wqbit wqbit
1325
BLOG

Przypowieść o minach (talentach)- historyczna w 100%

wqbit wqbit Historia Obserwuj temat Obserwuj notkę 0

 

        Wyrażony przez Zacheusza zamiar naprawienia wyrządzonych szkód („Panie oto połowę dóbr moich rozdam ubogim, a jeśli kogom skrzywdził, zwracam w czwórnasób”) i odpowiedź Jezusa najprawdopodobniej nastąpiły podczas uczty, którą ów przełożony celnik wyprawił dla swojego gościa.

        Postać Zacheusza jest jak najbardziej prawdopodobna, ponieważ arystokratyczne miasto Jerycho, jako dogodny punkt handlowy, przez który prowadziła droga z Arabii do Palestyny i którędy wożono wiele wschodnich towarów musiało mieć kilku urzędników zbierających podatki. Zacheusz był kierownikiem jednej z grup poborców podatkowych. Był, więc człowiekiem bogatym, ale bogactwa nie zadusiły w nim, podobnie jak nie zadusiły w Mateuszu – poczucia moralności, a wręcz przeciwnie przesyt bogactw budził w nim pewien wstręt, tak, że często odczuwał pragnienie innych bogactw, bardzo dalekich od złota czy srebra. W takim stanie duch znajdował się, Zacheusz gdy Jezus wkraczał do Jerycha.

        Gdy więc Jezus zbliżył się do sykomory mieszkańcy Jerych usłużnie wyjaśniają Mu, że ten u góry, (bo był małego wzrostu) to krwiopijca i przywódca grzeszników, który tylko przez złośliwy sarkazm nosi imię Zacheusza (Czystego).  

        A Jezus, gdy tylko skończyli swoje uwagi zwraca się do człowieka na drzewie i mówi do niego te dziwne niepojęte słowa: „Zacheuszu zejdź zaraz, dziś, bowiem muszę stanąć w twoim domu (Łk. 19,5).

        Tak więc właśnie na uczcie musiały krążyć szeptem wypowiadane uwagi o Królestwie Bożym, o pełnym chwały i majestatu Mesjaszu, o Jego zwycięstwach i pogromach, osądzie nad bezbożnymi, o kapiących od złota tronach i Jego wspaniałej świcie (nie zapominajmy, że wchodząc do Jerycha Jezus przywrócił wzrok Bartymeuszowi i jego towarzyszowi, nie mówiąc o tym, że już był bardzo słynny).

        Ciekawe, że jest bardzo prawdopodobne, że z sali biesiadnej widać było wspaniały pałac Heroda odnowiony przez Archelausa, niektórym, więc mogło się przypomnieć krótkie i nieudane panowanie tego tetrarchy; przeciwstawili mu w duchu nieprzemijające, pełne chwały królestwo, które Jezus-Mesjasz zainauguruje już za kilka dni.

        Archelaus panował krótko, był tyranem i okrutnikiem, a w 6 r. n.e. Żydzi i Samarytanie wysłali po raz drugi wspólną delegację do cesarza. August wezwał swojego etnarchę by się wytłumaczył, ale widocznie obrona go nie przekonała i zesłał etnarchę do Vienny w Galii.

Jezus słyszał te prowadzone półgłosem urywki rozmów, a zresztą znał dobrze myśli biesiadników, więc też opowiedział im przypowieść, dlatego, że był blisko Jerozolimy, a oni mniemali, że Królestwo Boże objawi się niebawem (Łk. 19,11). Przypowieść była następująca:

        Pewien szlachetnie urodzony Pan wyjechał w dalekie kraje, by uzyskać zatwierdzenie swojego tronu i wrócić już jako król tam, skąd wyruszył. Nie chcąc, by pieniądze, które posiadał, leżały bezużytecznie w czasie jego nieobecności dał po jednej minie (około 1000 drachm – mniej więcej 1000 franków szwajcarskich w 1974 r) każdemu ze swoich sług, by obracali nią aż do Jego powrotu. Ale poddani jego i współziomkowie, którzy go nienawidzili wysłali za nim delegację by ta przedstawiła władcy, do którego się udał po zatwierdzenie swojego urzędu ów możny pan, iż nie życzą sobie aby on został ich królem. Ale zatwierdzenie mimo wszystko nastąpiło i ów pan wrócił jako prawowity król.

        Prolog tej przypowieści oparty jest na rzeczywistości historycznej. Odpowiada on ściśle podróży jaką przed 30 laty odbył Archelaus do Rzymu by od Augusta otrzymać potwierdzenie swej władzy. Wiadomo, że wyjechała za nim z Jerozolimy 50 osobowa delegacja żydowska by temu zapobiec. Ale August bezapelacyjnie odrzucił propozycję 50 delegatów żydowskich, domagających się inkorporacji królestwa Heroda do prowincji rzymskiej. Zatwierdził Archelausa jako władcę terytoriów które wyznaczył mu ojciec, ale mianował go na razie tylko etnarchą – dając mu do zrozumienia, że jeżeli okaże się godny uzyska tytuł króla w przyszłości. Było to w 4 r. p.n.e.

        Wiadomo, że kiedy Jezus wypowiadał te słowa wielu Jego słuchaczy mogło mieć przed oczyma właśnie ów pałac Archelausa, świecący teraz pustkami w Jerycho.

           Przypowieść zwraca uwagę na to, co działo się, kiedy on powrócił, a mówi najpierw o sługach, którzy się starali o zarobek, potem o takim słudze, który się nie starał, a wreszcie o wrogach obecnego króla. Spomiędzy 10, którzy otrzymali pieniądze dwóch zostało nagrodzonych; nadzwyczajne wysiłki pierwszego, których skutkiem były dziesięciokrotne zyski zostały wynagrodzone nominacją na zarządcę 10 miast; wysiłki drugiego sługi, którego zyski były pięciokrotne, król wynagrodził nominacją obejmującą pięć miast; obydwaj ci słudzy zatrzymali dla siebie te pieniądz, które zyskali dzięki swoim wysiłkom.

        Mniej chwalebny przykład stanowi sługa, który nie troszczył się o zysk, a tylko pilnował, aby nie zgubić powierzonych mu pieniędzy; wyciągnął je z chusty, którą wschodnim zwyczajem nosił na głowie i oddał Panu tłumacząc się obawami; król jest srogi, co by się stało, gdyby mu pieniądze przepadły? Król jednak był innego zdania a w braku starań upatrywał złą wolę; powinien był powierzone sobie pieniądze przynajmniej oddać do banku, aby je z procentem po powrocie odebrać. Za karę odebrano mu pieniądze i mimo protestów obdarowano nimi (logiczne) tego sługę, który najwięcej wysiłków włożył w dobro sprawy swojego pana.

       Król nie tylko na wschodni sposób wynagrodził wiernych mu i zajmujących się jego sprawami podwładnych, ale także wg wschodnich zwyczajów ukarał swoich wrogów; przyprowadzono ich i na oczach wszystkich a również samego króla, nastąpiła egzekucja. Opowiedziawszy to Jezus udał się w dalszą drogę do Jerozolimy.

        Niecierpliwe oczekiwanie królestwa mesjańskiego nie doznało w tej przypowieści zaspokojenia. Widać, więc, że jawny triumf Królestwa Bożego będzie nagrodą lub karą uzależnioną od postępowania poszczególnych jednostek. Na drugim planie jest myśl, że triumf ów urzeczywistni się po odejściu i dłuższej nieobecności pretendenta do tronu, który dopiero po powrocie wystąpi jako król i jako taki zacznie działać. Wiadomo, że pretendentem jest Jezus, który posiada pełne prawa do władzy, ale odchodzi by uzyskać uroczyste ich zatwierdzenie przez Ojca Niebieskiego i przez jakiś czas będzie nieobecny wśród swoich poddanych. Niektórzy z nich są mu wyraźnie nieprzychylni i pragnęliby nie widzieć Go królem a wręcz będą robić wszystko aby On nie zakrólował. Długo Go nie będzie, bo zlecił sługom administrację swojego państwa. Gdy Jezus wróci od Ojca nastąpi jawna i uroczysta inauguracja z nagradzaniem wiernych sług i karaniem leniwych lub opornych.

        Choć ostateczny triumf został zastrzeżony na nieokreślony „czas paruzji” to Jezus uprzednio przyrzekł objawienie się „mocy” Królestwa Bożego. Obiecał również specjalną pomoc na okres swojej nieobecności i trudnych doświadczeń.

        Podobną przypowieść o talentach przytacza Mateusz, ale znajduje się ona u niego w innym kontekście. Tam mowa o talentach (1 talent = 60 min).

wqbit
O mnie wqbit

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura