4 obserwujących
99 notek
104k odsłony
926 odsłon

Upadek Berlina - Wujek Joe

Wykop Skomentuj2

Stalin pamiętał, że przeprowadzając jego sztandarowy projekt – kolektywizację rolnictwa – musiał iść na ustępstwa z powodu trudności jakie mnożyli przed nim dowódcy wojskowi. Sama kolektywizacja, czyli zapędzenie chłopów do obozów pracy zwanych kołchozami, doprowadziła do śmierci głodowej miliony ludzi. Według planów dyktatora Związek Sowiecki miał w latach 1928-32 stać się krajem przemysłowym. Żeby wyżywić rosnąca rzeszę pracowników fabrycznych, należało zwiększyć produkcję zboża o 45 procent. Taką właśnie wydajność miały zapewnić kołchozy. Oczywiście efekt był odwrotny od zamierzonego. Jednak w państwie totalitarnym lokalni działacze partyjni nie mogli przyznać, że nie są w stanie wyrobić normy, więc do Moskwy słali optymistyczne raporty, z których wynikało, że wszystko idzie zgodnie z planem. Ale nie szło. Sam Stalin musiał w marcu 1930 roku opublikować artykuł „Zawrót głowy od sukcesów”, gdy okazało się, że na Ukrainie zginęło około 1,5 tys. funkcjonariuszy policji politycznej GPU. W artykule potępiono „wypaczenia” i ogłoszono, że wstępowanie do kołchozów powinno być dobrowolne. W efekcie 5 mln chłopów opuściło kołchozy i wróciło na swoje gospodarstwa rolne – głównie na Ukrainie. Jednak w efekcie doskonałej pogody plony w 1930 roku były wyższe od zakładanych, co utwierdziło Stalina w przekonaniu, że system przez niego zorganizowany sprawdził się. W 1931 roku Ukraińcy dowiedzieli się, że muszą oddać państwu 41,5 proc. plonów. Rok później zwiększono przymusowy kontyngent zboża o jedną trzecią. Nie tylko chłopi i dyrektorzy kołchozów zaczęli ukrywać zboże, ale robili to również sekretarze partyjni. Do akcji ponownie ruszyła GPU, wspierana przez najbardziej fanatycznych członków partii, czyli komsomolców. Za ukrywanie zboża groziła kara od dziesięciu lat obozu pracy na Syberii do kary śmierci. Mimo takich restrykcji do października 1931 roku bolszewikom udało się zebrać tylko 20 proc. zaplanowanego kontyngentu. Na Ukrainę Stalin wysłał więc swojego najbliższego współpracownika Wiaczesława Mołotowa oraz zastąpił pierwszego sekretarza ukraińskiego oddziału partii Rosjaninem Pawłem Postyszewem. Postyszew zastąpił 80 proc. lokalnych działaczy Rosjanami. Dodatkowo wydano dekret o paszportach, co oznaczało w praktyce, że głodujący ludzie nie mogli uciec do miast, by tam szukać pomocy. Miasta jednak też głodowały. Tylko Moskwa i Leningrad miały zapewnione zaopatrzenie w żywność. W efekcie Wielki Głód pochłonął co najmniej 3,5 miliona ludzkich istnień.

Sowieci przeprowadzili ogromną akcję propagandową, skierowaną na Zachód, która miała przekonać tamtejsze społeczeństwa, że doniesienia o Wielkim Głodzie to „faszystowskie kłamstwo”. Zaproszono zachodnich intelektualistów, takich jak Bernard Shaw, którym pokazywano szczęśliwych, dobrze ubranych i odżywionych obywateli Związku Sowieckiego. Ale wysoko postawieni działacze partyjni i dowódcy wojskowi znali prawdę. Prawdopodobnie dlatego musieli zginąć. Skoncentrujmy się na Armii Czerwonej i porównajmy liczby. W wyniku drugiej wojny światowej Sowieci stracili 631 tys. oficerów, to znaczy 28 proc. zmobilizowanych. W wyniku Wielkiej Czystki stracili 24 proc. kadry oficerskiej. Jeden z dowódców okręgów wojskowych gen. Dmitrij Pawłow żalił się, że „każda swołocz może nań napisać donos, na który będzie musiał odpowiedzieć i dawać wyjaśnienia”. Dla wielu taki donos oznaczał wyrok śmierci.

W przypadku zastępcy komisarza spraw wojskowych marszałka Aleksandra Jegorowa meldunek został złożony przez wykładowcę Akademii Sztabu Generalnego generała brygady Jana Żygura, według którego Jegorow ponosił odpowiedzialność za „błędy w przygotowaniu operacyjno-strategicznym”. Żygur został wkrótce aresztowany, ale donos przez niego złożony trafił do akt Jegorowa. Marszałek Jegorow zdawał sobie sprawę z zagrożenia: 9 maja 1937 roku ze stanowiska zastępcy komisarza spraw wojskowych zwolniony został marszałek Michaił Tuchaczewski, którego skierowano na stanowisko dowódcy Nadwołżańskiego Okręgu Wojskowego, liczącego tylko trzy dywizje. 21 maja Tuchaczewski zameldował się na nowym stanowisku w Samarze. Następnego dnia do gabinetu szefa organizacji partyjnej, gdzie przebywał Tuchaczewski, weszli nagle funkcjonariusze NKWD. Marszałkowi wykręcono ręce, zerwano pagony i wyprowadzono z gabinetu. Został przewieziony do Moskwy. Przez pierwsze dwa dni przesłuchania nie protokołowano jego zeznań. To znaczy, że się nie przyznawał do kierowania spiskiem zmierzającego do zamordowania Stalina i innych czołowych działaczy partyjnych. Dwudziestego szóstego maja Tuchaczewski podpisał protokół podstawiony mu przez śledczych. Jedenastego czerwca o godzinie 9.00 stanął przed sądem, a o godz. 23.00 został uznany za winnego i skazany na śmierć. Wyrok wykonano tej samej nocy. Jego braci oraz szwagra także rozstrzelano. Żona została skazana na osiem lat łagru, a dzieci wysłano do sierocińca pod zmienionymi nazwiskami. Siostry marszałka zostały zesłane na Kołymę. O ile sam Tuchaczewski był zbrodniarzem wojennymi, który wsławił się masakrowaniem ludności w Rosji Środkowej, na Uralu, Syberii, Północnym Kaukazie, w Polsce i który uważał, że rozbicie armii wroga nie oznacza końca wojny, lecz stwarza warunki do „swobodnego stosowania przemocy”, to represje wobec jego rodziny pokazują dobitnie, do jakiej skali doprowadzono terror w Związku Sowieckim.

Wykop Skomentuj2
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura