Blog
Nie taki diabeł straszny...
Ignatius
Ignatius Entuzjasta Hard'n'Heavy
0 obserwujących 469 notek 167379 odsłon
Ignatius, 20 kwietnia 2018 r.

Autopsy: Critical Madness (1988) - Recenzja

79 7 1 A A A

Na drugim demo względem pierwszego różnicy jakościowej nie uświadczymy. Pod kątem archeologicznym, niestety nie znajdziemy tu żadnego skąpanego w putrescynie i kadawerynie cymesu... Jest to dobrze znany fragment Severed Survival (1989). Podobnie jak na pierwszym demie w stanie surowym i bardziej nieokiełznanie zezwierzęconym. Dobór materiału rzec można jest esencjonalny dla wczesnego Autopsy szerzej pisząc - ówczesnego death metalu.

Burning from the inside out

Bloody foam spews from your mouth

Smell the putrid stench of flesh

As it burns you to death

Critical Madness (1988) otwiera tak jak na wyżej wspomnianym długograju – morderstwo zatytułowane „Charred Remains” – ten utwór rzeczywiście może swoim impetem doprowadzić słuchacza do samozapłonu i w nieuchronnej konsekwencji do całkowitego zwęglenia. Nieustające podmuchy gitarowej pożogi przywodzą na myśl nieludzkie pożary wywołane napalmem. Drugi na liście płac jest obślizgły walec zdiagnozowany jako „Ridden with Disease”. Na finał tego krótkiego materiału zostawiono tytułowego hiciora – zdecydowanie jeden z najbardziej zapadających w pamięci utworów Autopsy, w dużej mierze za sprawą sugestywnej „narracji” wokalisty.

Oba dema stanowią ponad połowę materiału jaki niedługo później ukazał się na albumie z 1989 roku. Dzięki takim wycieczkom w przeszłość, można doświadczyć ewolucji utworów i samych artystów – w tym wypadku mam namyśli nieśmiertelne wokalne popisy Chrisa Reinferta.

Odnotować można fakt, że zespół od początku borykał się z problemem znalezienia stałego basisty. W tej roli wystąpił Ken Sorvari, który podobnie jak jego poprzednik nie za długo zagościł w zespole. Na Critical Madness (1988) debiutuje drugi wiosłowy Danny Coralles, który szczęśliwie zszywa trupy w Autopsy do dnia dzisiejszego.

Myślę, że nie muszę specjalnie namawiać po sięgniecie po omawiane dema. Warto ze względu na bardzo przyzwoitą jakość. Znaleźć je można na kompilacjach takich jak Ridden with Disease (2000) – z okrutną makabreską utrzymanej w jeszcze okrutniejszej kolorystyce… czy najświeższa pozycja Critical Madness: The Demo Years (2018).


Opublikowano: 20.04.2018 18:15. Ostatnia aktualizacja: 20.04.2018 18:18.
Autor: Ignatius
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

Ostatnie notki

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • @Poliszynel Przecie napisałem, że z Grodu Kraka ;)
  • @deda Dlatego wniosek jest prosty - mało komu żyło się dobrze/normalnie w poprzednim ustroju....
  • @deda Był ceniony to prawda otrzymał ponadto w 1951 i 1952 Nagrodę Państwową II stopnia. Nie...

Tematy w dziale Kultura