Pawła II, w którego uniwersalnej mądrości widzi odtrutkę na toksyczność co raz agresywniejszego lewactwa. Trafionym pomysłem, było umieszczenie wypowiedzi samego Świętego, gdyby je wszystkie skompilować to pewnie nie jedną płytę dałoby się z nich nagrać.

W otwierający album „Człowiek przemieniony w wilka” Tadek empatycznie wczuwa się w świadka historycznych wydarzeń, tym razem są to żołnierze niezłomni, którzy dzielnie zmagali się z niemieckim i sowieckim okupantem. W drugiej części utworu autor rozprawia się z problematyką dnia dzisiejszego, która nierozerwalnie łączy się z nierozliczoną historią. Temat ten rozwinięty jest w gorzkim „Transformacja/Niepodległość”, który obnaża bagatelizowaną dziejową niesprawiedliwość, m.in. rozprawiając się z mitem „Okrągłego Stołu” i całej postprlowskiej patologii zwaną III RP. W „Burza do powstańca” i „Niemcy” w formie bardzo gorzkiej pigułki Tadek opisuje realia II Wojny Światowej i co najcenniejsze, nie boi się nazywać prawdy po imieniu.

Atrakcyjnym dodatkiem jest płyta z adaptacją książki Bestie Tadeusza Płużańskiego w formie słuchowiska.

Nazywanie rzeczy po imieniu to największa wartość tego typu nagrań, zwłaszcza, gdy jest w tak atrakcyjny sposób przekazywana. Trudno mi ocenić, czy album jest lepszy czy gorszy od poprzednich, wszystkie albumy stanowią ciągłość i szczerze zachęcam po sięgnięcie po nie. Nie pozostaje nic innego jak oczekiwanie na kolejne albumy, bo przecież jeszcze tyle historii jest do wyrapowania...


Opublikowano: 01.03.2017 12:00.
Autor: Ignatius
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

Ostatnie notki

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • To dobra propozycja na tytuł goregrindowego albumu ;)
  • Co do Aerosmith miałem podobnie, wybrałem się na nich, żeby odhaczyć kolejne dinozaury,...
  • Gdyby drogi czytelnik, czytał uważnie wyłapałby pewien niuans, który widocznie w emocjach...

Tematy w dziale Kultura