Tygodnik „Wprost” w swej drodze do Canossy za lata nieprawomyślnej linii pokonał już kolejną granicę podlizywania się. Mianowicie uznał za osobę roku Henrykę Krzywonos.
Czymże takim w tym roku zasłużyła się ta Najsłynniejsza Polska Tramwajarka? Zdobyła jakąś międzynarodową nagrodę? Wykazała się jakimś nadzwyczajnym bohaterstwem? Zainspirowała ludzi swoją wizją? Nie. Dokopała Jarosławowi Kaczyńskiemu. Oto jest największe bohaterstwo i zasługa III RP wg. Wprost.
Wszystko zaczęło się od stwierdzenia Kaczyńskiego, iż podczas strajku w stoczni w sierpniu 1980 r. ścierały się ze sobą różne poglądy dotyczące losów zrywu. Wspomniał, iż istniała frakcja zachowawcza, obawiająca się skutków eskalacji protestu. Wypowiedź ta jest zgodna z prawdą historyczną. Niewiele dni wcześniej na łamach „Rzeczpospolitej”, Waldemar Kuczyński także zauważał, iż jedność protestujących była mitem, zaś w istocie w Stoczni spierały się różne wizje walki i oporu. I nie ma w tym nic złego. Nic dziwnego, że w niecałe 10 lat od Masakry Grudniowej wiele osób bało się reakcji władzy ludowej. Spór między zwolennikami ostrożności i walki jest sporem wpisanym historię. I o tym mówił Jarosław Kaczyński.
I za to spotkał się z atakiem Henryki Krzywonos, która broniąc legendy przed faktami stwierdziła, iż Kaczyński wypowiadać się nie może, bo tam nie był, zaś wszyscy w Stoczni byli zjednoczeni i pewni tego, że za 10 lat ich przywódca zostanie wybrany na Prezydenta Rzeczypospolitej. Argument ad personam, wykluczający z dyskusji historycznej osoby niebędące uczestnikami wydarzeń (często używany przez przeciwników poznania prawdy o PRL) jest ciosem poniżej pasa, uniemożliwiającym formułowanie jakichkolwiek ustaleń czy ocen. Argument o rzekomej jedności strajkujących i braku sporów, co do dalszego kierunku, w jakim strajk ma iść, jest zaś przekłamaniem, które nie tylko nie służy legendzie Solidarności, ale powoduje, iż ten mit coraz bardziej oddala się od rzeczywistości. Cukierkowość i patos zwycięża nad prawdą o trudzie ludzkich i politycznych wyborów.
Ale przecież w kanonizacji nieco już zapomnianej Krzywonos nie oto chodziło. Podobnie jak w uczynieniu przez obecne elity z Lecha Wałęsy nienaruszalnego pomnika. I ona i on są potrzebni jedynie jako młot przeciwko PiSowcom. Mają służyć zawłaszczeniu dorobku zrywu solidarnościowego (i wcześniejszego oporu) przez Platformę. Kto z nami, ten jest dobry, kto nie z nami - ten oszołom (vide Andrzej Gwiazda, Krzysztof Wyszkowski czy śp. Anna Walentynowicz). Jeśli o czymś pisze Waldemar Kuczyński, to pisze prawdę, jeśli o tym samym opowiada Jarosław Kaczyński to kłamie. I tak oto największym powodem do chwały stała się nie walka z komuną a z Kaczyńskim….


Komentarze
Pokaż komentarze (18)