Blog
Nie taki diabeł straszny...
Ignatius
Ignatius Entuzjasta Hard'n'Heavy i nie
0 obserwujących 426 notek 150779 odsłon
Ignatius, 27 czerwca 2017 r.

Od Bogurodzicy po Salam alejkum: Laibach - Relacja

319 5 0 A A A
Rycerze Krzyża Malewicza
Rycerze Krzyża Malewicza

24.06 w Posen w ramach finału festiwalu Malta (Platforma Bałkany) odbył się koncert Laibach. Słoweńska grupa jest częścią większego artystycznego kolektywu NSK. Laibach można śmiało nazwać najbardziej „politycznym” zespołem świata. Zbiegiem okoliczności również tegoroczna Malta miała charakter polityczny. Niestety z żałosnym skandalem w tle - przed koncertem publiczność maltańska, zmuszona była wysłuchać marnej prowokacyjnej agitki ze strony organizatorów imprezy. Motywem przewodni, było rzecz jasna, jakie to ministerstwo kultury jest „be”, bo raczyło zainterweniować w sprawie obrony fundamentalnych wartości, z którymi widocznie na bakier są osoby pokroju organizatorów. Aby nie rozwijać tego mało istotnego i niesmacznego wątku, pokrótce nakreślę problematykę. Kuratorami bloku Bałkańskiego byli Olivier Fflijć i Goran Injac. To pierwsze nazwisko jest dobrze nam znane z niechlubnego dla większej części opinii publicznej spektaklu Klątwa, który reżyserował. Ministerstwo Kultury otwarcie zapowiedziało i konsekwentnie się tego trzyma, że nie będzie opłacało obrazoburczości (w dodatku wyjątkowo prymitywnej i wtórnej) pieniędzmi podatników, którzy sobie tego nie życzą. Nie ma to jednak nic wspólnego z cenzurą - lewicowe środowiska oczywiście mają pretekst do przybrania cierpiętniczych póz. Z tego powodu zakręcono kurek Malcie, która sobie jednak poradziła organizując quasi crowdfunding, który w zasadzie był czystym sponsoringiem. Wersję wydarzeń organizatorów Malty można skonfrontować w poniższym linku.

http://malta-festival.pl/pl/festival/news/sprostowanie

Po tym krótkim taplaniu się w błotku, przyszedł czas na laibachowy katharsis... To, co odróżniał ten koncert od innych to wsparcie ciężkiej artylerii w postaci orkiestry l'Atunno pod batutą Simona Dvoršaka. Przepotężne brzmienie Laibach zostało wsparte o żywe instrumentarium, które nie było wyłącznie fanaberią jak to bywało w przypadku niektórych rockowych zespołów.

Laibach z orkiestrą i chórem uwypuklił neoklasycystyczny wydźwięk twórczości grupy. Efektowne i przestrzenne wizualizacje, momentami wręcz teatralna gra świateł, które zostały tak wyreżyserowane, że publiczność mogła odnieść wrażenie, że uczestniczy w musicalu na żywo. Cały koncert miał charakter wyraźnie koncepcyjny, zdecydowanie bardziej niż „zwykłe” koncerty w ramach Sound of Music.

Niedługo przed początkiem koncertu, w oddali słychać było odgłosy nadjeżdżającego pociągu – część publiczności odebrała to jako intro – tego typu dźwięki otoczenia naturalnie wprowadzają w nastrój industrialny.

 Rycerze Krzyża Malewicza zagrali na nosie lewej stronie mocy niespodziewanym zagraniem „Bogurodzicy”, którym idealnie postawiono fundament konceptu, przypominając o korzeniach Europy, korzeniach, które są od lat bezwzględnie karczowane. Przejście w monumentalny „Olav Trygvason” na bazie XIX wiecznej opery Edwarda Griega poświęconej interesującej tytułowej postaci, która była wikingiem, królem Norwegii i chrystianizatorem. Całość sugestywnie przesycona chrześcijańską symboliką idealnie współgrającą z utworem. Początek został spięty wymowną klamrą w postaci „Ody do radości” zaśpiewanej w oryginale – co traktuję jako kolejny prztyczek w stronę europejskim notablom o skłonnościach autodestruktywnych.   

Nasycenie symboliki i ich odważne zestawienia skłaniały nieustannie do refleksji przez cały czas trwania widowiska. Pozwalało to na przeróżne interpretacje, na które największy wpływ miał światopogląd interpretatora. Dlatego pozwolę sobie na własne przemyślenia - to był koncert o teraźniejszej problematyce z konkretnymi retrospekcjami ku przestrodze.

Pamiętacie scenę z Gwiezdnych wojen: Epizod III: Zemsty Sithów (2005), kiedy to senator Padme ubolewa, że demokracja umiera wśród gromkich braw? Widz tej space opery mógł ją uznać nawet z pretensjonalną - okazuje się, że ta fantazja nie jest niestety fikcją. Po zakończeniu utworu „Eurovision”, który traktuje o rozpadzie Europy, nagrodzony został takimi samymi brawami jak politycy galaktycznego senatu, kiedy to Wielki Kanclerz Palpatine mianował się imperatorem. Na festiwalu na Malcie (i pewnie na innych koncertów w Europie) widownia jest w transie politycznej poprawności, upojeni ekstazą samozadowolenia, podrygują w rytm brukselskiemu samobójczemu dyktatowi prowadząc cywilizację Łacińską na nieuchronną zagładę. Laibach to doskonale pokazał w cale w niewykrzywiony ani nieprzesadzony sposób - a wszyscy się z tego cieszyli...

Szkoda, że przesłanie kolejnego (niestety) bardzo na czasie utworu „Now You Will Pay” nie trafia do unijnych decydentów i ich wyborców... Kto by pomyślał, że kawałek, który znalazł się na albumie WAT (2003) okaże się po latach proroczy? Zresztą nie pierwszy się raz to kolektywowi udało. Znów gorzkie i ponure myśli kołaczą się w głowie - barbarzyńcy ze wschodu dobijają się do naszych drzwi (w dodatku niektórzy ich na dodatek zapraszają z otwartymi rękoma) a gawiedź się cieszy i przyklaskuje (w duchu drży i truchleje).  Akompaniująca orkiestra uzupełnia idealnie syntetyczne dźwięki, tworząc zgraną symbiozę - nikt nikomu nie wchodził w paradę, nikt nikogo nie zagłuszał, to, co zwykle pozowało na orkiestracje wreszcie zabrzmiało organicznie - inklinacje Laibacha do instrumentów dętych doczekały się właściwej oprawy. Może przesadzam, ale po tym koncercie trudno mi będzie sobie wyobrazić „standardowy” koncert Laibach bez udziału orkiestry.

Opublikowano: 27.06.2017 19:15. Ostatnia aktualizacja: 02.07.2017 14:21.
Autor: Ignatius
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

Ostatnie notki

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • To dobra propozycja na tytuł goregrindowego albumu ;)
  • Co do Aerosmith miałem podobnie, wybrałem się na nich, żeby odhaczyć kolejne dinozaury,...
  • Gdyby drogi czytelnik, czytał uważnie wyłapałby pewien niuans, który widocznie w emocjach...

Tematy w dziale Kultura