Po uciszeniu burzy (będę o tym jeszcze kompilował – na razie się przygotowuję) oraz po uzdrowieniu opętanego z Gerazy (też będę o tym kompilował, i też na razie się przygotowuję), Jezus, przeprawiwszy się przez jezioro wrócił do Kafarnaum, gdzie „tłum przyjął Go z radością, bo wszyscy Go wyczekiwali” (Łk 8,40), ale najbardziej niecierpliwie oczekiwał pewien Żyd, człowiek wybitny, przełożony synagogi (archisynagog). Miał na imię Jair. Dowiedziawszy się, że Jezus powrócił, przybiegł, „upadł mu do nóg i prosił usilnie: „Moja córeczka dogorywa, przyjdź i połóż na nią ręce, aby ocalała i żyła” (Mk 5,22-23). Łukasz dodaję, że dziewczynka jest jedynaczką i ma 12 lat.
Jezus idzie natychmiast za strapionym ojcem, a zanim ciśnie się tłum ludzi. Jedni Go popychają, inni wznoszą okrzyki na Jego cześć, ktoś tam Go o coś prosi, całują nawet Jego szaty, a ktoś usłużny stara Mu się zrobić miejsce. Idą ku mieszkaniu przewodniczącego synagogi; nagle Jezus zatrzymuje się, ogląda i patrząc na otaczający Go tłum, pyta: Kto się mnie dotknął? Wobec tego dziwnego pytania wszyscy czując się zakłopotani, nie rozumiejąc o co właściwie chodzi. Piotr i inni tłumaczą powód zakłopotania: „Mistrzu, rzesze cisną się i tłoczą” (Łk 8,45). Ale wyjaśnienie nie jest wystarczające, bo Mistrz powiada, iż poczuł, jak moc Jego przejawiła się na zewnątrz, gdy ktoś z otaczających dotknął Go w specjalny sposób. W tym momencie zbliża się do Niego, pewna niewiasta, cała drżąca z przejęcia i opowiada co ją spotkało.
„Od dwunastu lat cierpiała na upływ krwi; ...wiele od różnych lekarzy ucierpiała i całe swoje mienie wydała, i nic jej nie pomogło, ale się jeszcze gorzej miała” (Mk 5,25-26). Tu pojawia się ciekawostka u Łukasza a mianowicie opuszcza on te twarde uwagi Marka, na temat niekompetencji lekarzy, które nie byłyby miłe dla jego kolegów po fachu, natomiast ogranicza się on do stwierdzenia, że kobieta chorowała od dwunastu lat nikt nie mógł jej pomóc.
Na niedomaganie to było wiele lekarstw, a rabini, którzy często zajmowali się też leczeniem, pozostawili w tym względzie sporą ilość recept (Shabbath 110a); np. bardzo skuteczny miał być następujący środek: cierpiąca winna była usiąść na rozstaju dróg ze szklanką wina w ręce, a ktoś drugi niespodziewanie zajść ją od tyłu i krzyknąć głośno. Krwotok prawdopodobnie ustanie.
Środkiem zaś niezawodnym miało być włożenie do ust ziarnka żyta znalezionego w żłobie białego muła. Trzymanie tego ziarnka w ustach przez cały dzień miało zatrzymać krwotok na dwa dni, trzymanie przez dwa dni powodowało ustanie upływu krwi na trzy dni, a trzymanie przez trzy dni sprowadzało całkowite wyleczenie. Zdaje się jednak, że sami rabini nie wierzyli ślepo w te przepisy gdyż w Mishnie można znaleźć takie zdanie: „Nawet najlepszy lekarz zasługuje na Gehennę”.
Chora, która zdecydowała się szukać pomocy u Jezusa musiała już wypróbować wszystkie recepty, ponieważ „całe swoje mienie wydała” a choroba mimo to nie ustąpiła. Zwątpiwszy w skuteczność ziemskich lekarstw, niewiasta znajduje lekarstwo w wierze. Jezus, o którym tyle mówiło się w miasteczku, mógł ją uleczyć. „Jeśli tylko szaty Jego dotknę, będę zdrowa (Mk 5,28). Wiarą jej była tak duża, że nawet nie myślała o dotykaniu samego cudotwórcy, ale choćby Jego szaty, a nawet kraju czy fałdy (hebrajskie sisith, fimbria w Wulgacie). Zgodnie z przepisami Prawa każdy Izraelita układał takie fałdy w czterech miejscach na swoim płaszczu. Pełna wiary dotknęła takiej właśnie fałdy na szacie Jezusa i natychmiast poczuła, że jest zdrowa.
Nowy lekarz pochwalił wybrane przez nią lekarstwo, mówiąc do niej: Córko, wiara cię uzdrowiła! Idź w pokoju i bądź uleczona” (Mk 5,34).
W apokryfie „Dzieje Piłata” niewiasta ta nazwana jest Weroniką.
Wg Euzebiusz była to poganka rodem z Panion, czyli Cezarei Filipa, która po powrocie do rodzinnej miejscowości kazała wznieść przed drzwiami swego domu pomnik z brązu przedstawiający ją na kolanach klęczącą przed Jezusem. U stóp Jezusa wyrastała niezwykła roślina lecząca wszystkie choroby. Euzebiusz, który widział ten pomnik dodaje: „Mówią, że statua ma wyobrażać Jezusa”. Bardziej prawdopodobne jednak jest, że wyobrażała jakieś pogańskie bóstwo, które miało leczyć jakieś choroby, a legenda chrześcijańska nadała jej później specyficzne znaczenie. Historyk Sozoman podaje, że posąg ten został zniszczony przez Juliana Apostatę.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)