Imrahil Imrahil
370
BLOG

Przeczucie wojny domowej (wg. Salvadora Dalego)

Imrahil Imrahil Polityka Obserwuj notkę 1

Trzynastego lipca 1936 r. został zamordowany José Calvo Sotelo, lider prawicowej opozycji w Republice Hiszpańskiej a wcześniej minister gospodarki Królestwa. Calvo Sotelowi już wcześniej grożono z mównicy Kortezów a Dolores Ibarruri wprost życzyła mu śmierci. Nawet nie życzyła, lecz wyrażała swoje przekonanie, iż -wcześniej czy później - do tego dojdzie. Były minister nie został zgładzony przez przypadek. Było to celowe działanie, w które zaangażowani byli nie tylko członkowie socjalistycznych bojówek; kierował nimi oficer państwowej służby bezpieczeństwa – Guardia Civil. Gdy mord wyszedł na jaw, przedstawiciele rządu republikańskiego wprost oświadczyli, iż Calvo Sotelo był sam sobie winien a jego śmierć wyrażała uzasadniony gniew ludu, który nie mógł znieść jego reakcyjnej postawy wobec modernizacji kraju i postępu.
Nie brzmi to znajomo?
Gdy przed kilkunastoma dniami zamordowano działacza pewnej polskiej partii opozycyjnej szybko, zarówno główny nurt polityków jak i dziennikarzy szybko uznał, iż za mord odpowiada lider tej partii i samo stronnictwo. To w końcu oczywiste – lud, pełen wiary i nadziei we wspaniały rozwój swej Ojczyzny pod rządami Platformy Obywatelskiej nie mógł znieść, iż ktoś może ten najlepszy z możliwych rządów krytykować, blokować jego światłe inicjatywy. Innymi słowy: to skandal, iż wobec tego rządu istnieje w ogóle jakaś realna opozycja. Winny nie jest sprawca – wszak jest on niepoczytalny – ani ci, którzy swym językiem debaty do tego (pośrednio, oczywiście) wzywali, ale ofiara. Tak jak zawsze zgwałcona kobieta jest winna, „bo przecież prowokowała”, tak samo winny jest zamordowany działacz PiS, „bo PiS jątrzy i krytykuje”.
A przecież wezwania do rozprawy z opozycją były już wcześniej. Prezydent Komorowski, jak jeszcze nie był prezydentem a Marszałkiem Sejmu, rozpoczął swoje urzędowanie od próby pozbawienia mandatów posłów opozycji (pod pretekstem pracy w samorządowych muzeach). Następnie złamano zasadę, iż każda partia może do komisji sejmowych delegować, kogo uzna za stosowne. PiS może delegować tylko tych, których zaakceptuje Platforma. Taki Macierewicz, na przykład, wykluczony.
Od początku swego urzędowania premier Tusk ogłaszał, iż właściwie to on nic nie może zrobić, bo istnieje opozycja, która mu kłody pod nogi będzie rzucać wraz z „antyrządowym prezydentem”. Okoliczność, iż nie wszyscy bezkrytycznie przyjmują poczynania rządu była dostatecznym argumentem, by rząd ten nie podejmował żadnych realnych działań (bo medialne działania, owszem). Nie może przecież zniżać się do poziomu swych politycznych oponentów. Za bierność rządu, za brak reform odpowiada – przecież to oczywiste – opozycja.
W rezultacie samo istnienie opozycji zostało przedstawione jako coś skandalicznego, zaś faktyczna krytyka rządzących – jako działalność tak antypaństwowa jak i szaleńcza.
Takie głosy wyrażano w mediach, tak wypowiadały się (nie tylko polskie) autorytety. Otwarcie snuto wizje pięknej Polski, w której nie będzie już opozycji. Mówiono więc o tym, iż PiS jest partą szkodliwą, zaś jej lider- wariatem. Elektorat opozycji obrażano i pozbawiano godności. Wreszcie czołowi działacze partii rządzącej osiągali wyżyny oratorskiego talentu La Pasionarii, życząc liderowi opozycji śmierci. I o ile ta pierwsza wypowiedź wzbudziła niesmak i osłupienie także w kręgach sojuszników hiszpańskiej komunistki, o tyle w Polsce wypowiedzi takie zostały jedynie skrytykowane przez niszowych „PiSowskich dziennikarzy i komentatorów”.
Jak słusznie zauważył Bronisław Wildstein nie chodzi tu o retorykę (do czego próbuje się cały spór zredukować). Nie chodzi tu o werbalną „wojnę polsko-polską”. Chodzi o to, czy dopuszczalne będzie wyrażanie innych poglądów niż te uznane przez polityczno-medialny mainstream. I to nie o wyrażanie tych poglądów w niszowych gazetkach czy przez kanapowe partie. Rzecz w tym, czy możliwa jest prawdziwa debata o przyszłości Polski, realna dyskusja opozycji z rządem na równych prawach. Czy też znów dowiemy się – ustami Władysława Bartoszewskiego albo innego podobnej rangi autorytetu – iż lider opozycji to wariat i nie należy brać poważnie tego, co głosi, lecz raczej zastosować przecinko niemu środki przymusu. Nie chodzi tu o zastanawianie się, kto kogo obraził i kto użył ostrzejszych słów, ale o to, czy możliwe jest głoszenie jakiejkolwiek alternatywy wobec aktualnej władzy. A może - skoro władza ta jest najlepsza z możliwych - jedynie szaleniec albo szkodnik może występować przeciwko niej. Wówczas przemoc wobec opozycji jest nie tylko usprawiedliwiona, ale staje się ona wręcz czynem patriotycznym (że użyję tego starodawnego i obcego prorządowym elitom słowa).
W 1936 r. spiskowcy skupieni wobec gen. Emilia Moli (a wcale nie wokół Franco) doszli do wniosku, iż śmierć Calvo Sotelo oznacza ostateczne pozbawienie opozycji prawa głosu a nawet istnienia. I upomnieli się o swoje racje w inny sposób. Choć w obecnej rzeczywistości prawdziwa woja domowa Polsce nie grozi, zastanówmy się nad konsekwencjami arogancji i bezczelności władzy oraz jej salonowych sojuszników. Zanim zostanie przekroczona granica, za którą już będzie za późno.
Może to wszystko, co napisałem to banał. Zgoda. Ale często banał najtrudniej się przebuja do świadomości...
 

Imrahil
O mnie Imrahil

"Miejsce byłego, bogatego w doświadczenie intelektu twórcy zastępuje dzika wola burzyciela. Na pierwszy plan są wysuwane żądania niższych instynktów, co nadaje spekulacyjny charakter myśli we wszystkich jej przejawach, a więc w polityce, ekonomii, nauce i sztuce. Ludzkość daleko odbiega od duchowych zagadnień i dążeń. (...) Lecz wówczas (...) pojawił się Ten, o którym mówił apostoł Jan w Apokalipsie (...). Ten Przeklęty jest już pośród ludzkiej rzeszy i cofa fale kultury i duchowego postępu od Boga ku sobie (...). Państwo to powinno być silne moralnie i fizycznie. Musiałoby zagrodzić od wpływów rewolucji wysokim murem surowych i mądrych praw oraz bronić swoich duchowych podwalin: kultu, wiary, filozofii i polityki." baron Roman Ungern von Sternberg

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka