Istnieje jeszcze nadzieja w osobie p. prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Konstytucja w art. 125 stanowi o instytucji referendum i zgodnie z ustępem drugim owego artykułu referendum można przeprowadzić, jeśli Sejm zarządzi takie ogólno krajowe głosowanko bezwzględną większością głosów przy obecności 1/2 ustawowej liczby posłów lub, możne je zarządzić Prezydent RP za zgodą Senatu podjętą również bezwzględną większością głosów przy obecności 1/2 ustawowej liczby.
Zgodnie z zamysłem ustawy zasadniczej to właśnie izba Senatu powinna być lepszym miejscem na dyskusje o tak fundamentalnej sprawie,(np. wiek senatorów, większy szacunek dla senatora niż dla posła no i fat, iż izba ta była mniej oblegana od 1989 przez ludzi o dziwnych konotacja i przeszłości) od pełnego medialnego cyrku Sejmu. Niestety patrząc na układ sił jest to mało prawdopodobne żeby senatorowie PO( może jakiś głos za politycznego groby wykrzyczałby p.Rokita) sprzeciwili się partyjnej(i Bóg jeden wie jeszcze, jakiej) dyscyplinie i zachowali się jak należy. Można by liczyć na PiSowski senatorów, ale mimo wszystko mają oni większy respekt dla Jarka niż dla Lecha. A słuchając wypowiedzi p.J. Kaczyńskiego to można już śmiało powiedzieć, że dał się eurbiurokratom namówić na kurs na erosocjalizm. No i czy p.Lech Kaczyński chciałby zaryzykować bycie uznanym, za eurosceptyka, takie miano można już śmiało porównywać z łatą antysemity.
Nadzieja matką głupich, cóż w tej sytuacji wolę być głupi bo fakt, że jestem bezradny doprowadza mnie do k&%$#!@!!!!


Komentarze
Pokaż komentarze