Pewnego dnia Jezus chodząc po Judei wszedł do Synagogi w sobotę i zaczął wygłaszać naukę. Wśród obecnych była kobieta chora od osiemnastu lat. Był to artretyzm lub częściowy paraliż, gdyż w żaden sposób nie mogła się ona wyprostować. Jezus ujrzawszy tę kobietę przywołał ją do siebie i rzekł : „Niewiasto uwolniona jesteś od swojej niemocy” i położył ręce na jej ramionach. Ona wyprostowała się w jednej chwili i poczęła dziękować Jezusowi i wychwalać Boga. Celebrujący nabożeństwo archisynagog oburzył się, gdyż uzdrowienie to dokonane zostało w szabat, a więc został on teoretycznie pogwałcony. Jednak nie odważył się bezpośrednio zaatakować Jezusa (nie był może tak rygorystyczny jak faryzeusze i uczeni w piśmie z Jerozolimy), tylko zwrócił się do obecnych i zaczął przemawiać z oburzeniem, że jest sześć dni na uleczenie i wtedy po uleczenie należy przychodzić ale nie w dzień szabatu. Czyli od naszego piątkowego zachodu słońca do zachodu słońca w naszą sobotę. Jezus odpowiedział jemu i tym, którzy mieli podobną mentalność: „Obłudnicy! Czy każdy z was nie odwiązuje w szabat swego wołu albo osła od żłobu i nie prowadzi aby go napoić? Czy tę córkę Abrahama, którą szatan oto osiemnaście lat temu związał, nie należało od więzów uwolnić w dzień szabatu?” (Łk 13,15)
Co prawda odwiązanie i zawiazanie węzła na sznurze była to jedna z owych trzydziestu dziewięciu czynności zabronionych w dzień szabatu, ale w praktyce kiedy chodziło o zwierzęta domowe obchodzono ten zakaz.
Jezus podaje zatem mocniejszy argument w postaci, że skoro córkę abrahamową, a więc należąca do narodu izraelskiego i o wiele ważniejszą w oczach Boga od żywiny domowej, szatan związał osiemnaście lat temu, to właśnie dzień szabatu znakomcie się nadaje do tego aby ją uwolnić. Jeżeli jakiś dzień można uznać za stosowny do wskazania zwycięstwa Boga nad złem to był nim właśnie szabat, dzień poświęcony Bogu. Obowiązek uwolnienia niewiasty został wyrażony u Łukasza greckim słowem Dei – co oznacza wolę Bożą zleconą Jezusowi do wykonania. Jezus bardziej niż kto inny wniknął w ducha szabatu, odnosząc w tym dniu zwycięstwo nad szatanem.
Jaka była różnica w pojmowaniu święcenia szabatu przez Jezusa i jego adwersarzy czyli faryzeuszy i uczonych w Piśmie obrazują poniższe akapity:
Nakazy szabatowe wzięte dosłownie zakazywały jakichkoliwek czynności w ogóle, a więc nawet poniechania własnej obrony w razie zagrożenia życia. Wypadek taki zdarzył się kilku Żydom podczas prześladowań za Antiocha IV Epifanesa (po. 1 Mach. 2.31-38). Należałoby również powstrzymać się od załatwiania potrzeb fizjologicznych, jak czynili Esseńczycy, o czy informuje Józef Flawiusz. Tych rygorów nie dało się pogodzić z życiem wspólnotowym, więc wymyślono niezliczoną ilość przepisów normowanych przez rabinów, które starały się zachować przepisy teoretyczne, o ile się dało, a jednocześnie uwzględnić potrzeby życia praktycznego.
Wymieniano trzydzieści dziewięć czynności, które gwałciły dzień szabatu a więc min. zawiązywanie i rozwiązywanie węzła na sznurze, zgaszenie lampy, zrobienie dwóch ściegów igłą, napisanie dwóch liter itd. Ale kazuistyka rabinów często starała się łagodzić ciężar norm ogólnych. I tak np. w przypadku rozwiązania węzła na sznurze, od uzdy dajmy na to wielbłąda rabbi Meir, orzekł, że jeśli wielbłądnik mógł rozwiązać sznur jedną ręką, tym samym nie gwałcił szabatu. Nie wolno było zawiązać węzła w celu spuszczenia naczynia do studni, ale istniało orzeczenie, że jeśli ten węzeł zrobiono nie na sznurze, ale na jakiejś taśmie, wówczas do pogwałcenia szabatu nie dochodziło. Z czasem surowe zasady łagodniały niepomiernie, i wolno było nawet przenosić jakiś przedmiot z własnego domu czy terenu, choć teoretycznie nie wolno było przenieść nawet suchej figi. Próbowano przedłużać możliwą do przebycia drogę z 2000 łokci czyli około 900 metrów.
W szabat wolno było dokonać obrzezania ale z zastrzeżeniami co do czynności ubocznych, wolno było przygotować ofiarę na święto Paschy, ale ograniczając się do czynności niezbędnych. Kapłan sprawujący swój urząd w świątyni mógł wykonywać czynności materialne związane z liturgią przypisaną, a jeśli skaleczył się w palec, mógł go sobie opatrzyć w świątyni, poza nią już nie. Co do pomocy lekarskie istniał ogólny przepis, że szabat nie obowiązuje wówczas gdy grozi niebezpieczeństwo życia (Joma). Ale w innych sprawach zasada ta miała różnorakie przepisy uboczne. I tak Talmud zezwalał, jeśli ktoś cierpi na ból zębów, może wypłukać usta octem, byleby potem ten ocet połknął (bo to się równa przyjmowaniu pokarmu) ale nie wolno było tego octu wypluć (bo to oznaczało zabieg leczniczy) (Tosefta). Talmud zezwala również by ten, kto ma zwichniętą ręka lub nogę, włożył ją do zimnej wody, jak robi codziennie (mycie zwyczajne) ale nie wolno potrząsać nią w wodzie (mycie lecznicze). Niezależnie od przytłaczającego prawodawstwa szabat był dla judaizmu dniem radości i duchowego uniesienia.
Tłum całkowicie i z entuzjazmem poparł stanowisko Jezusa, przeciwnicy zaś Jego „zawstydzili” się jak mówi Łukasz, co bynajmniej nie oznacza, że przyznali Mu rację.
Przy podobnym cudzie ozdrowienia opętanego i ślepego, faryzeusze i pisarze z samej Jerozolimy zarzucili Mu, że wyrzuca czarty na mocy umowy zawartej z Belzebubem, ale nie zakwestionowali uzdrowienia wobec licznych świadków. Nazwa księcia czartowskiego brzmiała Ba al zebub, tj Baal (bóg) much i oznaczała pewne bóstwo filistyńskie w mieście Akkaron. Później mianem tym określano każdy przedmiot bałwochwalstwa w ogólności i zmodyfikowano nieco tę nazwę na Ba al zebul – Baal (bóg) gnoju jako pogardliwe określenie bożków i ich kultu. Coś mi się obiło o uszy, że gościmy u nas przedstawiciela tego bóstwa na Polskę albo przynajmniej na województwo pomorskie (http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=2186). Jezus odwołując się do współczesnej angeologii judaistycznej odparł, że królestwo szatana jest doskonałe i hierarchiczne i gdyby istniały w nim jakieś rozdźwięki musiałoby ono wnet upaść. Jak faryzeusze i pisarze mogą utrzymywać, że Jezus wyrzuca szatana w imie szatana? Odesłał ich do ówczesnych egzorcystów by poinformowali się czy można szatana wygnać w imię szatana a oni osądziliby takie twierdzenia bardzo surowo.
Bo jeśli Jezus wyrzucał czarty z taką łatwością w imię Boże to oznacza, że Królestwo Boże już nadeszło. Ale faryzeusze nie widzieli tego i nie chcieli widzieć i uparcie zamykali oczy przed olbrzymią jasnością tego światła, czym zasłużyli sobie na poważne oskarżenia o grzech przeciwko Duchowi Św, który jest tego światła żródłem, a tym którzy działają przeciwko rozprzestrzenianiu się tego światła w tym i przyszłym wieku Jezus nie daruje.



Komentarze
Pokaż komentarze