wqbit wqbit
796
BLOG

Paweł udowodnił Żydom, że teraz ich arcykapłanem jest Jezus

wqbit wqbit Historia Obserwuj temat Obserwuj notkę 3

CHRYSTUS NAJWYŻSZYM KAPŁANEM – Wg Listu do Hebrajczyków

        Chrystus mając naturę Bożą, jako Syn Boży, oraz naturę ludzką, ja­ko prawdziwy człowiek, jest najdoskonalszym pośrednikiem ludzi u Swego niebieskiego Ojca. Nazwy mesites używa św. Paweł tylko jeden raz w 1 Tym 2, 5, gdzie pisze o Chrystusie, iż jak jeden jest Bóg, tak jeden jest „pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek Chrystus Jezus". W liście do Hebrajczyków nazwa ta kilka razy oznacza Chry­stusa oraz fakt Jego pośrednictwa między Bogiem a ludźmi (8, 6; 9, 15; 12, 24). Autor ujmuje pośrednictwo Chrystusa, jako funkcję kapłańską, którą Bóg-człowiek spełnił na ziemi oczyszczając ludzi z grzechu i którą ustawicznie kontynuuje w niebie siedząc po prawicy Ojca. Bóg-czło­wiek to najwyższy i najdoskonalszy kapłan, który strzeże jak najpilniej praw Boga i człowieka. Przez swe ziemskie życie, a zwłaszcza przez ofiarę na krzyżu stał się zadośćuczynieniem, ubłaganiem i ekspiacją. Głosi to św. Paweł we wszystkich listach, gdy mówi o zbawieniu doko­nanym przez Chrystusa (1 Kor 1, 30; 5, 7; Rz 3, 24; 8, 34; Ef 5, 2; por. Hebr 1, 14; 2, 3; 10, 5. 9), nigdzie jednak tej zbawczej czynności nie określił formalnie, jako czynności kapłańskiej. Uczynił to dopiero autor listu do Hebrajczyków, zapożyczając owo określenie z Ps 109 [110], 4, gdzie przyszły Mesjasz jest zapowiedziany i jako król, i jako kapłan według obrządku Melchizedecha:

„Przysiągł Jahwe i nie pożałuje:

Tyś jest kapłanem na wieki

Według obrządku Melchizedecha".

Chrystus nie był kapłanem od wieków, ale stał się kapłanem w cza­sie, w chwili swego Wcielenia, kiedy zdobył to wszystko, czego Prawo Starego Testamentu domagało się od kapłana. Przepisy zaś owego Pra­wa tak ujmuje list do Hebrajczyków: „Wszelki bowiem arcykapłan z lu­dzi brany, dla ludzi bywa ustanawiany w sprawach tyczących się Boga, aby składał dary i ofiary za grzech. A może współczuć z tymi, którzy nie wiedzą i błądzą, ponieważ sam podlega słabościom. Powinien prze­to jak za lud, tak i za samego siebie składać ofiary za grzechy. I nikt sam sobie nie przywłaszcza tej godności, jak tylko ten, kto jest powołany przez Boga, jak Aaron" (5, 1-4).

        Otóż postulaty tej definicji arcykapłana zrealizował w najdoskonalszy sposób Chrystus. Domagała się ona, by arcykapłan był człowiekiem, gdyż miał być rzecznikiem i obrońcą ludzi w sprawach, które dotyczą Boga. Do zadań jego należy porządkowanie stosunków ludzkich z Bo­giem, a zarazem składanie ofiar, które są wyrazem ich zależności od te­goż Boga i jednocześnie stanowią zadośćuczynienie za ich winy i grze­chy. Tego rodzaju przedstawiciel ludzi winien mieć serce ludzkie, współczujące z tymi, którzy cierpią.

Drugim zaś postulatem prawdziwego kapłaństwa jest wybraństwo Boże, powołanie na kapłana. Chrystus zaś został powołany na nowego najwyższego kapłana w momencie swego Wcielenia. Toteż autor pisze c Nim w ten sposób: „Chrystus nie sam siebie okrył sławą przez to, że się stał arcykapłanem, ale ten, który doń powiedział:

„Synem moim jesteś ty,

Jam cię dziś zrodził

Jak i w innym miejscu:

 

W pierwszym już momencie swego przyjścia na świat Wcielony Syn Boży składa ofiarę za ludzi. Dokończy jej dopiero na krzyżu, gdy doko­na swej misji kapłańskiej. I znów o tej prymicyjnej ofierze arcykapła­na Chrystusa tak się wyraża autor listu do Hebrajczyków:

„Przeto przychodzący na świat mówi:

Ofiary ani daru nie chciałeś,

Aleś mi utworzył ciało.

Całopalenia i ofiary za grzech

Nie podobały się Tobie.

Wtedy rzekłem: Oto idę,

W zwoju księgi napisano o mnie,

Abym spełniał, Boże, Twoją wolę" (10, 5-7).

Autor listu. szczególnie wysławia współczucie arcykapłana-Chrystusa dla ludzi. Mimo swej boskiej godności „nie wstydzi się ich nazywać braćmi swymi, mówiąc:

 

„Oznajmię imię moje braciom moim, W pośrodku kościoła będę cię wychwalał

 

Ufność w nim pokładać będę".

Oto ja i dzieci moje, które mi dał Bóg".

        Ponieważ zaś dzieci uczestniczą we krwi i w ciele, dlatego i On także bez żadnej różnicy stał się ich uczestnikiem, aby przez śmierć pokonał tego, który dzierżył władzę nad śmiercią, tj. diabła, i aby uwolnił tych wszystkich, którzy przez całe życie przez bojaźń śmierci podlegli byli niewoli. Zaiste bowiem nie aniołów [naturę] bierze na siebie, ale potom­stwa Abrahama [naturę] przybiera sobie. Dlatego musiał upodobnić się do braci pod każdym względem, aby stał się miłosiernym i wiernym arcy­kapłanem wobec Boga dla przebłagania za grzechy ludzi" (Hebr 2, 11-17).

Było to ze wszech miar stosowne, aby ten, który stał się człowiekiem dla zbawienia ludzi, dzielił z ludźmi cierpienia i różnego rodzaju do­świadczenia. W ten sposób, bowiem mógł im więcej pomóc przez swe wstawiennictwo i modlitwę z towarzyszącą jej ofiarą: „Przystało, bo­wiem temu, dla którego wszystko, przez którego wszystko, który wielu synów do chwały doprowadza, aby przewodnika zbawienia ich udosko­nalił przez cierpienia (...) W czym bowiem sam cierpiał, będąc doświad­czany, [w tym] może przyjść z pomocą tym, którzy są poddani próbom" (Hebr 2, 10. 18).

        W innym miejscu autor ukazuje jeszcze jego motyw: umożliwienie odkupienia ludzkości przez ofiarę Syna Bożego: „Z wielkim wołaniem i płaczem zanosił on za dni ciała swego gorące prośby do tego, który mógł go wybawić od śmierci, i został wysłuchany dla swej czci. A chociaż był Synem, na­uczył się posłuszeństwa z tego, co wycierpiał. Gdy zaś wykonał wszyst­ko, stał się sprawcą zbawienia wiecznego dla wszystkich, którzy go słu­chają, nazwany przez -Boga kapłanem według obrządku Melchizedecha" (Hebr 5, 7-10). .

„Nie takiego bowiem mamy arcy­kapłana, który by nie mógł współczuć z naszymi słabościami, lecz do­świadczonego we wszystkim na nasze podobieństwo z wyjątkiem grze­chu" (4, 15). Chrystus jest arcykapłanem, świętym, doskonałym, który przeniknął niebiosa.

Ale kapłaństwo Chrystusa jest innego rodzaju niż kapłaństwo Aarona: przewyższa ono starotestamentowe kapłaństwo lewickie. Autor uwypukla tę naukę przez rozważanie tajemniczego sposobu, w jaki Melchizedech został wprowadzony do historii Abrahama w Księdze Rodzaju (14, 18-20). Idzie w tym względzie za psalmistą Dawidem, który w swym proroctwie o Mesjaszu zapowiedział, iż będzie on kapłanem na wzór Melchizedecha (Ps 109 [110], 4):

        Wzorem alegorycznej egzegezy Filona, autor listu do Hebrajczyków ukazuje, jak Chrystus urzeczywistnił nie tylko to wszystko, co Pismo św. powiedziało o Melchizedechu, ale nawet i to, co pominęło. Najpierw Chrystusowi, jak nikomu innemu, przysługuje nazwa Melchizedecha, tj. króla sprawiedliwości, gdyż jedynie On może być nazwany sprawiedli­wym we właściwym tego słowa znaczeniu i jedynie On ma zaprowadzić sprawiedliwość na świecie. Tylko On wreszcie zdoła świat skłócony uczynić królestwem Salemu, tj. królestwem pokoju i zgody: Boga z ludz­kością i ludzi między sobą. Przed Chrystusem poganie i Żydzi żyli w stanie stałej nieprzyjaźni, spowodowanej w znacznej części Prawem Mojżeszowym, które stwarzało barierę między poganami a Izraelem. Przez swą ofiarę arcykapłańską na krzyżu Chrystus zniósł tę barierę, zniszczył nieprzyjaźń i przywrócił pokój i tym, którzy byli blisko, tj. Ży­dom, i tym, którzy byli z dala, czyli poganom. Zjednoczył ich w jednym Ciele mistycznym, jak to określa św. Paweł w liście do Efezjan 2, 14-15: „On bowiem jest pokojem naszym, który dwa jednym uczynił, zburzy­wszy w ciele swoim mur nieprzyjaźni, zniósłszy Zakon nieugiętych na­kazów" Ważnym czynem Chrystusa było pogodzenie ludzi z ludźmi, ale jeszcze ważniejszym i bardziej zasadniczym — pogodzenie ludzi z Bogiem, o czym św. Paweł mówi na wielu miejscach. Przebaczenie to objęło wszystkich ludzi, bez różnicy naro­dowości i rasy.

        Z dwóch zaś faktów wspomnianych w Księdze Rodzaju o Melchize­dechu, iż pobłogosławił on Abrahama i pobrał dziesięciny od niego z łu­pów zdobytych na zwyciężonych królach Wschodu, dowodzi autor listu do Hebrajczyków nie tylko wyższości samego Melchizedecha nad Abra­hamem i wywodzącego się odeń kapłaństwa lewickiego, ale też wyższość Chrystusa-kapłana nad kapłanami Aarona. Błogosławi bowiem zawsze wyższy niższemu, tak samo i dziesięciny pobiera mocniejszy od słab­szego.

By lepiej wykazać, na czym polegała wyższość Chrystusa-kapłana nad kapłanami Aarona, wskazuje natchniony autor na to, co Księga Ro­dzaju wbrew swemu zwyczajowi pominęła w opisie osoby Melchizedecha, a mianowicie nie podała jego kapłańskiej genealogii. Te pominięcia w natchnionej księdze nie były przypadkowe, Melchizedech, bowiem miał z woli Opatrzności przedstawiać Chrystusa, osobę nadziemską, ponadhistoryczną. Chrystus zaś będąc Synem Bożym nie da się włączyć do żadnej klasy kapłańskiej. Jest jedynym kapłanem, który nie może mieć ani poprzedników, ani też następców.

Chrystus, Bóg-człowiek, jest kapłanem najdoskonalszym i jedynym. Tylko taki kapłan był uprawniony do działania w imieniu ludzi u Oj­ca, aby im wraz z odpuszczeniem grzechów udzielić daru życia Bożego, które miał w pełni. Jako przedstawiciel ludzi mógł się za ludzi ofiaro­wać, jako Bóg zaś mógł zbawić ludzi przez swą ofiarę. Kapłani starotestamentowi, wywodzący się od Aarona, nie mogli ludzi zbliżać do Boga (Hebr 7, 20), gdyż nie mogli usunąć grzechu, który stwarza przepaść między Bogiem a człowiekiem (Hebr 10, 1), nie mogli wprowadzić ludzi do odpoczynku niebieskiego (Hebr 4, 11).

        W liście do Hebrajczyków mamy również poruszony szereg zagad­nień, dotyczących wieczności kapłaństwa Chrystusowego i Jego świę­tości, którą autor wychwala we wspaniałym hymnie:

„Takiego bowiem potrzeba nam było kapłana, świętego, niewinnego, nieskalanego, oddzielonego od grzeszników, wywyższonego ponad niebiosy, który nie jest obowiązany, jak inni arcykapłani, do składania co­dziennej ofiary najpierw za swoje grzechy, a potem za grzechy ludu. To bowiem uczynił raz jeden ofiarowawszy" samego siebie. Prawo bo­wiem ustanawiało arcykapłanami ludzi obciążonych słabością, słowo zaś przysięgi, złożonej po nadaniu Prawa, ustanawia Syna na wieki dokonałego”(7, 26-28).

        Ale jeszcze Jezus jako arcykapłan składa za ludzi najdoskonalszą ofiarę przebłagalną, bo tylko taka jest właściwą w obecnej upadłej sytuacji ludzkości. Ofiara miała uwolnić od grzechu. List do Hebrajczyków przedstawia wzorem Księgi Kapłańskiej grzech, jako skazę duszy. Otóż rytuał Lewicki swoimi ofiarami usuwał plamy i przeszkody, jakie wyłączały grzesznika z życia religijnego społeczności izraelskiej. Ofiara zaś Chrystusa pozwala ludziom zbliżyć się do Boga.

W ofiarach ekspiacyjnych Starego Przymierza najważniejszym obrzędem było wylanie krwi, bo wszystko krwią się oczyszcza wg prawa, a bez rozlania krwi nie ma odpuszczenia grzechów (Hbr 9,22).

Rzeczywiście wszędzie potrzebna była krew, czy to przy oczyszczaniu skaz kapłanów, czy oczyszczaniu innych ludzi splamionych przez trąd, albo przez pewne czynności seksualne (Wyjśc 29,36; Kapł 8,15;9,16;12,7; 13,13), a tylko niektóre skazy prawo pozwalało oczyszczać za pomocą wody i ognia. Krew bowiem służy do oczyszczenia duszy (Kapł 16,14; Hebr 9,22).

Ofiary krwawe Starego Testamentu były tylko cieniem, zapowiedzią ofiary Nowego Przymierza gdyż zapewniały ludziom wejście tylko do przybytku ziemskiego, ale tylko ofiara Chrystusa dała możność wejścia do nieba i prawo do udziału w służbie Boga.

Jeśli bowiem krew wołów i kozłów i popiół z jałowicy, którymi skrapia się zanieczyszczonych powodują oczyszczenie ciała to o ileż bardziej krew Chrystusa, który przez Ducha wiecznego samego siebie nieskalanego ofiarował Bogu oczyści wasze sumienia z martwych uczynków, abyście mogli służyć Bogu żywemu.

        List do Hebrajczyków tłumaczy Żydom właśnie stosowność śmierci na krzyżu, ponieważ odpowiada to bożej mądrości. Tak jak przymierze na Synaju zostało przypieczętowane krwią ofiar, tak i przymierze nowe, którego Chrystus jest pośrednikiem winno być przypieczętowane krwią Jezusa. To drugie przymierze ma być doskonalsze bo ma dać odpuszczenie grzechów a „bez wylania krwi nie ma odpuszczenia” .

        Nowe przymierze ma być testamentem pozwalającym ludziom wejść w posiadanie dziedzictwa wiecznego. Testament nabiera mocy dopiero wtedy gdy umrze człowiek sporządzający ów testament. Potrzeba było śmierci Jezusa by ludzie mogli stać się dziedzicami jego skarbów oraz boskiego życia.

        Najpierw Chrystus stał się doskonałym, potem stał się doskonałym przewodnikiem, tych którzy winni być uświęceni. Ofiara Chrystusa będzie i dla nich źródłem doskonałości. Cierpienia i męki Chrustusa uczyniły go zdolnym do współczucia z tymi, którzy cierpią i są doświadczani oraz do przyjścia im z pomocą. Udoskonalił Stare Przymierze i doprowadził je do szczytu doskonałości.

        I wreszcie Wniebowstąpienie Chrystusa autor Listu do Hebrajczyków przedstawia jako wspaniałe wchodzenia arcykapłana żydowskiego do miejsca najświętszego przybytku ((Hebr 9, 11-12). W niebie Chrystus, arcykapłan Nowego Przymierza, sługa świątyni i prawdziwego przybytku – dalej spełnia niebieską ofiarę. Jej przedmiotem jest ofiara Kalwarii. W niebie Chrystus wykonuje swoje kapłaństwo i przedłuża ofiarę na odkupienie świata a jednocześnie prosi Ojca o przekazywanie zasług swej męki ludziom. Przeto i zbawiać może przez wieki tych, którzy przezeń zbliżają się do Boga, bo zawsze żyje, aby się wstawiać za nich (Hbr 10, 19-21).

wqbit
O mnie wqbit

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Kultura